To jest jeden z tych nielicznych momentów (na tle całego wszystkich złych decyzji i lat), gdy UE na coś się przydała. Moje zdanie nt. zjednoczenia Europy znacie, choć jest to niezbędna inicjatywa, by Europa mogła podjąć rywalizację z USA i Chinami (co kilkanaście lat temu było realne, nawet USA sabotowało kilkukrotnie UE), to wszystkie dotychczasowe próby zjednoczenia nie działały. Nie wiem, z jakiego powodu rozpadły się poprzednie, ale ta aktualnie działająca w końcu się załamie od nadmiaru biurokracji, urzędników, lobbingu etc. No, ale czasem taki lobbing bywa użyteczny. Pamiętacie, jak od wieeelu lat narzekają kraje tzw. "Europy B" (czyli wschodniej, lub jak lubią mówić nasi politycy, środkowo-wschodniej) na to, że jesteśmy traktowani przez Zachód i zagranicę jak kraje 3 świata, jak jakaś Afryka ? Chodzi o wykorzystywanie oleju palmowego, jakieś chemii zastępującej masło w ciastkach, czy inne gówna, których nie ma w produktach przeznaczonych na zachodni rynek. No, to nasi politycy w końcu "wychodzili" swoje w centrali Mordoru i Unia zapewniła nam zmianę na plus.
Rzecz jasna jestem przeciwnikiem narzucania nawyków żywieniowych i moim zdaniem, jeśli ktoś chce być spasły przez codzienne żarcie niezdrowego żarcia, to... Droga wolna, byleby hipopotamy płaciły większe składki na rzecz Służby Zdrowia. Jednakże faktem jest to, że producenci wykorzystują niewiedzę ludzi i wpychają do swoich produktów zbyt wiele niezdrowych składników (lub sypią przesadną ilość cukru), które na nas negatywnie wpływają. Powiecie - "taka jest nasza wolność"? No spoko, tylko że wiecie, żywność potrafi szybko zatruć człowieka (sam co prawda tego nie doświadczyłem, ale paru moich znajomych i wiarygodnych ludzi z internetu, których kiedyś czytałem już tak), a co zrobicie gdy akurat na Was trafi? Pójdziecie do sądu? Zorganizujecie samosąd? To pierwsze może być trudne do udowodnienia, a to 2 nie zawsze będzie możliwe, no i przede wszystkim, zdrowia to Wam nie zwróci. Dawniej byłem zwolennikiem państwa minimum, państwa które nie ma swojej "wagi". Dzisiaj wiem, że libertarianizm to utopia, której nie da się zrealizować w skali państwa. Liberalizm natomiast, państwo-stróż które prowadzi ograniczoną działalność, już tak, jest realny i dobry. Takie państwo nie traci swojej siły, przez co może naciskać na mniejsze podmioty i wymuszać na nich zmiany na lepsze w różnych aspektach.
Jeśli to przyniesie realny skutek, to fajnie. Może będę kupował częściej paczkę chipsów niż 1, 2 razy na rok. Za to na pewno zacznę od kwietnia patrzeć na sklepowe półki i obserwował, co i jak zostało zmienione.