Pamiętam te głosy sprzed roku, że na forku wszyscy stracą. STEEM spadnie, a HIVE będzie nic nie wartym shitcoinem. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Zwłaszcza dla mnie.
Bitcoina kupiłem w 2017 roku. Trochę nim obracałem, bardziej tracąc niż zyskując. Końcem roku, w okolicach ówczesnego ATH, uznałem, że nie dla mnie ten cały trejding. Zbiegło się to w czasie z założeniem konta na Steemicie. Od tamtego czasu nie zainwestowałem w krypto ani złotówki. Pisałem za to dość sporo. Nie było to zresztą niczym nowym, bo to samo robiłem wcześniej na Facebooku. Lajków jednak nie mogłem wymienić na giełdzie...
STEEM nie był zresztą jedyną kryptowalutą, jaką zbierałem. Dzięki zasięgom w mediach społecznościowych udało mi się zgromadzić całkiem sporo HUNTów na SteemHuncie. Istotny był również airdrop Byteballa. Wszystko (poza STEEMem) od razu zamieniałem na BTC.
A potem przyszedł fork. I stałem się spekulantem, bo kilka dni przez uruchomieniem Hive'a sporą cześć zebranego BTC zamieniłem na STEEM. Dwa dni później cena wystrzeliła. To był mój najlepszy krypto-strzał w życiu, choć mógłby być jeszcze lepszy, gdybym STEEMów nie sprzedał, tylko poczekał na fork, dostał w gratisie HIVE, a STEEMy sprzedał na kolejnej górce. Ale cóż, nie jestem jasnowidzem...
Wszystko zamieniłem na BTC, odczekałem 8 miesięcy i po okazyjnej cenie dokupiłem Hive, który zamieniłem na Hive Power. Gdy więc ktoś pyta mnie, ile na Hive można zarobić, to zawsze odpowiadam: "To zależy". Z samego pisania raczej niewiele, choć wciąż dużo więcej niż z jakichkolwiek reklam Google. Przede wszystkim jednak Hive jest dobrą furtką do kryptoświata. Pozwala oswoić się z tokenami, poobracać nimi, pouczyć się na błędach, jednak bez poważniejszych konsekwencji (o ile inwestujemy tylko nasz czas).
Poza kryptoprzygodą Hive to przede wszystkim społeczność. Jedno z drugim zresztą jest powiązane, bo im więcej mamy Hive Power, tym większe nagrody możemy dać. A im więcej dajemy innym, tym większą mamy satysfakcję. Może właśnie dlatego, mimo silnej pokusy, nie oddelegowałem swojego HP do . Zamiast tego przyjąłem założenie, którego postanowiłem się trzymać, że hodluję Hive Power na poziomie 30K. Nadwyżkę natomiast wypłacam. Zapewne nie jest to najmądrzejsze (z inwestycyjnego punktu widzenia), bo spodziewam się, że wraz z końcem hossy kurs wróci do "normy", czyli kilkunastu centów. Z drugiej jednak strony postrzegam Hive jako blockchain, który najlepsze dni ma dopiero przed sobą. Mam szczerą nadzieję, że projekty takie jak
rozwiną się i pozwolą mi w przyszłości w łatwy sposób realizować moje pomysły. I cóż, jest w tym pewien paradoks, że Hive, który zrobił ze mnie spekulanta, to jeden z nielicznych kryptowalutowych projektów mających dla mnie... niespekulacyjną wartość.