Wstępu wyjątkowo nie będzie - nie miałem okazji go napisać.
- To dobrze przemyślana i napisana historia pokazująca dwa duże wątki od początku do końca. Co prawda mogę tak powiedzieć o dostatecznie wielu tytułach, ale z drugiej strony, nie jeden komiks lub anime popsuło się na pewnym etapie. Mój dawny kumpel, który był kiedyś moim autorytetem w paru kwestiach, zauważył całkiem słusznie, że Japończycy nie umieją kończyć historii. A konkretniej - nieźle umieją ją rozpocząć, świetnie ją rozwijają, ale zakończenie nie zawsze jest udane. Minęło już trochę czasu, odkąd obejrzałem wszystkie odcinki ID i wydaje mi się, że mogę spojrzeć na nie chłodnym wzrokiem. Anime ma swoje gorsze i lepsze momenty, tego nie da się uniknąć (chyba, że tworzymy krótką historię, którą mamy w większości przemyślaną - tj. kluczowe punkty i trzymamy się swojego planu), ale bardzo dobrze przedstawia drogę głównego bohatera od zwykłego dostawcy Tofu, do profesjonalnego kierowcy. Widzimy jak wiele trzeba umieć oraz ile trzeba się nauczyć. Chodzi tu o przynajmniej elementarną wiedzę z mechaniki samochodów, znać wady i zalety aut oraz ich podzespołów, posiadać odpowiedni charakter (na co składa się wiele czynników, m.in. trzeba być jednocześnie trochę aroganckim, ale również mieć dużo pokory, trzeba mieć w sobie agresję, jak również umieć błyskawicznie się uspokoić). Anime co prawda nie pokazuje wszystkich możliwych scenariuszy, ale mogę z dużą dozą pewności powiedzieć, że to co dostaliśmy, dobrze wyczerpało temat. Mamy odmiennych kierowców - zarówno starych, jak i młodych, różne style jazdy, rozbudowany wątek dotyczący mechaników, tuningu i kilka innych rzeczy, przez co miłośnicy szybkiej jazdy znajdą coś dla siebie.
- "Initial D" może nie moim ulubionym tytułem, jeśli chodzi o bohaterów, alezdecydowanie należy do grupy tych lepszych tytułów. Nie mają rozbudowanego charakteru, raczej nie skłamię również, jak powiem że autor mangi nie skupia się na ich rozwoju, ale spełniają moje oczekiwania. Są konsekwentnie napisani, nie zdarza im się że na potrzeby scenariusza, stawali się mądrzejsi lub głupsi niż są, byłem autentycznie zainteresowany, jak się skończy ich droga. Każdy ma swój background, przechodzą jakąś drogę w swoim życiu, zmieniają się na plus. Polubiłem każdego z nich, nawet tych którzy mnie wkurzali lub śmieszyli, tak jak Orihime z "Bleacha" lub Hinata z "Naruto". Moimi ulubieńcami są bracia Takahashi oraz Bunta Fujiwara. Ci pierwsi na początku są rywalami głównego bohatera, a potem tworzą Team D. Często porównuję ich relację do Goku i Vegety z DBZ - Takumi to taki lekkoduch, który ma naturalny talent i umie się adaptować do umiejętności przeciwnika oraz uczy się w trakcie walki. Keisuke z kolei ciągle trenuje (do tego stopnia, że jedna dziewczyna jest gotowa zrobić dla niego dosłownie wszystko - tak, to o czym teraz myślicie też, a on w pewnym momencie mówi do niej kulturalnie, acz agresywne "spierdalaj, przeszkadzasz mi!"), stawia na technikę i ma podobny charakter do Vegety. W czwartym sezonie nawet prawie doszło do bójki między nim, a grupą bandytów. Wszyscy członkowie zespołu D uciekli, a Ryosuke powiedział "Nie musicie się nim przejmować, mój młodszy brat sobie poradzi, ma doświadczenie w takich sprawach". Po tym widzimy, jak blondyn sięga po klucz francuski i idzie do bandytów pytając ich wprost: "Dobra panowie, to jak się napierdalamy? Chcecie dostać w ryj 1vs1, czy podejdziecie całą grupą?". W wyścigach ta dwójka stanowi niepokonany duet, ale nie osiągnęliby tego gdyby nie Ryosuke. Kiedyś porównałem go do Johna Carmacka, jedną z najważniejszych person w game-devie i podtrzymuję tę opinię. To chodzący procesor, który cały czas myśli i kładzie się spać tylko wtedy, gdy jego mózg pracuje zbyt wolno i pracowanie w takim stanie jest nieopłacalne. Jest strasznym chujem, ale robi to w dobrej wierze, tak jak trener Rocky'ego. Chłopaki jeżdżą tak długo, aż padają na twarz ze zmęczenia, żmudnie powtarzają każdą trasę, sprawdzając każdy detal. Podobnie jest z Fujiwarą, ojcem głównego bohatera. To najlepszy kierowca, jakiego poznaliśmy w tym anime. Żywa legenda, arcy-mistrz samochodów i ciętej riposty, który driftuje bez wykorzystania rąk (bo wtedy odpala papierosa). Raz się ścigał ze swoim synem i ten wyścig można podsumować jednym zdaniem... Graliście kiedyś w jakąś grę w trybie multiplayer? Jeśli tak, to pewnie zdarzyło się Wam przeczytać wypowiedź w stylu "lol, noob" pod koniec meczu, w którym dostaliście mocno w dupę. No, to tak to wyglądało xD. Niedługo obejrzę odcinki specjalne, w których starsi bohaterowie z ID dostają trochę więcej czasu niż głównych seriach telewizyjnych.
- Choć twórca mangi trochę przesadził z niektórymi kwestiami jak np. anielskie skrzydła Takumiego, pokazywanie aury samochodów i kierowców, czy nadmierne podkoloryzowanie rzeczywistości, to trzeba mu oddać jedno. Doskonale oddał szybkość, siłę i przeciążenie, jakiego doświadczają kierowcy i ich samochody, gdy wykonują ciężkie manewry, niebezpieczne drifty, błyskawicznie zmieniają prędkość (z nagłego hamowania z dużych obrotów, po czym przyciskając pedał gazu na maxa), generalnie wykorzystują swoje pojazdy do maksimum. Widzimy to po autach, reakcjach kierowców, którzy muszą być w permanentnym skupieniu. Nim to rozwinę, to odniosę się krótko do 1 zdania - choć te rzeczy są wyjątkowo podkręcone, co jest cechą japońskich kreskówek, to trudno zaprzeczyć ich istnieniu. Oczywiście nie widzimy aury ani anielskich skrzydeł, życie to nie "Dragon Ball", ale jeżeli jesteśmy specjalistami w danej dziedzinie i nie jesteśmy nadętymi bucami lub ignorantami, to odrazu wyczuwamy że ktoś może być ekspertem w danej dziedzinie. To się po prostu czuje i widzi - po zachowaniu, po jego charakterystycznych gestach i działaniu (co widać szczególnie wśród ludzi, którzy są naprawdę mocnymi zawodnikami w danej kwestii, np. e-sporcie, programowaniu, gotowaniu, dowolnie innej. Gdy zobaczymy grupę takich ludzi, jesteśmy uważnymi obserwatorami i wiemy na to patrzeć, to gdy poobserwujemy ich dłuższą chwilę, to dostrzeżemy wiele cech wspólnych). Jest takie hasło z psychologii - "Ludzie się różnią, ale mechanizmy które nimi kierują są takie same" (i jak ktoś powie, że gadam głupoty, to ja polecę mu się doedukować w kwestii psychologii oraz kryminologii).
