Parę dni po premierze obejrzałem wraz z dziewczyną 5 odcinków "Kajko i Kokosz". Trudno mi będzie napisać pełnoprawną recenzję lub przynajmniej dłuższą opinię na podstawie 5 odcinków (kolejne trafią w drugiej połowie tego roku, a reszta w 2022), ale spróbuję. Jak wspominałem przy komentarzu do trailera, nie znam komiksów Janusza Christy, moja styczność z nimi ogranicza się do obejrzenia kilku kadrów tu i ówdzie, jakiś obrazków w internecie, czy różnych nawiązaniach w starych czasopismach o grach. No i kilkukrotnie słyszałem różne rzeczy na ich temat, gdy przypadkiem znalazłem się między dwoma ludźmi, którzy debatowali nad tym, czy Asteriks i Obelix to kopia Kajko i Kokosza. Do dziś w sumie nie wiem, jak jest, ale jeśli klimat animacji nie odbiega za bardzo od tego, co narysował ś.p. Pan Janusz, to... No cóż, podobieństwa "walą po ryju", niczym Łamignat. Moim skromnym zdaniem, nie ma w tym nic złego. Tzn. jasne, inspiracja jest ewidentnie widoczna, ale oba dzieła poza kilkoma podobieństwami, dostatecznie mocno się od siebie różnią. To nie jest casus "Króla Lwa" i "White Lion Kimba" (w którym Disney zapożyczył wiele od Japońskiego pierwowzoru), czy "Super Mario" i "Giana Sisters" (ten przypadek to już niekwestionowany plagiat), tylko coś jak DotA i LoL, czy "Doom" i gry FPP z drugiej połowy lat '90, które miały na siebie pomysł, nie będący przy tym tanim, napisanym na szybko szmelcem. Tj. mają ten sam korzeń, częściowo podobne założenia, ale inny świat, inne bronie, inny klimat. Oczywiście mogę się mylić, bo jak mówiłem, nie znam komiksów i moja wiedza ogranicza się tylko do 5 epizodów, więc proszę Was o korektę, o ile wiecie lepiej.
Z racji, że odcinki nie są zbyt długie, to z akapitem dotyczącym fabuły będzie podobnie. Struktura scenariusza jest dość prosta, każdy odcinek to osobna, niepowiązana z wcześniejszym prosta historia. Nie ma co się dziwić, w końcu kreskówka jest kierowana przede wszystkim do najmłodszych, więc żarty, scenariusz i dialogi nie powinny być nadmiernie skomplikowane, by małe dzieci nie miały problemów z ich zrozumieniem. W tych 5 odcinkach poznajemy najważniejsze postacie - Kajko, Kokosza, kasztelana Mirmiła, jego żonę Lubawę, smoka Milusia, wiedźmę Jagę, zbója Łamignata, Hegemona, jego zastępcę Kaprala. Każdy z nich dostaje odpowiednią ilość czasu, byśmy mogli poznać zarys ich osobowości i charakter. Oczywiście najwięcej miejsca dostała dwójka tytułowych bohaterów, ale reszta też miała kilka okazji do wypowiedzenia się lub wykonania jakiejś czynności. Fabuła opowiada o mieszkańcach grodu Mirmiłowo, którzy są atakowani przez lokalnego warlorda Hegemona i grupę jego wojów - Zbójcerzy. Podczas tych 5 odcinków widzimy ich zmagania oraz jakieś elementy życia codziennego i... to tyle.
