Zrzutka to najlepsza polska platforma do zbierania pieniędzy. Lepsza niż Partonite czy Polak Potrafi. Powód jest banalny i zasadniczy zarazem: Zrzutka nie pobiera prowizji. Owszem można dobrowolnie przekazać jej jakiś %, ale nie jest to obowiązkowe. A zatem wpłacając 100 zł na funkcjonowanie KBK - otrzymuje 100 zł, a nie 94/92/90 zł. To robi różnicę. I dlatego Zrzutkę lubię.
Nie zmienia to jednak faktu, że czasem mają dziwne pomysły. Na przykład w marcu wprowadzili nowy "produkt" - kartę wpłatniczą. Początkowo zupełnie nie zwróciłem na nią uwagi. Wczoraj jednak zaczęły mi wyskakiwać reklamy z hasłem "Nadeszła rewolucja w przyjmowaniu wpłat!" i postanowiłem się bliżej przyjrzeć temu pomysłowi.
No i cóż. Zrzutkowa karta ma całkiem dobrą promocję. Na jej temat ukazało się sporo artykułów z clickbaitowymi tytułami...
"Pierwsza na świecie karta wpłatnicza pojawi się w Polsce." (Antyweb)
"Przewrotny wynalazek Polaków. Dla prezesa NBP to musi być jak wbicie noża w plecy." (Spidersweb)
"Zrzutka.pl wprowadza na rynek kartę wpłatniczą. Działa zamiast terminala." (Wirtualne Media)
Słowo terminal lub mini-terminal pojawia się dość często. Można więc odnieść wrażenie, że wystarczy przyłożyć kartę płatniczą do karty Zrzutki i czary mary - przechodzi transakcja. No i jest to wrażenie całkowicie mylne.
Otóż karta Zrzutki (za 29,94 zł i 4,99 zł/m-c) to zwykła karta NFC, którą na Allegro można dostać za 2,5 zł. A co z tym idzie - nie jest w stanie wejść w interakcję z jakąkolwiek karta płatniczą. Jedyne co może, to wejść w interakcję z telefonem. W praktyce więc, karta odpala jedynie stronę, na której możemy sobie poklikać i wysłać pieniądze. Czyli de facto spece ze Zrzutki zrobili to, z czego od wielu miesięcy korzystam w KBK w formie papierowej instrukcji z wydrukowanym kodem QR. Tym bardziej więc śmieszą mnie hasła typu "Nadeszła rewolucja w przyjmowaniu wpłat!" Zwłaszcza, że NFC to nie jest nic nowego. Równie wielką rewolucją (w dodatku pełzającą bardzo wolno) jest zakodowany brelok, którym otwieram drzwi do kamienicy. Ale cóż, każdy ma rewolucję na miarę swoich możliwości...
Ja natomiast od kilku dni jestem pod wrażeniem aplikacji Hive Keychain, którą tydzień temu zainstalowałem sobie na telefonie. Niby nic nadzwyczajnego bo przecież każde konto Hive jest równocześnie portfelem, niemniej cieszy mnie szybkość apki. W dodatku jeśli będzie rozwijana i poszerzona choćby o sczytywanie kodów QR, to jej zastosowanie może być bardzo szerokie. Przynajmniej w Królestwie Bez Kresu. Moim zdaniem to właśnie będzie prawdziwa zmiana (wolę to słowo od "rewolucji") - lokal z własnym tokenem, który można za darmo transferować i jeszcze przy okazji przesyłać zaszyfrowane wiadomości. A Zrzutka, no cóż... blockchaina odkryje pewno dopiero za 10 lat...