Czyli takie mini uzupełnienie do mojego wczesniejszego tekstu. Jak dobrze wiecie, pluję na konfederację i debata ws. powołania marszałków i v-ce marszałków Sejmu, potwierdziła że te powody były słuszne. Z jednej strony Braun słusznie objechał E.Witek (przypominam, ta mentalna córa koryntu, która daje dupy za gar zupy - wybaczcie, chciałem ją opisać najbardziej adekwatnymi słowami, ale w miarę "kulturnie", jak to się mówi na niektórych polskich wsiach), z drugiej... Czemu nie mógł tak się wypowiadać za każdym razem, tylko musiał pajacować? Wasi wyborcy już kilkadziesiąt lat temu Wam mówili (a jak jako młody, ze 20-lat temu, pogrzebałem w necie, gdy miałem OSIEMNAŚCIE LAT, to widziałem TE SAME!!! zarzuty wobec Kulfona Mikke od ludzi z pokolenia mojego ojca i/lub moich starszych kolegów), że macie się skupić tylko na gospodarce i istotnych sprawach. Tylko tyle i aż tyle, tym bardziej że polski, niewolniczy mózg, nie potrafi ogarnąć więcej niż kilka haseł. Do głodnego i prostego chłopa nie mówicie o wielkich konceptach, nie opowiadacie mu o Panu Bogu, bo na was nacharka. Dajecie mu bułkę, pieczonego kurczaka / wędzoną rybę i ciepłą chatę do spania i tyle. Albo możliwość pracy, by sam to pozyskał. Na dodatek, Sławuś Memtzen i reszta idiotów kłamała nt. wywracania stolika. Nie uważam, jak np. katolicy, że jak ktoś jest niewierny w sprawach małych, to jest również niewiarygodny w sprawach dużych, bo życie nie jest czarnobiałe. Bardzo dobrze poznałem natomiast ludzi, którzy słabo kłamią - mam z nimi styczność od małego dziecka. Bardzo dobrze poznałem też ludzi, którzy coś od nas chcą - przez moją wrodzoną naiwność i inne moje problemy. Widziałem to samo na przykładzie innych ludzi - ludzie chcą łykać te kłamstwa sami z siebie, myśląc że w końcu coś się zmieni. Nic się natomiast nie zmieni, jeśli myślimy ciągle tak samo i nic z tym nie robimy, co często wykorzystują takie drobne cwaniaczki, jak konfederaci. Nie mogą walić dużych wałów jak POPiS? Ok, będą robili mniejsze, okłamując wyborców tak samo, co ci których krytykują. Obiecaliście nie iść na kompromisy z popisem, cisnąć po nich jak będzie taka okazja. Tanajno miał rację, kur nie zdąży zapiać 3 razy, a padniecie przed PiSem i kroczem Kaczyńskiego, tak jak siad płaski do laski zrobiła Maja Staśko w analogicznej sytuacji, ale Malikowi Montanie. No i tak było. PiS wam podziękował? Nie? Jak mi nie smutno, heh, antypolska agenturo, która udaje patriotów.
A co do Brauna, nawet zepsuty zegar dwa razy wskazuje poprawną godzinę, więc nie będę chwalil ciebie rosyjska kreaturo. A pojechanie po witek to banalne zadanie, wystarczy tylko ciągnąć zdartą płytą - twój stary (mąż) jest warzywem i zajmuje SOR od 3 lat. Nie jest to miły argument, jest on chamski, ale na niewinną nie trafiło (a ja, Ty, On, Ona - my musielibyśmy zapłacić gruby hajs za taką możliwość), a ja mam w dupie dobre obyczaje etc. (to jest jeden z dużych problemów Polski oraz świata, za bardzo się patyczkujemy z takimi ludźmi, których trzeba wrzucać do więzienia i/lub zasądzać im GIGANTYCZNE kary włącznie z zabraniem WSZYSTKIEGO, co kupili za polityczną działalność). Inaczej się nie da, jak twierdzisz że się da, to jesteś naiwny i ludzie z taką mentalnością też się przyczynili do tego, w jakim miejscu jest Polska. W ten sposób KK przyczynił się również częściowo do zniszczenia instytucji małżeństwa w Polsce - za bardzo wspierając Madgi Bolgi, mówiąc że kobiety są ważniejsze, że ojciec może być różny, a matka inna... Tak, to wasze słowa, Klechy. Lewica wam podziękowała? Nie? Jak mi nie smutno, heh.
Jak nie zapomnę, to do komentarzy wrzucę pełną wersję przeróbki, ktorą ukradł Otokieł z wykop.pl - jest POTĘŻNIE ŚMIESZNA XD!
A żeby nie było aż tak źle, to pocieszę Was - Bolzga jest państwem z kartonu, hehz. Wystarczy mieć kolegę, starego, starą, kogoś innego w SB/UB i nikt ci nic nie zrobi. Nawet jak żywcem spalisz 3-osobową rodzinę z dzieckiem. Nawet Compensa pękła i po początkowym oporze, wypłacili odszkodowanie (ofc nie myślcie sobie, że gdyby nie te artykuły w necie, to by cokolwiek dostali - zobaczyliby je jak świnia niebo).