To wracając do głównego tematu tego punktu, autor mangi ID przedstawił emocje postaci, siłę samochodów, obciążenia jakich doświadczają, tak samo dobrze jak to zrobił Akira Toriyama w swoim najważniejszym dziele. W tym przypadku nie sprawdzałem mangi i nie wiem, czy mogę to samo powiedzieć o komiksie (w DBZ to się czuje czytając po prostu statyczne rysunki), ale jeśli chodzi o anime, to emocjonowałem się przy każdym trudnym wyścigu. Nie tylko z powodu jego wagi, czy mojego emocjonalnego stosunku do bohaterów, ale przede wszystkim ze względu na pokazanie siły, jaką dysponują nasze metalowe rumaki. Podczas tych naprawdę ciężkich wyścigów (mówię tu zwłaszcza o wyścigu z 4 sezonu, pojedynku z dwójką tzw. Bogów oraz pojedynku z kierowcą-samobójcą, który miał kompletnie w dupie to, czy rozpierdoli się na skałach, czy zostanie zgnieciony jak puszka po Pepsi po przypierdoleniu o ścianę z pełnym impetem), czuć że obaj zapierdalają tak, jakby walczyli o swoje życie i zdawali sobie sprawę, że najmniejszy błąd spowoduje, że ratownicy będą musieli wyciągać ich powyginane zwłoki ze zmasakrowanego samochodu. Podczas tego wyścigu, o którym wspomniałem w nawiasie, obaj zawodnicy co najmniej kilka razy cudem uniknęli zderzenia. A nie, przepraszam, w ten sposób mówią ludzie, którzy nie wiedzą jak to nazwać i uciekają się do truizmów - udało im się to dzięki gigantycznym cojones, wybitnemu opanowaniu emocji, absolutnemu spokojowi, świetnie wyposażonym samochodzie i niezwykłym umiejętnościom. Także ten, jeśli chcecie zobaczyć "sportową" wersję DBZ, to ID jest jedną z najlepszych pozycji.
- W recenzji "Kengan Ashura" napisałem, że nie znam lepszego anime, w którym istotną rolę pełniłby turniej (lub pełnił na pewnym etapie historii, jak np. w przypadku DB, czy finału YYH - mangi autora HxH). Mało tego, powiedziałem że to pierdolony Cesarz wśród innych tytułów z takim wątkiem. W przypadku ID, jest odrobinę gorzej, ale tylko odrobinę. Choć konkurencja jest większa i bardziej różnorodna, to moim skromnym zdaniem, niewiele tytułów może dorównać na tym polu ID. Niewiele, biorąc pod uwagę wszystkie anime jakie widziałem lub o których słyszałem w całym moim życiu. Byłbym w stanie wymienić kilkanaście anime, może odrobinę więcej z porównywalnie znakomitą ścieżką dźwiękową, ale... One również są elitą wśród anime w tej kwestii. Na korzyść "Initial D" przemawiają 2 factory - ilość muzyki oraz Europejskie i nie tylko, choć głównie ono, pochodzenie. Zdarza się czasami, że anime biorą zagranicznych kompozytorów do stworzenia ścieżki dźwiękowej, a nawet niektóre utwory ("Guardian Angel" Juno Reactor), ale nigdy nie ma ich aż tylu. A przynajmniej ja nie znam drugiego takiego anime i będę wdzięczny, jak ktoś wyprowadzi mnie z ewentualnego błędu. Dzięki temu mamy różne style - czasem mocniejsze, czasem delikatniejsze, czasem bardziej romantyczne, czy na swój sposób melancholijne, innym razem pobudzające lub momentami zahaczając o hard-rock. Taka muzyka zawsze cieszy, a na pewno stanowi świetną odmianę względem japońskich kompozytorów. Nie umniejszając ich zdolnościom i talentowi, ale taka odmiana potrafi dodać coś nowego do kultury, stworzyć coś unikalnego, a ponadto daje ciekawe, oryginalne, czasem znakomite kompozycje. Nie jestem znawcą Euro-beatu, ale to jest naprawdę dobra muzyka, której słucha się równie dobrze, co kilkadziesiąt lat temu. Dobrym dowodem jest na to, że fani wykupywali płyty autorów, gdy YT był jeszcze pieśnią przyszłości, zapewniając im zysk, gdy ich popularność powoli spadała. Jeśli chodzi o ilość, to mógłbym napisać drugi akapit, może równie długi, w którym wymieniłbym wszystkie utwory, jakie mi się spodobały. Jest też drugi dowód - memy. Powstało mnóstwo filmików, które wykorzystują piosenki z tego anime do komentowania rzeczywistości, np. z niedawnych przykładów - ilość chorujących na Covid-19 w danych krajach. To ponad 4 godziny dobrej muzyki! Zamiast wypisywać tytuły, to proponuję pewien eksperyment - włączcie sobie ten link jadąc rano do pracy. Nie wiem jak u Was, ale jak słucham tych piosenek, to jeździ mi się dużo przyjemniej, zwłaszcza na długich trasach.
