Okres przejściowy między zimą, a wiosną już się chyba skończył. W sensie mam na myśli ten prawdziwy, nie sztywne trzymanie się pór roku. Asia do mnie wróci w tym tygodniu (była u ojca z powodu świąt), więc powoli zaczynam na poważnie sprzątać dom. Wcześniej, jak to typowy facet, robiłem tylko te bieżące porządki. Posprzątałem całą łazienkę, wyprałem całą pościel, wyrzuciłem wszystkie śmieci, plastiki papier etc. do stosownych dla nich pojemników, resztę pokoi ogarnę w trakcie tygodnia, jak zdążą się pobrudzić. No, zająłem też się moim pokojem, w którym piszę na bloga, ale jego nie liczę, bo Asia tu nie wchodzi - no chyba, że musi coś tu przynieść, bo poza tym pełni rolę składzika.
Zacząłem też biegać. Dzisiaj byłem 1 dzień, zrobiłem 3 lub 3.5 km, nie wiem ile dokładnie, bo aplikacja jest zbyt niedokładna i musiałem obliczyć wynik na podstawie google maps. Kupiłem sobie do tego specjalne buty, Nike Downshifter 1, rozmiar 46. Moje buty to normalnie 44-45 (zależy od typu obuwia, mam szeroką stopę), jak kupiłem pierwszą parę (44.5), to moja stopa nawet nie chciała wejść. Te są prawie idealne, są delikatnie ciasne, ale coraz mniej mi to przeszkadza + gdybym wziął większy rozmiar, to miałbym zbyt duży luz z przodu. Jeżeli za kilka tygodni nadal będzie mnie bolała prawa stopa, to zapcham je na noc mokrymi ścierkami, podobno to je rozciągnie o pół cm. No właśnie, ból - zakładam, że to głównie zasługa tego, że nie biegałem od ponad 10 lat + mam delikatne płaskostopie. Pomijając to, szło mi całkiem nieźle - jak na palacza. Gdyby nie ból stopy, to nie musiałbym sobie robić przerwy co parę minut. No ale muszę się przygotować, skoro za 1.5 roku lub 2 lata, planuję zapisać się na boks.
Jeżeli chodzi o pisanie książki, to mam już około pół strony A4. Spodziewałem się po śmierci Taco, że tak będzie - musiałem odpocząć po tym, przepracować emocje, święta były, a w związku z tym, inne obowiązki. Chcę z tym ruszyć na poważnie, bo jak będzie okres gorącego lata, to trudno mi będzie twórczo myśleć, więc ograniczę się wtedy do poprawiania fragmentów, które wcześniej napisałem + luźniejszych tekstów. Skończyłem wszystkie dotychczasowe obowiązki, które miałem zaplanowane, więc powinienem ruszyć od tego tygodnia na poważnie. Notatki rozwijam codziennie; najważniejsze wydarzenia, pomysły na rozwój fabuły, jakieś nowe niuanse, tworzę postacie i wypełniam je cechami. Póki co nie chcę zdradzić tematu, ale będzie +18 i dotyczy jednego z popularnych ostatnio tematów. No i piszę o czymś, czym się interesuję, więc może dołożę coś od siebie do tego tematu. A czy się uda? Cóż, choć nadal nie jestem w 100% zadowolony ze swojego warsztatu pisarskiego, to prezentuję już na tyle wysoki poziom (w moich oczach), by spróbować. Muszę w to włożyć znacznie więcej pracy, ale sprawia mi to satysfakcję.
The transition period between winter and spring is almost over. In the sense, I mean the real one, not rigid adherence to the seasons. Asia will come back to me this week (she was at her father's because of Christmas), so I'm slowly starting to seriously clean the house. Previously, like a typical guy, I only did this routine cleaning. I cleaned the entire bathroom, washed all the sheets, threw away all the garbage, plastics, paper, etc. into containers suitable for them, I'll cover the rest of the rooms during the week, when they have time to get dirty. Well, I also took care of my room where I write for the blog, but I don't count it, because Asia doesn't come in here - unless she needs to bring something here, because otherwise it serves as a storage room.
I also started running. Today I was 1 day, I did 3 or 3.5 km, I don't know how much exactly because the app is too inaccurate and I had to calculate the result based on google maps. I bought special shoes for this, Nike Downshifter 1, size 46. My shoes are normally 44-45 (depends on the type of shoes, I have a wide foot), when I bought the first pair (44.5), my foot didn't even want to go in. These are almost perfect, they are slightly tight, but it bothers me less and less + if I took a larger size, I would have too much slack in the front. If my right foot still hurts in a few weeks, I'll cover them with wet cloths at night, supposedly it will stretch them by half an inch. Exactly, pain - I assume it's mainly due to the fact that I haven't run for over 10 years + I have delicate flat feet. Other than that, I was doing pretty well for a smoker. If it wasn't for the pain in my foot, I wouldn't have to take a break every few minutes. Well, but I have to prepare, since in 1.5 or 2 years, I plan to sign up for boxing.
When it comes to writing a book, I already have about half an A4 page. I expected after Taco's death that it would be like this - I had to rest after that, work through emotions, there were holidays, and therefore, other duties. I want to start with this seriously, because when it's a hot summer, it will be difficult for me to think creatively, so I will limit myself to correcting fragments that I wrote earlier + looser texts. I finished all the duties I had planned so far, so I should start this week in earnest. I develop notes daily; highlights, ideas for plot development, some new nuances, I create characters and fill them with traits. For now, I don't want to reveal the topic, but it will be +18 and it concerns one of the most popular topics recently. Well, and I write about something I'm interested in, so maybe I'll add something from myself to this topic. And will it work? Well, although I'm still not 100% satisfied with my writing skills, I already present a high enough level (in my eyes) to try. I have to put a lot more work into it, but it gives me satisfaction.