Kajko to sympatyczny, sprytny i pomysłowy młodzieniec, taki Asteriks. Kokosz to wioskowy osiłek, który nie należy do zbyt inteligentnych, ale ma parę w łapach i potrafi się bić. Nie wiem, jak jest w komiksie, ale serial wyraźnie dał nam do zrozumienia, że lubi testować swoją siłę i porównywać się z Łamignatem, wojownikiem-opryszkiem na usługach sympatycznej wiedźmy Jagi. Podobnie jak u Kokosza, korzystanie z mózgu nie jest jego mocną stroną, ale sprawia wrażenie poczciwego, honorowego oprycha. Wspomniana już Jaga, to miła czarownica mieszkająca poza grodem. Trudno mi o niej powiedzieć coś więcej poza tym, że Łamignat jest jej posłuszny, z czego wiedźma lubi robić użytek. Lubawa jest miłą, poczciwą i inteligentną żoną, która choć czasami jest krytyczna wobec swojego męża, to jest dla niego dobra na codzień. Kasztelan jest małym i uroczym fajtłapą, który często bywa obiektem żartów. Hegemon ma trochę pary w łapach, ale jest słabszy od dwóch osiłków Mirmiłowa. Z charakteru to taki typowy Złol, który co odcinek ma "idealny plan na podbicie wioski", kręci wąsem i na końcu wszystko się psuje z dużym hukiem. Kapral to z kolei to jego stereotypowy sługa, który spełnia każde zadanie. Smoczek to sympatyczne, tulaśne zwierzątko. Przed seansem wydawało mi się, że nie polubię Milusia (zapewne z powodu kreski p. Christy, która nie przypadła mi do gustu), a był zaskakująco uroczy. Na potencjał na zostanie słodką maskotką serii.
Jak już mówiłem, humor w tym serialu nie należy do zbyt skomplikowanych. Niemal wszystkie żarty to typowe klisze, które na pewno gdzieś już kiedyś widzieliście - czy to w bajkach, książkach dla dzieci, komiksach z Asterixem i Obelixem. Raczej nic Was nie zaskoczy w tej materii. Nie oznacza to, że kreskówka jest nieśmieszna - kilkukrotnie zaśmialiśmy się z Asią z gapowatego Kasztelana, wyprowadzonego w pole Hegemona, żartów dotyczących trójki głównych bohaterów, czy tego na jakich głupków kreowani są faceci. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam z tego powodu zastrzeżeń do twórców, nie piecze mnie również tyłek - po prostu to bardzo się rzuca w oczy, że wszyscy męscy bohaterowie są ordynarnie głupi (poza Kajkiem), co jest często wykorzystywane przez Lubawę lub Jagę. Jeśli nie śmieszą Was żarty z kreskówki dla dzieci, to prawdopodobnie będziecie się nudzić. Sam w paru momentach się nudziłem, szczególnie w 1 i 2 odcinku, ale wraz z każdym kolejnym epizodem było coraz lepiej, a dowcip stawał się zabawniejszy.
Wynika to również z reżyserii i animacji. Z tego co widziałem po reakcjach w internecie, to nie tylko ja zwróciłem na to uwagę. Dwa pierwsze odcinki mają trochę gorsze flow, odrobinkę się przy nich męczyłem i obawiałem, że pozostałe 3 mnie rozczarują, ale na szczęście myliłem się. Wraz z każdym odcinkiem, wszystko wygląda coraz lepiej i trafiało do mnie coraz lepiej. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej i twórcy wyciągnęli wnioski z tych mniej udanych epizodów. Nie rozpoznałem większości aktorów głosowych, bo rzadko oglądam polskie filmy, czy też polskie wersje językowe produkcji animowanych, a jeszcze rzadziej gram w gry z polskim dubbingiem, ale nie mam pod tym względem jakichkolwiek zarzutów. Głosy zostały dobrze dobrane do każdej z postaci. Daleko temu do szczytu polskiego dubbingu, ale wstydu nie ma, spodziewałem się że będzie gorzej.
No i tak w zasadzie mógłbym podsumować cały serial. Jak na naszą pierwszą produkcję animowaną na Netflixie, która jest tworzona nie tylko na potrzeby krajowego rynku, jest nieźle i nie mamy powodów do wstydu. Mogę to ocenić 6/10, może 6.5 zakładając, że w przyszłości poziom będzie tylko rósł. Oby Netflix był zadowolony z wyświetleń, to kto wie? Może będziemy mieli pierwszą animowaną markę, którą będziemy mogli się reklamować na zachodzie i zarabiać? Oby! Gorąco kibicuję temu projektowi, bo zdobył moją sympatię.