On the third day, right after cleaning the room and checking out of the guesthouse, we went shopping at Lidl and other places. Asia wanted to buy me a plush Capybara, because I've been following various animals on FB and YT for a long time. More specifically, the channels run by their owners :P. I'll post a text about it soon. As for Lidl, they sometimes have really good promotions. In this case, we stocked up on nuts and sweets, which I like - we have enough to eat in this respect until the end of the year. After returning, we got in the car and drove to the Czech Republic. Asia liked it there so much that next year we'll visit their side of the Karkonosze. Many guesthouses were closed, in one there was no staff XD. We went inside, to the utility rooms, shouted loudly in Polish, English - no one answered.
I quickly looked for a hotel on Google Maps and chose one that had fairly high ratings and wasn't too expensive. It's true that we paid the equivalent of almost PLN 500 per night (in the Guesthouse we paid the same for two nights), but the large buffet for breakfast and evening dinner compensated for it. There was a lot of good quality food and we saved on eating in pubs or restaurants. Well, apart from one visit, but we came back from the tour and were very cold. Especially me. We paid the equivalent of PLN 15 for a good, thick mushroom soup with cracklings, potatoes and pieces of meat. By the way, interesting fact - Cola, juices, energy drinks and other such things cost the same as in Poland before the introduction of the sugar tax. Interesting, isn't it? Returning to the hotel, we had unlimited access to good tea, coffee, cocoa, good food for everyone. Eggs, toast, rolls, baguettes, eggs in various forms, cheeses, hams, one cake, fruit and many others. It was not 1st league, but good and nutritious food and ingredients of solid quality, definitely.
After leaving our things at the hotel and freshening up, we went to the mountains. On the way we saw a really lovely pond with frogs. It looked like it was taken straight out of a Disney fairy tale. We went a little further than the Mumlavsky waterfall. This one is more impressive than Kamienczyk. It is bigger, and in some places you can go down and watch it from a closer perspective. And that relaxing sound of splashing... The Germans rightly called it that about 200 years ago. Luckily, Asia wanted to come back. Why do I say fortunately? I slightly underestimated the weather, which did not look as bad as the forecast suggested. It was supposed to be very cold on Saturday, but it wasn't... At least in the first half of the day. On Thursday and Friday at 5 p.m. and even 7 p.m. it was warm enough that we could easily walk even with empty bellies. When we started to come back, it started to get really cold. At one point I actually started jogging every few minutes because I was too cold. While from the waist down it was quite good, the chest and arms were cold. Asia, on the other hand, despite being sick, didn't feel it at all.
We liked the town both during the day and at night. We both decided that it looked more traditional than Karpacz or Szklarska Poręba. On the other hand, we are talking about a specific place that has such and such traditions. And we do not have a large base of comparison - Harrachov is home to just over a thousand people. Even in my town there are many more. The houses in Harrachov are located far from the center, so that they are not disturbed by the noises made by drunk tourists and ski jumping enthusiasts. Next year we will visit the whole town. We will probably also stay in the same hotel. It is true that it is twice as expensive as the guesthouse, but the price of accommodation includes breakfast and dinner. When I calculated how much we spent on food in total, it turned out that we did not lose much. Considering the quality of the food, you could even say that we saved a little. Besides, if I book the tickets in advance, it will probably be cheaper. And by the way, we bought a supply of the cult Student Chocolates from a discount store near the border. Great trip, I can't wait for the next one!
Trzeciego dnia tuż po posprzątaniu pokoju i wymeldowaniu się z Pensjonatu, poszliśmy na zakupy do Lidla i nie tylko. Asia chciała mi kupić pluszową Kapibarę, bo od dłuższego czasu śledzę różne zwierzaki na FB i YT. A konkretniej to kanały prowadzone przez ich właścicieli :P. Niedługo wrzucę tekst o tym. Co do Lidla, zdarzają się tam naprawdę dobre promocje. W tym przypadku zrobiliśmy zapas orzechów i słodyczy, które lubię - mamy już co jeść pod tym względem do końca roku. Po powrocie wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Czech. Asi spodobało się tam tak bardzo, że za rok odwiedzimy ich stronę Karkonoszy. Wiele pensjonatów było zamkniętych, w jednym nie było nikogo z obsługi XD. Weszliśmy do środka, do pokojów gospodarczych, wołaliśmy głośno po polsku, angielsku - nikt nie odpowiedział.
