Pewnego pięknego, słonecznego dnia pojechałem na działkę. Pod wiatą w piaszczystej glebie zobaczyłem dziesiątki małych dołków. Wyglądały jakby wydrążyła je kapiąca woda ale to przecież nie możliwe bo miejsce jest zadaszone. Zaciekawiło mnie to ale miałem inne obowiązki i zapomniałem o tym zjawisku.
Następnego dnia w samo południe zażywałem kąpieli słonecznej jednocześnie uzupełniając elektrolity popijając najlepszy napój izotoniczny czyli piwo. Spojrzałem w te małe dołeczki i zauważyłem, że z niektórych coś wyrzuca piasek.
Zbliżyłem si, widziałem wyrzucany piasek ale nie widziałem co jest tego przyczyną. Zacząłem kopać w jednym z miejsc i jedyne co wykopałem to niewielkiego robaka o szarym ubarwieniu. Nie wyglądał, na stworzenie, które może rzucać piaskiem.
Wtedy przez mózg przebiegła lotem błyskawicy myśl. Naście lat temu albo i więcej w jakiejś bajce widziałem robaka który kopie dołki i łapie wpadające w nie robaki. Telefon i wyszukiwarka poszły w ruch.
Mrówkolew - to ten robaczek poznany kiedyś w bajce zamieszkał moją działkę. Dookoła chodziło mnóstwo mrówek gdy któraś wpadła do dołka i próbowała uciec mrówkolew strzelał w jej kierunku piachem, ten osypując się spychał mrówkę na sam dół a tam czekały już szczęki mrówkolewa. Oczywiście nagrałem film przyrodniczy jak taki mrówkolew chwyta mrówkę, ale nie umiem dołączyć do tego tekstu.