- Pierwszy odcinek został wyemitowany 18 kwietnia w 1998 roku, a ostatnie 6 sezonu 22 czerwca 2014 roku, czyli łącznie 16 lat. Jak napisałem w recenzji "First Stage" i "Second Stage", ID nawet jak na tamten czas wyglądały brzydko i tak średnio (2 sezon był zauważalnie ładniejszy pod każdym względem, ale nadal nie zaliczyłbym go jako ładny). W tekście dotyczącym tego 1, porównałem go do anime, które wyszły w podobnym czasie i cóż, gdyby nie ładne modele samochodów (opinia eksperta od grafiki komputerowej, nie moja) oraz muzyka, to prawdopodobnie dzisiaj byśmy nie wiedzieli o tym anime, bo poza powyższymi czynnikami i fabułą nie miało nic do zaoferowania. Słaba animacja, postacie poruszały się dość sztywno, niektóre elementy były niedokładnie rysowane, udźwiękowienie miało kilka odgłosów, które moglibyśmy usłyszeć przy Windows 95 lub 98. Kolejna poprawa zaszła przy okazji filmu ekranizującego 3 sezon, ale dopiero od 4 widzimy znaczący skok jakości, a dalej było tylko lepiej. Anime nadal miewa pewne słabości i nie mogłem powiedzieć, że wszystko było wykonane dobrze, ale to nie ważne - to był gigantyczny krok naprzód dla "Initial D". Modele samochodów wyglądają jeszcze lepiej, a postacie, tła oraz animacja w końcu nie muszą odczuwać wstydu względem swoich lepszych kuzynów, tak jak to dotychczas było. Poza tym poprawiło się udźwiękowienie i gdy oglądamy najlepsze wyścigi z dobrymi głośnikami, to czujemy się tak, jakbyśmy sami je obserwowali na własne oczy. Ten warkot silnika, głos hamujących opon, Dzięki temu mamy okazję do obserwowania, jak tytuł stopniowo przeistacza się z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia, a to nieczęsto się zdarza.
- Ten akapit będzie wyjątkowo krótki, bo moja wiedza na temat grafiki CGI jest słaba. Tak jak pisałem w punkcie powyżej, opieram się głównie na opinii mojego starego znajomego, który sam stworzył kilka krótkich animacji inspirowanymi tym anime. Mówił że to bardzo trudna sprawa, szczegółów nie pamiętam, ale patrząc na niektóre kadry, to nie sposób się nie zgodzić. Fakt, z tego co pamiętam z wypowiedzi Quantum Soul oraz komentarzy ludzi, którzy wypowiadali się na temat modeli CGI we współczesnych bajkach Disneya, to wystarczy raz porządnie wykonać model samochodu, a potem go animować (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale to podobno jest już łatwiejsze niż rysowanie każdego kadru osobno). Ale niektóre sceny robią duże wrażenie z uwagi na niski budżet i podejście studia do tego anime ("Skoro ogląda go część osób, to co nam szkodzi dać małe pieniądze - przynajmniej będzie czym zapchać telewizyjny program, a widzowie obejrzą reklamy i wyjdziemy na swoje"), twórca CGI bez problemu mógł sobie darować część z nich, a my i tak bylibyśmy zadowoleni. Czasami wyśmiewam azjatyckie dążenie do doskonałości za wszelką cenę kosztem efektywności (co również często wyśmiewa autor mangi "Baki" mówiąc ustami bohaterów, że ich dążenie do perfekcji jest gówno warte, co oni pokażą jednym prostym ruchem), ale w takich kwestiach warto to docenić, nawet jeśli to po prostu sztuka dla sztuki. Dzięki temu sceny akcji oglądało się jeszcze przyjemniej.
