Jakiś czas temu stwierdziłem, że już nie będę pisał o sprawach polityczno-społecznych, a przynajmniej mocno to ograniczę. Chcę się bardziej skupić na anime, książkach, popkulturze i innych tekstach, a pisanie o polityce etc. Zabierało mi trochę czasu + staram się ograniczać rzeczy, które triggerują mnie w negatywny sposób – po co się niepotrzebnie denerwować? Z nudów i dla rozbudzenia się, postanowiłem wejść na YT podczas porannego spaceru z psem, by obejrzeć jakiegoś shota z niedawnego nagrania u Stanowskiego. Po wpisaniu hasła „Gonciarz”, znalazłem jego nowy film i temat mnie powalił. A jeszcze bardziej komentarze. Do nich jednak sobie wrócę później, najpierw skomentuję maksymalnie kilkoma zdaniami jego występ u Stanowskiego.
W zasadzie nie ma czego komentować. Gonciarz sam się ośmieszył - odważny, lewicowy bojownik o prawa kobiet, Julek i feministek, który lubi mieć zdanie na każdy temat, nagle zapomniał języka w gębie. Nie wiem, czy to wynikało z faktu, że na tym nagraniu nie ma cięć, nie można kilkanaście razy powtórzyć jednego nagrania, nadmiaru argumentów, jakimi został przytłoczony przez Stanowskiego i komentatorów, czy faktu że jest bezpłciowym i bezjajecznym gościem, jak Szymon Hołownia. Pewnie wszystko po trochu złożyło się na taki efekt. Tak jak nagrania z Linkiewicz nie polecam, bo to szkoda czasu (dziewczyna to zwykły szlauf, gdyby nie jej słynne nagranie, to dzisiaj byłaby zwykłą karyną spod trzepaka, która pije tanie piwo, jara szlugi i puszcza się ze stereotypowymi Sebastianami i Mateuszami) + rozmowa toczy się między nią, a Gonciarzem, więc nic mądrego z tego nie wyciągniecie poza beką, tak to ze Stanem warto obejrzeć. Choćby po to, by zobaczyć jak wygląda bezjajeczny youtuber w starciu z rzeczywistością - toć nawet Stelmach, który ma również bogatą kartotekę głupich wypowiedzi, umie przynajmniej choć trochę uzasadnić niektóre swoje poglądy (i mimo mojej niechęci do niego, to w niektórych przypadkach muszę mu przyznać rację).
Jeśli chodzi o samą Martę Linkiewicz, to... Cofnijmy się do przeszłości, bo pewnie nie każdy z Was pamięta. Względnie, nie interesowało Was to, czemu w sumie się nie dziwię. Ja lubię czytać takie newsy i w świadomy sposób lubię sobie poprawiać samopoczucie, że jakby źle ze mną nie było, to nie jest ze mną aż tak źle.
Nie napiszę o wszystkim, bo nawet mi w pewnym momencie odechciało się śledzić wszystkie jej doniesienia. No to zaczynając - Marta nagrała filmik, na którym miala wciągnąć kreskę amfy z pindola jednego z raperów. Nieco później pochwaliła się światu, ze "z tym się ruchałam, tamtemu obciągałam". Jakis czas pozniej, chyba rok po tym wydarzeniu, pochwaliła się że była na koncercie w Czechach. Rowniez u czarnoskórych raperow. To samo w sobie nie jest jeszcze moim zdaniem aż tak uwłaczające (tzn. jest i im starszy jestem, tym bardziej widzę dlaczego, ale wyznaję zasadę że jeśli nikogo nie krzywdzi, to mam to gdzieś), ale chwalenie się, że "śmierdziałam nasieniem i moczem w drodze do swojego miasta" (nie pamiętam, czy jechała do Warszawy, ale nawet jeśli nie to było to dobrych kilkaset kilometrów... a uwierzcie mi, taki smród jest irytujący w busie. Kiedyś wracałem z UK busem i jakaś cyganka kolo mnie nie umyla zębów i jadła tanią wędlinę, musialem sobie zatykać nos, jak nie spałem). Potem były liczne nagrania o seksie z randomami, chwalenie się ćpaniem amfy, zioła bycie dumnym z faktu bycia dziwką, kupowanie śmieciowych ciuchów w podpisami w stylu "jestem kurwą i dobrze mi z tym". Nic z tego nie podkolorowałem, pisałem tylko o rzeczach które dobrze pamiętam, by nie rozpowszechniać fake newsów.
