Jakiś czas temu zaproponował, by
wysłała wiadomość do pewnego znanego jutubera z zaproszeniem na Hive. "Dlaczego by nie?" - pomyślałem i końcem 2020 roku wysłałem przygotowany przez
tekst. Odpowiedź nigdy nie nadeszła.
Miesiąc temu z kolei napisałem do jednej z polskich firm zajmującej się produkcją rzemieślniczej czekolady zapytanie o dostępność wenezuelskiego ziarna kakaowca. Otrzymałem szybką odpowiedź, że nie mają go aktualnie na stanie, ale chcieliby mieć, tylko są jakieś problemy. Nie ukrywam, że na taką właśnie odpowiedź liczyłem. Tego samego dnia wysłałem propozycję, aby kupować ziarno bezpośrednio u wenezuelskiego farmera za kryptowaluty i sprowadzać w cenie 4x niższej. Niestety odpowiedź nie nadeszła.
Obawiam się, że powodem milczenia w obu przypadkach jest "krypto", które niestety kojarzy się głównie ze spekulacją. Nic zresztą dziwnego, skoro psie projekty są zdecydowanie głośniejsze niż solidne blockchainy takie jak Hive, a twitty Pinky'ego i Muska potrafią zachwiać całym rynkiem. To oczywiście tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że "Kulturalny Utopian" ma sens, bo pokazałby "namacalną" wartość. Z drugiej jednak strony jestem w pełni świadomy, że nawet gdyby powstał projekt do wspierania twórców, to wciąż trudno byłoby ich namówić, aby zaczęli z niego korzystać. Ale próbować warto. W ciągu miesiąca zresztą zamierzam podjąć jakieś kroki w tym kierunku. Jakie konkretnie? To już zależy od losów projektu, który pisałem w kwietniu. Do końca czerwca wszystko się rozstrzygnie.