Przedwczoraj, można powiedzieć, stałem się 100% retrowcem, ponieważ kupiłem sobie prawdziwy Retro sprzęt, a nie podróbki spod marki mini czy maxi. A mianowicie kupiłem sobie Commodo... Co do kurrrrr......? 😂🤣
Atari 65 XE, kultowy komputer z lat 80
A tak już całkiem na poważnie, jest to komputer Atari 65 XE. Osobom w moim wieku, czyli około 40 roku życia tej maszyny raczej przedstawiać nie trzeba. Był to w drugiej połowie lat 80 XX wieku jeden z najbardziej dostępnych zachodnich komputerów, które Polacy mogli kupić legalnie w sieci sklepów Pewex, bądź z "drugiego źródła" na tak zwanych giełdach komputerowych. Obok ZX Spectrumów to był chyba najbardziej kupowany komputer przez Polaków w drugiej połowie lat 80 XX wieku. W tamtym czasie Commodore 64 czy Amstrad CPC nie były tak dostępne, a ich cena była o wiele większa. Co nie oznacza, że cena tej Atarynki też była mała, gdyż sięgała ona około półrocznych zarobków szarego Kowalskiego. Niestety ja nie miałem okazji posiadania tego komputerka, gdyż byłem u konkurencji i posiadałem to
Commodore 64, a raczej The C64 Maxi
a moja przygoda z komputerami zaczęła się dosyć późno, bo dopiero w 1992 roku, kiedy na komunię dostałem Commodore 64 model C. To był ten biały, płaski z białymi klawiszami alfanumerycznymi i siwymi funkcyjnymi (Albo one też były białe? Już nie pamiętam). Ja tego nie doświadczyłem, ale podobno dochodziło do regularnych "wojen" pomiędzy posiadaczami Atari i Commodore. Ciekawe co mieli zrobić posiadacze Spectrumów i Amstradów. To tak jak teraz docinają sobie na forach internetowych fanboy'e Xboxa i PlayStation. Powiem Wam, że takie fanboystwo mnie denerwuje i uważam je za infantylne. "Jestem lepszy, bo mam komodor-e". Z tego co słyszałem, to można było dostać wp.... za to, że ktoś posiada jeden czy drugi komputer. Zupełnie jak z kibicowaniem drużyny piłkarskiej, tylko bez lania się kijami bejzbolowymi czy maczetami. Centralnie można było dostać w "papę". Z tego co wiem, to podobnie w tamtych czasach można było dostać po ryju za to, jaką muzykę się słuchało. Słyszałem opowieści od starszych kolegów z pracy, że jeśli miałeś koszulkę jakiegoś zespołu muzycznego (np Metallica), to mogłeś ją stracić, albo przynieść do domu w strzępach i gratis podbite oko. Ale dobra, zostawmy to i zajmijmy się tym komputerkiem. Trochę się naczytałem o starych maszynach, więc też będę "leciał" z pamięci. Mam nadzieję, że hardkorowi Atarowcy mnie tu nie zjadą. Też nie będę pisał tutaj książek na nowo, tylko przedstawię to w ogromnym skrócie. Nie chcę, aby ten post był długi.
Chcąc nie chcąc, historia ośmiobitowych komputerów z rodziny Atari XL/XE związana jest z... firmą Commodore. W 1982 roku swoją premierę miał chyba najbardziej znany ośmiobitowy komputer, czyli Commodore 64, który był następcą VIC-20. Sprzedaż Commodore 64 według różnych statystyk mogła sięgnąć nawet 40 milionów sprzedanych kopii. Między innymi przez premierę Commodore 64 miał miejsce słynny krach na rynku gier video w 1983 roku, który tak się przypisuje nieudanej egranizacji filmu "E. T." na konsole Atari 2600. Ale to właśnie między innymi przez agresywną kampanię reklamową firmy Commodore doszło do załamania rynku gier video i wzrostu zainteresowania grami na komputery osobiste. Commodore reklamował się w telewizji tak, że po co komu konsola, skoro można mieć komputer, który także może służyć do pracy i do nauki. Ale nie oszukujmy się, do czego najczęściej był wykorzystywany ten komputer. Jakby tego było mało, cena tego komputera nie była jakaś wygórowana i przeciętny Amerykanin mógł go sobie kupić za 2 pensje. Jakby tego było mało, to cena Commodore 64 do roku 1984 jeszcze spadła, dzięki czemu był jeszcze bardziej przystępny.
