Too big to fail.
Co jakiś czas jakiś klub ogłasza bankructwo. Ostatnie dwa lata mocno uderzyły w dochody piłkarskich drużyn i lista drużyn borykająca się z finansowymi problemami jest coraz dłuższa. Kiedy nie uda się znaleźć rozwiązania klub czeka w najlepszym wypadku degradacja do niższych lig, a może nawet likwidacja. Z tym ciężko pogodzić się kibicom, którzy od wielu lat przychodzili na mecze, a także byłym piłkarzom, którzy ruszają na pomoc, bo ich klub jest 'Zbyt duży, aby upaść'.
Miesiąc temu włoski klub Chievo Verona ogłosił bankructwo. Włodarze nie byli w stanie spłacić zaległości podatkowych i drużyna została zdegradowana do serie D. Na upadek swojego ukochanego klubu nie mógł patrzeć Sergio Pellissier, który w jego barwach zagrał w 517 meczach strzelając 139 goli, a później pracował w nim jako dyrektor techniczny. Postanowił on założyć nową drużynę pod nazwą FC Chievo 1929, które de facto jest dawnym Chievo Verona, ale nazwa musiała zostać zmieniona, aby klub mógł odciąć się od finansowej przeszłości poprzednika.
Podobny przykład mieliśmy w Polsce, kiedy to bankrutującą Wisłę w niemal ostatniej chwili uratował m.in. jej były piłkarz J.Błaszczykowski, który pożyczył Białej Gwieździe ponad milion zł. Zdecydował się też na powrót do Krakowa i pomoc w walce o utrzymanie w Ekstraklasie mimo, że miał bardziej intratne oferty z innych klubów.
Piłkarskie powroty.
Pomagać można na wiele sposobów. Często jest nim sentymentala podróż na stare śmieci i praca dla dawnego klubu. Wielu piłkarzy może wykorzystać swoje doświadczenie zdobyte na boisku zostając później trenerami czy skautami. Patrząc na nazwiska pracowników klubów często przewijają się wśród nich byli piłkarze. W Ajaxie Amsterdam pracują/owali chociażby D.Blind, E.van der Sar czy M.Overmars, w Borussi Dortmund L.Ricken, O.Addo czy M.Sammer.
Jeszcze inni decudują się na pracę z najmłodszymi i zakładają własne szkółki piłkarskie. W swoim rodzinnym mieście akademię założyli brazylijczyk Felipe Luis Kasmirski i Ł.Piszczek. Ten ostatni zdecydował się jeszcze w inny sposób pomóc LKS Goczałkowice-Zdrój, bo dołączył do drużyny i występuje na boiskach 3 ligi.
Z jednej strony bezwzględne pieniądze, z drugiej strony sentymenty. Co wybrać? Nagrodą oprócz coraz większego stanu konta może też być satysfakcja z tego, że Twój klub się rozwija, a dzieciaki na treningach poprawiają swoje umiejętności. Za wszystko inne możesz zapłacić kartą pewnej firmy, ale niektórych rzeczy nie da się kupić.
Źródła: