27 kwietnia - powrót do treningów indywidualnych, piłkarze i sztab szkoleniowy poddani testom na koronawirusa
10 maja - start "normalnych" treningów
29 maja/6 czerwca - pierwsze mecze
Taki jest plan, co z tego wyjdzie? Nie wiadomo. Ciekawsze są za to zasady jakie będą obowiązywać zespoły, które wznowią rozgrywki.
Monty Python.
Gdyby np. okazało się, że któryś z piłkarzy w trakcie rozgrywek ma koronawirusa to osoby, z którymi miał kontakt zostaną wysłane na 2 tygodniową kwarantanne. Może to szybko sparaliżować rozgrywki. Mecze będą się odbywać bez udziału publiczności. Sędziowie mają biegać w maskach i używać elektronicznych zamiast tradycyjnych gwizdków. Tylko jak gwizdać z zasłoniętą twarzą? Innym ciekawym czytaj dziwnym pomysłem są dwie przerwy w 30 i 75 minucie na "dezynfekcję". Czego? Trawy, piłki, słupków czy zawodników? Tego nie sprecyzowano. Podczas treningów zawodnicy mają zachować odległość dwóch metrów od siebie, wykonywać ćwiczenia w szeregu, a nie rzędzie. "Wszystko" ma być dezynfekowane; autokary, sprzęt sportowy, brudne ubrania, wszystkie drzwi mają pozostawać otwarte, żeby nie dotykać klamek. Osoby, które będą pracowały przy prowadzeniu zawodów będą nosić rękawiczki i przyłbice. Oprócz tego nie zabraknie biurokracji. Każda z osób zgłoszonych przez kluby do rozgrywek będzie codziennie musiała wypełnić "formularz oceny medycznej".
Czy lista wytycznych jest już zamknięta czy pojawią się na niej jeszcze bardziej "odjechane" pomysły jak np. nakaz grania z pierwszej piłki, żeby ograniczyć kontakty? Czas pokaże.