Wstyd się przyznać, ale niewątpliwie "Moon Patrol" jest jednym z nielicznych klasyków, w które nie miałem okazji zagrać na początku lat 90tych będąc dzieckiem. Tyczy się to wersji automatowej, ale także w wersji na Commodore 64, które miałem w dzieciństwie. Niestety jakoś ta gra (jakimś cudem) mnie ominęła. Nawet u kolegi, u którego grywałem na jego Rambo, jakoś nie zapamiętałem tej gry, a takie E. T. pamiętam i nie uważam, że było crapiaste. O istnieniu "Moon Patrola" dowiedziałem się o wiele później, bo dopiero w erze internetu. Widziałem jakieś gameplay'e z tej gry wrzucone na YouTube i spróbowałem pograć w tę grę na emulatorze Commodore 64, ale nie wydawała mi się grywalna. Dzięki Retro Borsukowi z Retronagazie odkryłem, że wyszła wersja tej gry na konsolę Sony PlayStation 4 w serii Arcade Archives, z której mam choćby "Bubble Bobble". Postanowiłem sobie kupić "Moon Patrol a" i zagrać w wersję automatową, gdyż gry wydawane w serii Arcade Archives są wiernymi kopiami oryginalnych gier z automatów.
Gdyby ktoś jakimś cudem jeszcze nie znał tej gry, to "Moon Patrol" jest to zręcznościowy kosmiczny shooter z przewijanym ekranem w poziomie. Można powiedzieć, że ta gra brała inspiracje z takich gier jak: "Defender", "Jungle Hunt", "Space Invaders" czy też "Galaxian", ale też była inspiracją do powstania gwiezdnych shooterów typu "R-Type", "Gradius", "I/O", "Zynaps", "Zybex", "Saint Dragon" i tego typu gier.
Twórcą tej gry był Japończyk Takashi Nishiyama, który w tamtym czasie pracował dla japońskiego studia Irem Corporation (w 1997 roku przekształconym w Irem Software Engineering). Później Takashi Nishiyama przeniósł się do Capcomu i miał swój udział przy powstaniu między innymi pierwszego "Street Fightera" z 1987 roku. Później pracował w studiu SNK, gdzie pracował między innymi nad grą "Fatal Fury" z 1991 roku. Oficjalnym twórcą gry i dystrybutorem na rynek japoński było oczywiście studio Irem Corporation. Natomiast dystrybucją na rynek amerykański zajęła się amerykańska firma firma Williams Electronics. Studio Irem Corporation było znane w latach 80 przede wszystkim z dwóch innych gier: chodzonej bijatyki "Kung-Fu Master" z 1984 roku i wcześniej wymienionego znanego kosmicznego shootera "R-Type" z 1987 roku, w który zagrywałem się u nas w salonie gier na osiedlu w 1998 roku.
Premiera "Moon Patrol" miała miejsce w czerwcu 1982 roku w Japonii. Natomiast do Ameryki Północnej zawędrowała w sierpniu 1982 roku. Dokładana data premiery w Europie nie jest znana, ale pewnie tego nie pamiętają nawet najstarsi Górale. Odnowiona wersja gry czyli omawiane w tym poście "Arcade Archives: Moon Patrol" miała premierę 22 marca 2018 roku na konsolę Nintendo Switch i na PS4 w Azji. Na rynkach zachodnich gra ta została wydana na PS4 w lipcu 2018 roku. Wydawcą tej gry,jak i pozostałych z serii "Arcade Archives" był japoński Hamster Corporation.
Gra ta pierwotnie wyszła w wersji Arcade. Później została przeportowana między innymi na: konsole Atari 2600 i 5200, komputery ośmiobitowe z rodziny Atari, Apple II, Commodore 64 i VIC-20, Atari ST, komputery ze standardu MSX, IMB PC. Z tego co mi wiadomo na ZX Spectrum gra ta została napisana, lecz nigdy nie była oficjalnie wydana. Nie wiem jak jest z Amstrad CPC. Z tego co mi wiadomo, to wyszły jakieś nieoficjalne klony, które niestety nie były grywalne ze względu na brak płynności przewijania ekranu. Ponadto kilka lat temu wyszła także oficjalna wersja tej gry na konsolę Colecovision, czy też wcześniej na konsolkę GameBoy Color. Niestety o innych portach (NES, Amiga) nie słyszałem. Być może powychodziły jakieś nieoficjalne klony.
Rozgrywka
Rozgrywka w "Moon Patrol" jest (na pozór) bardzo prosta. Wcielamy się w postać pilota księżycowego łazika buggy, zaopatrzonego w dwa działka (jedno z przodu, drugie na dachu) oraz pewnie jakiegoś rodzaju generator pola grawitacyjnego, dzięki któremu bedziemy mogli... skakać. Nasze zadanie jest dosyć (buahahaha) proste. Musimy patrolować powierzchnię Księżyca i bronić jej przed najazdami obcych.
Do przejechania mamy odcinek podzielony na 26 liter angielskiego alfabetu od A do Z. Każda z liter jest osobnym sektorem, ale także checkpointem, a raczej punktem autozapisu na wypadek straty życia. Przy kilku punktach: E, J, O, T i Z mamy coś w rodzaju głównych checkpointów, gdzie gra nagradza gracza za dotarcie do niego bonusowymi punktami, ale...
Jest kilka warunków do spełnienia żeby gra nagrodziła gracza dodatkowymi punktami. Przede wszystkim czas. Musimy się zameldować w danym checkpoincie w przewidzianym średnim czasie. Dotarcie do checkpointu o każdej sekundzie przed czasem to bonus dodatkowych 100 punktów. Jeżeli przekroczymy ten czas, to niestety nie otrzymujemy bonusu. Najlepiej jest dotrzeć do najważniejszych checkpointów bez straty życia, gdyż każda kolejna strata życia to strata cennych sekund. Za dotarcie do punktu Z gra obdarowuje nas bonusowymi punktami, bez względu w jakim czasie udało się nam do niego dotrzeć.
Ale żeby nie było zbyt łatwo, to gra oferuje graczowi liczne przeszkadzajki. Na powierzchni Księżyca są umieszczone mniejsze i większe doły, które musimy przeskakiwać. Jak wpadniemy do dołu, nasz pojazd wybucha i się roztrzaskuje, a my tracimy życie. Ponadto na przeszkodzie będą nam stawać księżycowe skały, które będziemy mogli niszczyć przy pomocy przedniego działka, lub... też je przeskakiwać. Skał jest kilka rodzajów. Najmniejsze najlepiej jest przeskakiwać; duże, które można zniszczyć i podwójne duże, które stoją obok siebie. Te to najlepiej przeskakiwać na najwyższej prędkości, bądź niszczyć jadąc bardzo powoli. Z przeszkód terenowych będą na nas czekać etapy z polem minowym, gdzie będziemy musieli przeskakiwać miny, których nie da się zniszczyć. Kolejnymi takim etapem z przeszkodami terenowymi jest znana z gry "Jungle Hunt" "wspinaczka" po nachylonym terenie i toczące się z góry głazy. Możemy je niszczyć, bądź przeskakiwać nad nimi.
Ale żeby nie było zbyt prosto, co jakiś czas będą nas atakować statki kosmiczne Obcych. Są trzy (w sumie 4) rodzaje statków obcych. Żółte latające spodki i takie żółte jajowate (odwrócone w poziomie) statki, które będą co jakiś czas zrzucać bomby na nasz czołg, ale można te bomby zestrzeliwywać dzięki działku umieszczonemu na dachu, które strzela do góry w kosmos. Tutaj zaczyna się "Space Invaders" czy inny "Galaxian". Groźniejsze są żółte latające spodki, ponieważ od czasu do czasu może im się włączyć tryb "Kamikadze" i będą próbowały storpedować nasz pojazd, więc trzeba będzie uważać. Ale możemy spokojnie zestrzelić pikujące w nas statki. Tutaj czasami zdarza się glitch w grze, że zestrzelone przez nas pikujące spodki nie znikają i ich sprite'y są widoczne, dopóki nie osiągniemy głównego checkpointu. Ale najgorsze są statki w kształcie trzech niebieskich kulek, ja je nazywam "dziurawcami". Ponieważ bomby z nich zrzucane, jak spadną na powierzchnię Księżyca, powodują wytworzenie krateru, który będziemy musieli przeskakiwać.