No i ten... Jak śledzicie mojego bloga od jakiegoś czasu (lub znacie mnie z prywatnego życia, a część ludzi lajkujących mój blog/fanpage zna mnie od kilku-kilkunastu lat), to wiecie że mimo swojej bucowatego charakteru osoby, która za często klepie co jej ślina na język przyniesie, to jestem sprawiedliwym liberałem o ugruntowanych poglądach. Mam swoje zdanie na temat używek, pornografii, przygodnego seksu itd. - nie demonizuję ich jak prawicowo-konserwatywna szuria, bo te rzeczy były są i będą, ale również nie afirmuje, jak to robi lewactwo. Pozwolenie ludziom na to i nie karanie ich (dopóki nie robią tego publicznie itd.), to jedno, mówienie że "to nic takiego i nie robią w ten sposób nic złego", to drugie. Jeszcze do niedawna uważałem, że nie jest to aż tak szkodliwe, ale im starszy jestem, to tym bardziej widzą, jak to wpływa na mentalność ludzi. Choćby tych z mojego najbliższego otoczenia albo po samym sobie. O sobie pisał nie będę, może zrobię to kiedyś na zasadzie "ku przestrodze" dla młodych. Mogę natomiast odnieść się do przykładów moich rówieśniczek i rówieśników, którzy przejawiają podobne zachowania do Marty. Ja i moi rówieśnicy już generalnie (niestety) przekroczyliśmy 30 i za 10, 15 lat, sami będziemy "Grażynami i Januszami". Albo już ogarnęliśmy swoje problemy i założyliśmy rodziny, albo jesteśmy w trakcie ogarniania się. Tak wtedy, jak i dziś, nie jesteśmy Aniołkami i mamy swoje za uszami, ale przynajmniej umiemy w miarę kontrolować swoje hedonistyczne zapędy. Głównie z tego powodu, że łatwo jest wszystko spierdolić, a trudniej naprawić - zwłaszcza życie zawodowe, rodzinne lub relacje międzyludzkie. W przeciwieństwie do niektórych dziewczyn, czy chłopaków, którzy odwalali podobny szajs, co Marta za młodu. Oni nadal tkwią w świecie bajek i wydaje im się, że świat to wieczna zabawa. Ok, można do tego tak podchodzić, ale jeśli człowiek TYLKO się bawi, a nie inwestuje w siebie, to taka przygoda szybko się skończy. Tylko czas mija, zdrowie już nie to, a ich miejsce coraz częściej zajmują nowe 20-latki, a zamiast seksownych Chadów, coraz częściej trafiają im się gorsze partie. A czas tyka, co jest szczególnie bolesne w przypadku kobiet, bo facet może się zapuścić, pić, palić, ale jeśli przynajmniej minimalnie zadba o swoje zdrowie, dietę i aktywność fizyczną, to widać to po nim dużo mniej niż po kobiecie. Ba! Jeśli facet poświęci na to trochę więcej czasu i uwagi, to nawet jako 50-latek może z powodzeniem podrywać dużo młodsze kobiety. Pod tym względem zgadzam się z feministkami w 100% - kobiety mają trudniej.
Wracając do Marty - ona nie zrobiła tego raz, jak twierdzi większość Julek w komentarzach. Ona się upajała swoją pychą i tym, że dobrze zrobiła. Jasne, mogła mieć przy tym depresję, mogła w ten sposób reagować na depresję (i nie ma co się z tego śmiać, to nie jej wina), ale... Kurde, no nawet największe nastoletnie szony jakie znam, miały lub mają minimum godności i przynajmniej próbują sprawiać pozory. I mówię tu o dziewczynach, które co tydzień miały innego chłopaka, ich nogi były otwarte dla wszystkich facetów podczas festiwali typu Woodstock, jeździły do czarnoskórych piłkarzy Zagłębia Lubin, a nawet na gangbangowe imprezy typu 20 chłopaków i 2 dziewczyny. To samo mógłbym powiedzieć o innych przypadkach, niekoniecznie związanych z seksem. Normalni ludzie takimi rzeczami się po prostu nie chwalą. Czy to z powodu wstydu, czy dlatego że w przyszłości będzie im to wypominane. Lub choćby dlatego, że wiedzą że nie zrobili nic chwalebnego i ukrywają ten temat. Robienie wywiadu, czy wzorca do naśladowania z takiej osoby jak Marta, to robienie kreciej roboty najmłodszym, którzy wchodzą w to gówno, tak jak część ludzi z naszego pokolenia (lub naszych rodziców), którzy naoglądali się bajek w stylu "Sex w Wielkim Mieście" lub innych seriali z USA i myślą, że tak wygląda prawdziwe życie dorosłych. Nie róbmy tego młodym, nie marnujmy im życia.
No ale czego się spodziewać po takim przegrywie i simpie jak gonciarz.
Miałem w pracy trochę bezmyślnej pracy papierkowej, więc mogłem sobie posłuchać. 25 (a przy 45 ta opinia się umocniła) minut mi wystarczyło, ta dziewczyna nic się nie zmieniła, jedynie próbuje udawać. Mówi, że nauczyciele zachowali się niesprawiedliwie i zniszczyli jej życie XD, że chłopak przed nią zdał maturę mówiąc o "jakiś pierdołach" (mówił o grach komputerowych), generalnie zero zrozumienia czegokolwiek. No i mimo pogardy wobec niej, to jedno jej mogę oddać - potrafiła w sprytny sposób obrócić to na swoją korzyść. Pytanie tylko ile to potrwa, bo jak już napisałem, czas szybko leci, a jak człowiek jest już starszy i brzydszy, to coraz bardziej liczy się to, co ma się w głowie. A Marta nie ma się za bardzo czym pochwalić.