Nie wiem jak u Was, ale ja i recenzenci lub internauci, których opinie czytałem kilka miesięcy temu (a wielu z nich zdecydowanie nie należy do "mojej" bańki informacyjnej i ma zdecydowanie odmienne gusta od moich), nie wierzyliśmy w sukces tego filmu. Uważałem, że nie da się zrobić interesującego prequela o Cruelli de Vil. No bo co można powiedzieć o postaci, która była dość jednowymiarową kreacją? W zasadzie jak sięgnę pamięcią, to trudno jest mi sobie wyobrazić jakikolwiek prequel pokazujący, jak wyglądała przeszłość Villiana. Ok, niby niektórzy wrogowie lub niektóre przeciwniczki dają teoretycznie taką możliwość, ale po co? Zazwyczaj nie ma to sensu, te postacie są istotne tylko dla potrzeby danej animacji - mają dynamizować akcję, dodawać problemów pozytywnym bohaterom, dzięki nim mają się czegoś nauczyć lub zrozumieć i utrwalić pewne (zazwyczaj proste, by dzieci nie miały problemu z ich zrozumieniem) wartości. No i jak pokazał omawiany przeze mnie film, można to zrobić, ale trzeba wymyślić jakiś intrygujący, wiodący wątek fabularny, by całość nie opierała się na na schemacie: "O, patrzcie. Jesteście ciekawi, jak wyglądała przeszłość tej postaci? No... to macie." A jak doda się do tego dobrych aktorów, ciekawy scenariusz lub inne miłe dla oka lub duszy elementy, to jest jeszcze lepiej.
"Cruella" sprawdza się zarówno jako osobna, niezwiązana z główną fabułą historia (w sensie, można ją obejrzeć nie znając animacji "101 Dalmatyńczyków" i bawić się równie dobrze), jak i prequel. Z tego co widzę po opiniach w internecie oraz wśród moich znajomych, to należę do mniejszości, ale mówiąc nie ironicznie, naprawdę podobał mi się w tej materii i nie jest to opinia typu "Jestem hipsterem, więc na siłę będę miał odmienną opinię". Moim zdaniem, wydarzenia związane z tym gatunkiem psów były na tyle smutne, że mogły wywołać w młodej dziewczynie dożywotnią traumę i nienawiść względem tych zwierząt. Nie twierdzę, że to normalne - tak, reakcja Cruelli jest przesadna, ale takim samym błędem jest np. ciągłe wracanie do przeszłości i zamartwianie się, jak wpłynęła ona na naszą psychikę (a taki błąd popełniłem np. ja) lub robienie wszystkiego na przekór innym, karmiąc swoje skrzywdzone ego (jak Elton John w "Rocketman"). Tak to już z nami ludźmi jest, że często nie dostrzegamy swoich negatywnych zachowań i mamy tendencję do przesady lub ekstremalnych działań. Aczkolwiek żeby nie było, zgadzam się z argumentami ludzi, że niepotrzebnie robiono z tego prequel. Jak słusznie zauważył Ichabod - byłoby lepiej, gdyby Disney reklamował ten film jako alternatywna wersja wydarzeń. Takie "co by było gdyby...". Bo faktycznie, rzucają się w oczy pewne odstępstwa od filmu animowanego, jak dwójka jej pomocników, która wygląda inaczej od tych pokazanych w animacji lub inne czasy (w sensie, nie pokrywa się to z okresem, w którym miały miejsce wydarzenia z "101 Dalmatyńczyków"). Jednak moim skromnym zdaniem, nie jest to szczególnie duża niespójność i można to w pewien sposób usprawiedliwić lub przymknąć oko na te nieścisłości.