Od czasu do czasu będzie nas przesladywał myśliwiec obcych, który pojawia się za naszym pojazdem i w pewnej chwili przypuści na nas atak. Musimy nad nim przeskoczyć i zniszczyć go przednim działkiem. Od czasu do czasu będą się pojawiać wrogie czołgi, które będziemy musieli niszczyć, bądź przeskakiwać nad nimi. Czołgi cyklicznie strzelają, więc najlepiej jest je niszczyć na dwa sposoby : albo jadąc na maksymalnej prędkości i strzelać (bardziej ryzykowny sposób), lub zwolnić do prędkości minimalnej i strzelać. Ponadto od czasu do czasu będą się pojawiać tacy galaretowaci Obcy, którzy wyłaniają się z dołów. Najlepiej jest ich przeskoczyć na najwyższej prędkości, ale także da się ich zestrzelić, lecz to jest o wiele trudniejsze.
Gra jest podzielona na 4 levele. Pierwszy poziom - Beginers Course to takie zaznajomienie się z grą, wręcz samouczek. Ale ten poziom już mam opanowany po kilku dniach i mam go praktycznie wyuczonego na pamięć i przejeżdżam go bez straty życia (o ile nie dostanę bombą w pojazd). Schody zaczynają się od drugiej planszy. Następne etapy są nazywane Champions Course i jeszcze są numerowane cyframi (np. Champions Course 1). Czwartym i ostatnim poziomem jest Champions Course 3, jeśli ktory jakimś cudem uda nam się pokonać, to jest on zapętlany w nieskończoność. Gra ta nie ma końca. Nie wiem czy te Champions Course'y się od czegoś różnią, mnie się wydaje, że jest to ten sam level. Powoli się uczę na pamięć tych Champions Course'ów żeby być mistrzem w tej grze, żeby pobić Retro Borsuka z Retro na Gazie (serdecznie pozdrawiam) w rankingu światowym, albo chociaż się zbliżyć do niego (tak, na pewno się uda :D).
Gra ta, podobnie jak "Arcade Archives : Bubble Bobble" oferuje trzy rodzaje rozgrywki. Pierwszy to jest Normal Moon Patrol, który jak sama nazwa wskazuje, klasycznym "Moon Patrolem". Drugim trybem gry jest Caravan Mode. W tym trybie mamy 5 minut czasu żeby zdobyć jak najlepszy wynik punktowy. Po zakonczonej grze możemy zarejestrować nasz wynik na serwerze i co najważniejsze, nie jest do tego wymagana subskrypcja PlayStation Plus. Widziałem, że najlepsi osiągali wyniki ponad 31 tysięcy produktów. Mój rekord to było 28350 punktów i dopiero 77 miejsce w rankingu na świecie. Podejrzewam, że najlepsi gracze przejeżdżają pole minowe od punktu J do L na pełnej... prędkości. Ja niestety tego levelu jeszcze nie opanowałem. W tym trybie trochę denerwuje mnie to, że podczas postoju w najważniejszych checkpointach czas się odmierza. Moim zdaniem powinni w tym czasie go zatrzymać, albo dać możliwość pominięcia tej cut scenki. Trzeci tryb to jest High Score Mode czy jak on się nazywa. Jest podobny do Caravan Mode, tylko mamy nieograniczony czas i staramy się otrzymać jak najwyższy wynik. Potem jak zakończymy grę, to możemy wysłać nasze wypociny na serwer i zobaczyć nasze miejsce w świecie, to znaczy w szeregu. Ja chyba na początku zdobyłem tam 70 tysięcy punktów i chyba miałem 277 miejsce, ale będę to bił. Te 430 tysięcy Retro Borsuka czeka na pobicie (taaa, jasne) :D Może w przyszłym wcieleniu. Wielkim minusem Caravan Mode i High Score Mode jest to, że nie dość, że musimy zrobić soeedrun, to jeszcze perfect run. Zwłaszcza w Caravan Mode. Jedna strata życia i możemy restartować level. Nie polecam tych trybów takim nerwusom i perfekcjinistom jak ja, jeżeli nie chcecie nabawić się nerwicy. Ogromnym minusem Caravan Mode i High Score Mode jest brak pauzy. Jak wciśniecie środkowy touchpad na kontrolerze, to już pupa zbita. Ale... Da się to ominąć. Wystarczy wcisnąć na kontrolerze przycisk Share do przesyłania screenshotów czy do transmisji. Ten przycisk to omija i praktycznie możemy zapauzować grę w tych dwóch trybach.
