W wolnych chwilach, których mam bardzo mało, staram się robić porządki w Królestwie Bez Kresu. Nie chodzi tylko o typowe sprzątanie, ale przede wszystkim ogarnięcie tego, co mamy w królewskich zasobach archiwalnych. Na pierwszy ogień poszły , ale z nimi (poza ilością) nie ma większego problemu. Wystarczy je spisać, wrzucić w blockchain i system biblioteczny będzie działał jak należy. Gorzej jest ze stertami papierów, które są upchane w różnych skrzyniach. Tam to dopiero są ciekawostki...
Jest na przykład teczka z rękopisami i maszynopisami autorstwa jakiejś kobiety pracującej w latach 70-tych w Wojewódzkim Archiwum Państwowych w Krakowie. Przynajmniej do takich wniosków można dojść po lekturze jej wierszy i dramatów (są też opowiadania).
Dziś skompletowałem całość, bo we wspomnianej teczce znajdowała się tylko część materiału archiwalnego. Jak czas pozwoli to w najbliższym czasie postaram się zbadać sprawę i rozwikłać zagadkę autorstwa.
Na razie wrzucę tylko jeden wiersz - wyjątkowo na czasie, biorąc pod uwagę niektóre pomysły części lewicy...
Na Wojtusia z okieneczka
Panieneczka mruga:
Pójdź, pójdź, bajkę Ci opowiem,
Bajka będzie długa.
Była sobie Baba Jaga,
Miała domek mały,
A w tym domku różne dziwy
Strasznie się puszczały.
Aż raz rzekła jedna z dziwek:
-Ja mam pomysł śliczny:
Przerwę brzydki ten proceder
Kapitalistyczny.
Pomysł to rewelacyjny,
Choć nie całkiem nowy:
Trzeba oddać w nasze ręce
Produkt dodatkowy.
Poszło za nią wiele dziwek -
Sprawiły się dzielnie:
Miast harować dla burżujki
Stworzyły spółdzielnię.
Morał bajki każdy pojmie,
Nawet głowy tępe:
Panta rei! (Wszystko płynie!)
Trzeba iść z postępem.
1973