Fabuła opowiada o powstaniu Cruelli, tj. od momentu narodzin. Obserwujemy jej początkowo ciężkie życie, które z czasem zyskuje więcej radosnych elementów, czyli poznaje przyjaciół oraz dostaje szansę od losu na zrealizowanie swojego marzenia. Jest to pragnienie zostania projektantką mody i praca dla najlepszej specjalistki w tym fachu - Baronowej. Pani mimo że jest arogancka i próżna, to posiada niekwestionowany talent w wyznaczaniu trendów w kwestii mody. Dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności trafia do jej firmy i szybko zdobywa wysoką pozycję oraz... Albo lepiej w tym momencie skończę. Co prawda nie jest to szczególnie odkrywczy scenariusz, ba! Widziałem to już kilkanaście razy, lepiej lub gorzej poprowadzone, ale jest na tyle dobrze, że nie chcę Wam psuć zabawy. No i przede wszystkim, po raz pierwszy od bardzo dawna nie przeszkadza mi Disneyowe podejście do tworzenia filmów. Być może gdybym obejrzał pozostałe prequele ze studia Myszki Miki, to dostrzegłbym więcej kliszowych i powtarzalnych elementów, ale skoro ich nie dostrzegłem mimo starań, to chyba jest dobrze pod tym względem.
Na pewno jest dobrze w kwestii pracy kamery, stylizacji na tamten czas i miejsce, gry aktorskiej Emmy Stone & Emmy Thompson i przedstawienia Cruelli w drugiej połowy filmu, gdy sprawia problemy jednej postaci. Podobały mi się długie ujęcia pokazujące pierwsze miejsce pracy głównej bohaterki i wiele innych scen, jak np. koncert z finałowego etapu. Stylizacja na minioną epokę wypadła dobrze i autentycznie, przynajmniej z mojej, słabo wyedukowanej w tej materii perspektywy. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wyszło to równie dobrze, co w serialu "The Queen's Gambit". Jeśli chodzi o Cruellę, to jak już pisałem we wstępie, wydawało mi się, że będę się z tego częściej śmiał niż traktował na serio. Jej zachowanie nie jest dziecinne, jak przyzwyczaiły nas do tego poprzednie filmy Disneya. Oczywiście, nie jest to poziom "Jokera" z uwagi na ograniczenia wiekowe, ale jak na PG-13 to wyszło bez zarzutu. Zachowania anty-bohaterki nie są odrealnione i mogę uwierzyć, że podobne, szokujące zachowania mogłaby zastosować prawdziwa osoba. Jeśli chodzi o grę aktorską, to nie mam nic do zarzucenia. Każdy aktor i aktorka zagrali przynajmniej na akceptowalnym poziomie, a główna bohaterka i antagonistka wręcz na bardzo dobrym. Obie są przekonywujące, charyzmatyczne, świetnie przedstawiają swoje emocje, zwłaszcza Emma Thompson, której brytyjski akcent był ucztą dla mojego ucha. Nie przepadam za tym narodem, ale lubię ich akcent, zwłaszcza w przypadku takich sukowatych kobiet, jak Baronowa.
Reasumując, dostaliśmy zaskakująco dobry film. Nie znam większości spin-offów Disneya, które powstały tylko po to, by wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z rozpoznawalnej marki, ale nie wydaje mi się bym skłamał mówiąc, że jest jednym z najlepszych. Nie wiem, czy współczesne dzieci będą się na nim dobrze bawić, jeśli nie znają klasycznej animacji Disneya, ale moje pokolenie nie powinno mieć zbyt wielu powodów do narzekań. W najgorszym razie poświęcicie czas na "po prostu dobry film", ale raczej go nie zmarnujecie. No chyba, że macie zbyt wysokie wymagania lub macie lepsze pozycje do oglądania. Niemniej, jeśli będziecie mogli obejrzeć ten film z kimś, komu autentycznie zależy na obejrzeniu "Cruelli", to uważam to za dobrą pozycję. Oceniam ją na 8/10. Ocena może się Wam wydać zbyt wysoka, ale ja oceniam tytuły w obrębie ich gatunku i uważam, że "Cruella" na taką zasługuje w porównaniu do swojej konkurencji. Jak uważacie inaczej, to jestem otwarty na dyskusję.