Kontekst...
Wiecie jak wygląda sytuacja kobiet na bliskim wschodzie? Słyszeliście o upokarzającym "badaniu" dziewictwa? O tym, że matki dają córkom żyletki na tę pierwszą noc, na wypadek gdyby nie miały krwawienia z błony dziewiczej?
Post mówi o tym, że nie ma biologicznego wyznacznika dziewictwa, a więc wyżej wspomniane badania nie mają żadnej naukowej podstawy. To wszystko. Reszta pierdół dopowiedzianych w tym wpisie i komenatrzach widzę jako czysty wyraz frustracji i ignorancji autorów. Przykra sprawa...
RE: Queerowy feminizm uczy na temat dziewictwa