Sterowanie w tej grze jest banalnie proste. Lewym triggerem na padzie od PS4 sterując w lewo i w prawo regulujemy prędkość naszego pojazdu. Przycisk X na padzie (ale także L1) powoduje wystrzeliwywanie pocisków z działek. Guzik "Kółeczko" (ale także R1) powoduje skok naszego pojazdu. Nie wiem jak to rozwiązano na komputerach ośmiobitowych (typu Atari czy Commodore), ale podejrzewam, że się skakało wychylając rączkę joysticka do góry. Podejrzewam, że w salonach gier był też osobny przycisk odpowiadający za skok.
Jak na tamte czasy, to gra ma świetną grafikę. Oczywiście nie ma co porównywać wersji "Moon Patrol" na domowe konsole i komputery ośmiobitowe, bo do wersji Arcade nawet się nie umywają. Jak grać w "Moon Patrol" to tylko w wersji Arcade, nie na żadnych Commodorkach czy Atarynkach. W grze tej bardzo dobrze zastosowano efekt paralaksy, czyli wolniejszego przemieszczania się obiektów występujących w tle względem naszego łazika, będącego na pierwszym planie. W tej grze zastosowano podwójną paralaksę. Na drugim planie narysowano zielone wzgórza, czy też futurystyczne domki, które wolniej się przesuwały względem pierwszego planu. Jakby tego było mało, jeszcze dalej znajdowały się niebieskie góry, które poruszały się jeszcze wolniej. No po prostu Wow! Warto też wspomnieć o animacji poruszającego się naszego łazika, jak kółka naszego pojazdu "podskakują" na nierównościach terenu. Bardzo ładnie też wyglądają animacje wybuchów spadających bomb. Nie powiem, że podczas oglądania Wojen Ośmiobitowych pomiędzy Eliopem - Atari Retro Fanem, a Retro SZPUNTA Fanem (serdeczne pozdrowienia chłopaki), to muszę przyznać, że animacje wybuchów w wersji na "małe" Atari sprawiły, że zbierałem szczękę z ziemi. Bardziej podobały mi się niż w wersji Arcade. Bardzo fajna jest animacja śmierci naszego pojazdu. Kiedy wpadniemy do dołu, to widzimy tylko wybuch. Ale kiedy wpadniemy na przeszkodę, lub jak spadnie na nas bomba, to mamy animację wybuchu i... skakających kółek naszego pojazdu. Z jednej strony jest to wkurzające, a zarazem śmieszne. Groteskowe wręcz.
Jak dla mnie gierka klasyk. Jeśli ktoś się uważa za gracza, zwłaszcza fana gier Retro i (jakimś cudem) nie grał jeszcze w "Moon Patrol", musi nadrobić te zaległości. Wadą jak i zaletą tej gry jest przede wszystkim grywalność. Pomimo tysięcznego failu gracz dalej będzie chciał w nią zagrać. Taki syndrom jeszcze jednej rundy. Nawet jak jesteście już wkurzeni i macie dość tej gry, to po jakimś czasie zawsze do niej wracacie. Szkoda też, że ta gra nie ma platynowego trofeum w PlayStation Network. Ja zdobyłem wszystkie pucharki, ten ostatni za 90 tysięcy punktów wymęczyłem, a tu nic. Platyna powinna wskoczyć za samo granie w ten tytuł. 😂
Jak dla mnie 10/10.