W 1982 roku Atari nie chcąc być w tyle za konkurentem także chciało coś ugrać na rynku komputerów ośmiobitowych. Po umiarkowanym sukcesie modeli 400 i 800, Atari wypuściło model 1200 XL, który niestety okazał się klapą, gdyż był wadliwy. System operacyjny XL OS nie był stabilny, ale także nie był kompatybilny z poprzednimi modelami (400 i 800). Tę wadę poprawiono w następnych modelach - 600 XL i 800 XL.
Atari 600 XL był uproszczoną wersją Atari 800 XL, gdyż miał tylko wbudowane tylko 16 kB pamięci RAM, ale można było ją rozszerzyć bodajże do 64 kB. W 1983 roku wypuszczono model 800 XL, który mógł już konkurować z Commodore 64. Miał on wbudowane 64 kB pamięci RAM, procesor lepszy niż Commodore 64, gdyż osiągał częstotliwość prawie 1,8 MHz (1,79 i 1,77 MHz zależnie od regionalnej wersji), a Commodore 64 miał prawie 1 MHz (0,98 MHz jak dobrze pamiętam). Zaletami modeli 600 XL i 800 XL było to, że urządzenia peryferyjne i oprogramowanie były wstecznie kompatybilne z modelami 400 i 800. Ponadto w 1984 roku wyszła ulepszona wersja tego komputera Atari 800 XLF.
Atari 800 XL, starsza wersja 65 XE. Jego też sobie kupię, a rodzina mnie pewnie z domu wywali :D
W międzyczasie, bo 13 stycznia 1984 roku, po kłótni z zarządem z firmy Commodore odszedł jej założyciel, czyli Jack Tramiel, a pół roku później, bo na początku lipca 1984 roku, wykupił on borykającą się z problemami finansowymi firmę Atari za 240 milionów dolarów. Można powiedzieć, że dzięki niemu mamy model ST i model 65 XE, ale także dzięki niemu komputery te zawędrowały do Polski.
Atari 65 XE jest pierwszym komputerem z rodziny XE i można powiedzieć, że jest to unowocześniona wersja jego poprzednika - Atari 800 XL z 1983 roku. Atari 65 XE miało swoją premierę w 1985 i jego wygląd upodobniono do 16-bitowego Atari ST, które miało swoją premierę także w 1985 roku. Prezentacja tych komputerów miała miejsce podczas targów komputerowych, które odbywały się w Las Vegas (nazwa mi uciekła z głowy, demencja). Z tego co mi wiadomo, to te komputery (800 XL i 65 XE) nieznacznie się różnią w architekturze płyty głównej, ale w sumie jest to ten sam komputer, tylko w nowocześniejszym opakowaniu. Ale nie powiem, że Atari 800 XL bardziej mi się podoba, ale jest trudniejsze w zdobyciu. Można je kupić, ale jego ceny są horrendalnie wysokie (jakbym za to 65 XE dał mało). Przede wszystkim port przeznaczony na kartridże przesunięto z "czoła" Atari 800 XL na tylny panel Atari 65 XE, podobnie jak to było w przypadku Commodore 64. Klawisze funkcyjne wykonane ze stali nierdzewnej w modelu 800 XL, przesunięto z prawej strony i umieszczono w modelu 65 XE nad klawiaturą alfanumeryczną. Atari 65 XE, podobnie jak Commodore 64, miał 64 kB pamięci RAM, ale niedługo wyszła wersja ze 128 kB pamięci RAM, czyli Atari 130 XE. Ostatnim komputerem z rodziny XE był model Atari 800 XE, który nie był niczym innym jak 65 XE, ale był sprzedawany we wschodniej Europie, głównie w Niemczech i w Polsce.
Jest śliczna. Będę ją tulił, będę ją głaskał, będę z nią spa... dobra, nie przesadzajmy.
Komputer ten jest zaopatrzony w procesor MOS Technology 6502C, który był taktowany zegarem 1,79 MHz (w wersji amerykańskiej) i 1,77 MHz w wersji europejskiej. Posiada on pamięć wewnętrzną RAM wynoszącą 64 kB, którą można rozszerzyć nawet do 512 kB i pamięć ROM wynoszącą 24 kB. Za wyświetlanie grafiki odpowiadają dwa uklady: GTIA i ANTIC. Natomiast za dźwięk odpowiada układ POKEY.