Szybko poszukałem jednego hotelu na Google Maps i wybrałem taki, który miał w miarę wysokie oceny i nie jest zbyt drogi. Co prawda zapłaciliśmy za noc równowartość prawie 500 PLN (w Pensjonacie zapłaciliśmy tyle samo za dwie noce), ale duży bufet na śniadanie i wieczorną kolację nam to rekompensował. Było dużo jedzenia dobrej jakości i zaoszczędziliśmy na jedzeniu w knajpach, czy restauracjach. No poza jedną wizytą, ale wróciliśmy z trasy i byliśmy bardzo zziębnięci. Zwłaszcza ja. Zapłaciliśmy za dobrą, gęstą zupę grzybową ze skwarkami, ziemniakami i kawałkami mięsa równowartość 15 PLN. Swoją drogą, ciekawostka - Cola, soki, energy drinki i inne tego typu rzeczy, kosztują tyle, co w Polsce przed wprowadzeniem podatku cukrowego. Ciekawe, nieprawdaż? Wracając do hotelu, mieliśmy nieskończony dostęp do dobrej herbaty, kawy, kakao, dobrego jedzenia dla każdego. Jajka, tosty, bułki, bagietki, jaja w różnej formie, sery, szynki, jedno ciasto, owoce i wiele innych. Nie była to 1 liga, ale dobre i pożywne jedzenie oraz składniki solidnej jakości, jak najbardziej.
Po zostawieniu rzeczy w hotelu i odświeżeniu się, wyszliśmy w góry. Po drodze zobaczyliśmy naprawdę uroczy staw z żabami. Wyglądał tak, jakby był żywcem wyjęty z bajek Disneya. Zaszliśmy nieco dalej niż do wodospadu Mumlavsky. Ten robi większe wrażenie niż Kamienczyk. Jest większy, a dodatkowo w niektórych miejscach można zejść na dół i oglądać go z bliższej perspektywy. No i ten relaksujący głos pluskania... Niemcy słusznie tak go określili około 200 lat temu. Na szczęście Asia chciała wracać. Czemu mówię na szczęście? Trochę zlekceważyłem pogodę, która nie wyglądała tak fatalnie, jak to sugerowała prognoza. W sobotę miało być bardzo zimno, a tak nie było... Przynajmniej w 1 połowie dnia. W czwartek i piątek o 17.00 a nawet 19.00 było na tyle ciepło, że mogliśmy bez problemu spacerować nawet z pustymi brzuchami. Gdy zaczęliśmy wracać, zaczęło być naprawdę zimno. W pewnym momencie wręcz zacząłem truchtać co chwilę, bo było mi zbyt zimno. O ile od pasa w dół było w miarę nieźle, o tyle klatka piersiowa i ręce były zziębnięte. Asia z kolei mimo choroby w ogóle tego nie odczuła.
Miasteczko podobało nam się zarówno za dnia, jak i w nocy. Wspólnie stwierdziliśmy, że wygląda bardziej tradycyjnie niż Karpacz, czy Szklarska Poręba. Z drugiej strony, mówimy o specyficznym miejscu, które ma takie, a nie inne tradycje. No i nie mamy zbyt dużej bazy porównawczej - w Harrachovie mieszka nieco ponad tysiąc ludzi. Nawet w moim miasteczku jest ich znacznie więcej. Domy w Harrachovie są położone daleko od centrum, by nie przeszkadzały im odgłosy wydawane przez pijanych turystów i miłośników skoków narciarskich. Za rok zwiedzimy je całe. Zapewne też zamieszkamy w tym samym hotelu. Co prawda jest dwa razy droższy niż pensjonat, ale w cenie noclegu mamy śniadanie i kolację. Gdy policzyłem ile łącznie wydaliśmy na jedzenie, wyszło mi, że niewiele straciliśmy. Wziąwszy pod uwagę jakość tego pożywienia, można nawet powiedzieć że trochę na tym zaoszczędziliśmy. Poza tym, jak zarezerwuję bilety wcześniej, to pewnie będzie taniej. A przy okazji kupiliśmy zapas kultowych, Studenckich Czekolad z przygranicznego dyskontu. Świetny wyjazd, już nie mogę doczekać się na kolejny!