Tydzień temu popełniłem wpis, w którym przesadziłem. Z samego powodu się nie wstydzę, bo uważam że złodzieje (a teraz mamy kolejne fakty, o których zaraz napiszę) z rządu powinni trafić pod most BEZ NICZEGO. Tak jakby tam trafili normalni ludzie, którzy by zrobili porównywalny przekręt w swojej robocie. Wstyd mi za słowa, które były zbyt ostre i niepotrzebne, na przyszłość takie wpisy "zostawię" sobie na co najmniej dzień, by go zweryfikować. A póki co, odpowiadając na pytanie - mąż marszałek Eli Witek jest najdroższym warzywem w Polsce. Typ od ponad 3 lat, w związku z jakimś przykrym wypadkiem, nie jest w stanie samemu żyć. Dotychczas trzymała go na OIOMie (podobno dzięki temu, że ze względu na swoje kompetencje, dała koledze miejscówę dyrektora Legnickiego szpitala, podobno od zmiany szefa, jest tylko gorzej - nie wiem, ile w tym prawdy, ale żyję w Polsce ponad 30 lat i nie raz widziałem takie rzeczy, więc nie muszę podawać takich rzeczy na wiarę, one po prostu są), przez co zmarła co najmniej jedna osoba, przez którą podniósł się raban. Wtedy czytałem w internecie, że Elka Witek pewnie kapitalizuje swojego męża, jak Alfons to robi z ciałami swoich kobiet. Jako że już dawno temu słyszałem, że Witek to jest niezłe ziółko (a w Jaworze, gdzie urodziła się moja dziewczyna, podobno gonią ją jeszcze bardziej), to wierzyłem w to. A tu proszę, ktoś napisał pismo do KGHMu, które wytłumaczyło się jak małe dziecko "No w zasadzie jest brudno w kuchni od mąki. Ale ja w to nie jestem zamieszany, mimo że byłem jedyną osobą, która była w tym domu... To był ktoś inny". No i wystarczy mieć głowę na karku, by widzieć że coś tu się nie klei. Nie mam pretensji o to, że ktoś delikatnie nadużył prawa, bo może to zrobić (takie jest "zbójeckie prawo", każdego kto ma takie możliwości). Mam pretensje o to, że ktoś okradł Polaków. KGHM od zawsze był dojnym paśnikiem dla polityków i jako że mieszkam blisko ich "serca" na dolnym śląsku, to dobrze o tym wiem. Słyszałem od różnych znajomych, którzy (lub ich rodzice) zasiadali na różnych stołkach i widzieli rzeczy. Czy raczej, jak politycy i inne mendy, pasły się za nicnierobienie. No i najdroższe warzywo w Polsce, dymało (albo na pewno dalej dyma) Polaków. Na gruby hajs. Tak gruby, że pewnie ze 4 biedne rodziny by się najadły jak bąki.
https://wykop.pl/link/7071193/kghm-nie-udziela-informacji-o-zatrudnieniu-meza-witek
A poza tym, możemy realnie pomóc grupie ludzi, którzy wykazali się prawdziwą siłą ducha i charakteru i przyjęli takie dzieci na świat. Ja nie byłbym w stanie, przerosłoby to moje możliwości, a ci ludzie dają radę. Trzeba im pomóc, zbliżają się wybory, więc to jest ten jedyny czas, średnio raz na 2 lata, gdy politycy nie mają w dupie naszych żądań. Nie możemy znacząco poprawić ich sytuacji, ale możemy przynajmniej usunąć kilka kłód spod nóg. Samo to już dużo da. Jeżeli macie możliwość zbierania podpisów, nie macie ważniejszych rzeczy do robienia, to wspomóżcie ich. Ja w tym tygodniu zacznę zbierać podpisy.
https://www.facebook.com/stopzakazowipracy/posts/pfbid0RJAMPEkxJGcpBcGoUbNKXmXoNpxitmPLLC1HbWAAqerKbkyhchBgxs5ajTeN4QPPl