Ja kupiłem sobie samo "gołe" Atari tylko z zasilaczem za 800 zł z groszami, ale z biegiem czasu będę uzupełniał wyposażenie tego komputera. Zasilacz to ogromna i ciężka cegłówka, taka jak przy Commodore 64. Jak taką komu przywalisz w łeb... A w zimę pewnie może robić jako farelka, jak w przypadku zasilacza do Commodorka. 😂
Za wczasu zamówiłem sobie zwykły kabel A/V z trzema chinchami, ale stało się to, czego się obawiałem. Telewizor źle odbierał sygnał z komputera i miałem czarno-biały obraz z takimi drobnymi zygzakowatymi artefaktami. Jeszcze próbował mi pomóc Rosa z kanału na YouTube K-R-G Kącik Retro Gracza, naprawdę w porządku gość. Serdecznie pozdrawiam. 🙂 I jak może kiedyś się spotkamy, to wiszę Ci browara. 🍻Ale doszliśmy do wniosku, że przejściówka będzie najlepszym rozwiązaniem.
Podejrzewałem, że trzeba będzie kupić zwykłą przejściówkę Scart (Euro) na RCA S-Video z trzema chinchami, którą można kupić za około 10 złotych i się przygotowałem.
Kupiłem tą przejściówkę i wszystko śmiga. Obraz może nie jest ostry jak żyleta, ale przynajmniej są kolory. Ataryna działa. Nawet napisałem swój pierwszy program. 😂
Teraz będę kupował jakiś emulator magnetofonu, najprawdopodobniej SIO2SD na karty microSD, ponieważ bardzo ciężko jest kupić luzem oryginalny magnetofon XC12 do Atari. Ewentualnie można go kupić w całym zestawie z komputerem. Oczywiście będę kupował jakiś joystick do Atarynki. Tylko nie wiem, czy kupować nowego Matta, czy jakiegoś używanego QuickJoy'a czy QuickShota.
Komputer jest sprawny i jest zadbany, tylko niestety klawisze są już troszkę pożółkłe, ale nie będę się bawić w wybielanie.
Na prawej ścianie urządzenia umiejscowione są dwa porty joysticków. W Atari 800 XL były one umieszczone na środku. Natomiast w Atari 65 XE zostały one przeniesione bardziej na prawo.
Na tylnej ściance komputera mamy:
Gniazdo peryferyjne Peripherial - do którego mogliśmy podłączyć drukarkę, modem, magnetofon, bądź stację dysków
Gniazdo kartridża - to chyba wiadomo. Wsadzamy takie małe prostopadłościenne pudełeczko z wgranymi programami lub grami. 😂
- Widzisz synku? Tak wygląda kartridż.
Gniazdo monitora - dzięki któremu połączyłem komputer z telewizorem przy pomocy zwykłej przejściówki scart euro na 3 chinche, którą można kupić za 10 złotych. Podejrzewam, że przez to gniazdo można było podłączyć oryginalny monitor z komputerem.
Gniazdo TV i zmiana kanałów - podejrzewam, że tutaj się wpinało taki kabel antenowy, jaki miałem w Commodore 64 i podłączało się w telewizor do gniazda antenowego
Gniazdo zasilania - tutaj podłącza się zasilacz
Włącznik /wyłącznik komputera
Jaram się jak.... nieważne. Bardzo się cieszę, że w końcu mogłem zobaczyć ten komputer na żywo i dotknąć go (skurczybyk jest ciężki, z 1 kg waży, albo ciut więcej). Grać na nim raczej nie będę. Bardziej go będę traktował jak przedmiot muzealny, bo szkoda żeby coś mu się stało, a ceny takich komputerów nie są małe.
Chociaż czekam aż Robert Jaegger ukończy pierwotną wersję swojego największego hitu "Montezuma's Revenge" w oryginalnej wersji, którą zaczął w 1983 roku i jej nie skończył. To jest ta wersja z ekranem tytułowym, z nietoperzem, z płonącymi linami i możliwością wpisania imienia do Hall of Fame po skończonej grze. Gra ta ma wyjść na kartridżu i ma nosić tytuł roboczy "Montezuma's Revenge 48k", bądź "MR: Director's Cut". W sumie tylko dlatego kupiłem ten komputer 😂, choć łudzę się, że dokończona pierwotna wersja tej gry wyjdzie na inne platformy.
Zamiast wejścia do skarbca, może w końcu uda się pokonać króla Montezumę II.
Screeny z moich gameplay'ów na smartfonie. Można kraść. :)
Czekam jak Robert Jaeger dokończy tę grę i wyda wersję reżyserską. Może w końcu uda się pokonać króla Montezumę II i skopać mu tyłek :D
Ja Ci potupię! Ja Ci potupię! Jak Robert dokończy tę grę, to dostaniesz i wpadniesz do tego ognia. 😂
Nie mogło też zabraknąć Burdel Dasza.