Nigdy się nie kryłem z moim podejściem do jakiejkolwiek religii. Choć uważam ją za potrzebną i ważną w życiu ludzi (choćby dlatego, że wchodzi w zestaw rzeczy, które doceniamy dopiero, kiedy odejdą - patrz zachodnia Europa, której obywatele coraz częściej zapychają sobie duchowe i religijne potrzeby szurią i gusłami), to tak samo uważam ją za szkodliwą. Pewna grupa katolików skrzywdziła część ludzi, katolicyzm wspiera też częściowo szurskie poglądy (co samo w sobie nie jest złe, każda człowiek lub grupa ludzi/interesów tak robi, dlatego warto by każda organizacja miała takich "whistle-blowerów". Kościół nie jest w tej sprawie wyjątkiem, bo jak zawsze jest czynnik ludzki), swego czasu kościół silnie bronił pedofili (przenosząc ich na inną parafię, gdzie czasem powtarzali swoje zachowanie), czerwone mendy etc.
Ania, Karol, Michał i kilku innych znajomych (z którymi kontakt mi się urwał), kolegów, koleżanek, przyjaciół, kumpli, kumpel wyznania katolickiego, poświęcili dość dużo czasu, nerwów, emocji by mi uświadomić, że się mylę w tej materii. W paru sprawach musiałem im przyznać rację, w paru nie byli w stanie mnie przekonać. Dzięki nim i reszcie której nie wymieniłem z imienia, zacząłem szukać księży. Kryteria były proste, takie same jakie mam względem każdego twórcy treści lub osoby wygłaszającej pewne poglądy - musi być mądry, szczery na co najmniej 80%, prawdomówny, wewnętrznie i zewnętrznie spójny (czyli to co głosi, musi się trzymać kupy + mieć praktyczne uzasadnienie). Czyli mówiąc na konkretnych przykładach. GRY - Arkadikus, NrGeek (choć ten już się starzeje, co widać i czuć), Arhneu. RedPill - Musisz Wiedzieć. Nauka - Tomasz Rożek, Astrofaza, ten jego kompan od długich materiałów. Filmy / seriale (uwaga, będzie kontrowersyjnie) do pewnego stopnia / nie w każdym aspekcie (podkreślam - gdy mówią TYLKO o filmach i sztuce filmowej) - Stelmach i Napisy Końcowe. Mogę mówić o nich różne rzeczy (mówię o wszystkich powyższych), czasem narzekać, ale w swoich dziedzinach są po prostu bardzo dobrzy. Czemu? Bo staram się możliwie jak najbardziej konsekwentnie kierować hasłem, które parę lat temu wybrałem jako swoje credo - "Tylko Prawda się liczy" i "Wolę gorzką prawdę niż słodkie kłamstwo".
Wracając do KK - przez jakiś czas byłem zafascynowany księdzem z kościoła św. Anny w Warszawie. Ale szybko minęło, bo jest zbyt radykalny i zbyt często zachowuje się jak zacietrzewiony szur (mi też się to zdarza, tj. nadmierne upieranie się przy swoim, ale ja nie jestem księdzem ani nie wykonuję innego zawodu WYMAGAJĄCEGO wyższej moralności, empatii i altruizmu). Zbyt wiele razy odpowiedział na jakieś pytanie lub wątpliwość na zasadzie "Ok odpękałem swoje, a teraz idę zrobić Bożą Inkwizycję na tych lewackich orkach w World of Warcraft". I nie ma w tym nic złego, ten Ksiądz nie prowadził wykładów etc. więc miał prawo uprościć. Tzn. miałby gdyby nie jego zawód, WEDŁUG MNIE. Niedawno temu, jak jeszcze Kanał Sportowy był ze Stano, dr Dragan uświadomił mnie, że jak się czegoś nie wie, to nie zgrywa się mendrka, tylko się mówi - nie wiem. Nie jest to nowa wiedza, wiedzieli to już nasi dziadowie oraz na pewno ich dziadowie. Dragan po prostu wyjaśnił mi dlaczego tak należy robić.
Przed i po Warszawskim księdzu, było jeszcze kilku których zignorowałem z dokładnie tych samych powodów. Z Księdzem Tadeuszem było inaczej. Ten od początku mówi Prawdę, mówi ciągle to samo (w sensie, na takie same pytania udziela takich samych odpowiedzi). Zachowuje się jak mężczyzna, a nie pipa (czyli niestety duża część księży) - uparcie tkwi przy swoim, gdy wie że ma rację, a oponent nie zbił jego argumentów. Gdy ktoś zaczyna mataczyć (co nie zawsze jest złe - to często odruch, choć jak ktoś się nauczy robić to na zawołanie, to trudno odróżnić od ściemy. Z kłamstwem i propagandą jest podobnie.), to Ksiądz mówił coś w stylu "Hola hola, było tak, a nie tak jak twierdzi X". Jednocześnie nie radykalizował się w tym, był stanowczy i konsekwentny, czym mi zawsze imponował bo nie potrafię taki być na dłuższy czas, jestem zbyt 0,1. Kolejna męska cecha, więcej działał niż mówił. A działał sporo - był pierwszym księdzem, który twardo sprzeciwił się Mafii Lawendowej, krytykował czasem księży za złe postawy (z różnych powodów, pamiętam nawet że poruszył temat radykalizacji księży, ale w innym kontekście - nie takim jak ja, ale zbyt małej otwartości), aktywnie wspierał Polaków na uchodźctwie. Zarówno tych będących daleko od Polski, bo w Kazachstanie, jak i tymi na Białorusi i Ukrainie. Zarówno tych żywych, jak i martwych, bo zajmował się również grobami poza granicami naszego kraju. Nigdy się nie bał, mimo że wielokrotnie mu grożono, tak przez telewizor i inne przekaziory, jak i prywatnie. Chyba go też kilka razy pobito, teraz nie mogę znaleźć tej informacji, ale jestem tak pewien tego, że kiedyś o tym czytałem, że jestem gotów się założyć.
Jak wczoraj przeczytałem o księdzu, to było mi po prostu smutno. Choć jest mi na bakier z KK i jego zasadami, to Tadeusz Isakowicz-Zaleski był moim autorytetem. Uczynił moje życie lepszym, bo gdy wątpię w sens swojego Credo, to jest jedną z osób, o których myślę, otrzepuję się i idę dalej. Wcześniej sprawdzając, czy na pewno mówiłem tylko Prawdę, czy sam nie dorzuciłem zbyt wiele od siebie.