- ID najprawdopodobniej nie jest jedynym tytułem, który podchodzi na poważnie do tej tematyki, ale nie wydaje mi się by było drugie, które jest tak bardzo do niego podobne (jak to ma miejsce w mangach z gatunku battle-shonen, czy shojo). Po pierwsze, jest to anime przeznaczone dla męskiego odbiorcy. Widać to po wielu rzeczach. Starsi bohaterowie, którzy znają się kilkanaście lat, odzywają się do siebie dość swobodnie, tak jak mężczyźni, których poznałem na przestrzeni swojego życia - np. X mówi do Y "po co tu przyjechałeś? Zajmujesz mi tylko czas i muszę patrzeć na twoją brzydką mordę", albo "słuchaj chłopie, nie uganiaj się za kobietami - rób swoje, bądź w tym dobry, zadbaj o swój wygląd, a same będą ci wchodziły do łóżka". Nawiązując do wcześniejszego przykładu, ID skupia się również na relacjach damsko-męskich. Kto się cieszy popularnością wśród kobiet? Chady, pewni siebie mężczyźni, tacy którzy mają kontrolę nad swoimi emocjami, a niekoniecznie są ociekającymi testosteronem przystojniakami. Kto się nią nie cieszy? Przegrywy, faceci bez charakteru, tacy którzy starają się maksymalnie przymilać do płci pięknej. Ba, mamy nawet w kilki odcinkach wątki dotyczące PUA (w skrócie - zasady i sztuczki dla facetów, którzy nie wiedzą jak obchodzić się z kobietami). ID pokazuje dość szeroką gamę różnych rodzajów facetów - dzieciaki bogatych rodziców, zwykłych chłopaków, bad-boyów, chady, starszych mężczyzn, którzy najlepsze lata mają za sobą, przegrywów, facetów będących pół-przegrywami, pół-chadami. Na pewno znajdziecie kogoś, z kim będziecie się mogli utożsamić. Dodajmy do tego jedną z bohaterek, która ma swojego sugar-daddy i dużo "trenowała" z Chadami ze swojego liceum. Wszystko to i cała reszta, której nie wymieniłem, zostało przedstawione w prawdziwy sposób, tak jakby to był normalny serial dla dorosłych, których pełno na streamingu. Rok temu, gdy oglądałem "Initial D" byłem w trakcie intensywnych prac nad sobą - randkowałem z różnymi dziewczynami, starałem się poprawić swój charakter i powiem Wam tak - wiem, że RedPill i PUA czasami robią złe wrażenie, ale to anime pokazuje, że wbrew krytyce tych środowisk, jest w nich dużo prawdy o psychologii i relacjach międzyludzkich. Tym bardziej, że Japonia to zupełnie inna kultura od naszej, Europejskiej, a tam generalnie to wygląda tak samo. Reasumując, widziałem różne anime przeznaczone dla męskiego odbiorcy, ale to jest jedno z najlepszych.
No i to tyle. Dajcie znać, jaki następny tekst tego typu chcielibyście zobaczyć. Póki co nie mam pomysłu, może mi pomożecie? Jak to się dawniej mówiło - "vox populi vox dei".