[Wstęp]
Jak próbuję rozłożyć sobie "Dark" na czynniki pierwsze i w pełni (czyli patrząc na każdy aspekt z osobna i to, jak się ze sobą łączą i wpływają na siebie nawzajem) zrozumieć jego złożoność, to mój mózg dostaje errora, jak stare wersje Windowsa. Dzieje się to również, gdy próbuję ogarnąć wielkość gwiazdy Canis Maioris względem Ziemi, ilość pracy jaką włożono w teledysk "Beast Within", czy złożoność świata w jakim przyszło nam żyć. Na pozór wszystko to jest proste, dla niektórych może nawet oczywiste, ale gdy zaczniemy myśleć o szczegółach, zaczniemy zagłębiać się we wzajemne relacje między wszystkimi istotami, wpływie sfery duchowej (i rzeczy, których do dziś nie umiemy w pełni wytłumaczyć - np. duszy) na rzeczywistość, cyklem przyczynowo-skutkowym, mechanizmami które sterują naszym tokiem myślenia, wydarzeniami które na nie wpływają, generalnie całym tym burdelem, który powinien się rozwalić, gdyby nie był tak bezbłędnie i harmonijne przemyślany, to mnożą się pytania. Idealnie tu pasuje cytat Isaaca Newtona, "To co wiemy, to kropla, to czego nie wiemy, to ocean". Nawiązując do moich wcześniejszych pseudo-filozoficznych myśli - kobieta już w chwili bycia dzieckiem, a nawet podczas pobytu w macicy Mamy, ma z góry określone geny swojego przyszłego dziecka. Oczywiście ze swojej strony, nie przyszłego męża. O takim poziomie abstrakcji mowa przy okazji "Dark". Powiecie: "xD tak, typ porównuje jakiś tam serial do takich rzeczy". No, porównuję, bo jak to kiedyś zauważył jeden z moich znajomych - "Kierunki humanistyczne i sztuka są równie ważne, co te techniczne i ścisłe. Techniczne i matematyczne stanowią podstawę naszego świata, czy to się komuś podoba czy nie." To drugie zdanie dodałem już sam, ale no... Patrząc chłodnym wzrokiem, to trudno temu zaprzeczyć.
Celowo nie oglądałem ani nie czytałem ŻADNEJ interpretacji, recenzji "Dark", by się absolutnie niczym nie sugerować. Ta analiza jest całkowicie autorska, czerpałem jedynie ze swoich życiowych doświadczeń, rzeczy o których kiedyś lub gdzieś usłyszałem i interakcji z moimi znajomymi o różnym stopniu znajomości (rozmowy, wspólne przebywanie, wykonywanie różnych zadań, pomaganie im, kłócenie się, w przypadku niektórych kobiet, czy przyjaciół - intymniejsze doświadczenia, bardzo szczere rozmowy). Stąd część wniosków może być bzdurami, ale niektóre mogą być pomocne dla kogoś, zwłaszcza dla młodych którzy mogą przemyśleć swoje zachowania.
[Nauka i technologia]
Moją interpretację zacznę od omówienia aspektów techniczno-naukowych. Poprzez takie rozumiem wszystko związane z fizyką, fizyką teoretyczną, chemią, podróżami w czasie. Nigdy nie ukrywałem, że jestem debilem, jeśli chodzi o te nauki lub teorie, dlatego też czekałem aż ktoś z moich kumpli, przyjaciół etc. zobaczy w końcu "Dark", a ja będę mógł mu zadać kilka pytań dotyczących tego, co jest prawdziwe w tym serialu, co może być prawdziwe (teoretycznie jest wykonalne, ale przez różne ograniczenia, tj. zbyt małą ilością energii jaką jesteśmy w stanie wytworzyć, brakiem środków finansowych, niedostatecznie rozwiniętą nauką, technologią, nie jesteśmy w stanie sprawdzić tego w formie eksperymentu), a co jest na pewno fałszywe. Rzecz jasna nie pytałem o wszystko, bo trwałoby to za długo, a nie chcę nadużywać uprzejmości Karola. Z uwagi na swoją niewiedzę i ignorancję, powiem tylko o tym, co zrozumiałem i jestem w stanie przekazać. Generalnie "Dark" nie jest totalną fantazją i wymysłem scenarzystów, jak "Back to the Future" , czy "Lucy" w kwestii tego, na ile wykorzystujemy możliwości naszego mózgu. Ot wzięli podręcznik do fizyki, wybrali fajnie brzmiące hasła, z których dało się stworzyć ciekawą fabułę z atrakcyjnym dla widza featuerem podróży w czasie, trochę o nich poczytali i skleili w jedną całość. Można rzec, że w w/w aspektach, twórcy "Dark" wybrali sobie jakieś mądre hasełka, ale nie zrozumieli ich lub celowo dokonali uproszczeń. Ale to jest akurat normalne w przypadku historii o podróży w czasie. Podobne uproszczenia są stosowane w większości filmach i serialach historycznych - film to nie historia i rządzi się swoimi zasadami. Gdyby serial, czy zwłaszcza film, miał skrupulatnie oddawać fakty i realia historyczne, to powstałoby albo coś nudnego albo nieoglądalnego, względnie - nieatrakcyjnego dla przeciętnego widza. Ci wyedukowani mają ciekawsze rzeczy do robienia niż oglądanie filmów i seriali oraz nie stanowią grupy docelowej - bo nie da się na nich zarobić. Produkt ma się podobać masowemu odbiorcy, a nie małej grupce. Czy lista błędów, jakie popełniono w "Dark" zawiera wiele pozycji? Trudno powiedzieć. Zapytałem o to Karola (który interesuje się i zajmuje praktycznie fizyką, technicznymi rzeczami, dużo mniej chemią), wydaje mi się, że nie jest aż tak źle - było parę momentów, które wywołały u niego zażenowanie, ale znam go na tyle długo, że niejednokrotnie widziałem jak bardziej na coś narzekał. Pomijając 2-3 rzeczy, których nie zrozumiałem, a nie chcę robić copy-paste z naszych rozmów na Messangerze, to skrytykował przede wszystkim podróże w czasie. Jednakże to w pewnym sensie da się wytłumaczyć - każdy film o podróżach w czasie popełnia mnóstwo błędów.
Jeśli kogoś ciekawi moja opinia nt. możliwości takich nienaturalnych rzeczy, jak przenoszenie się w czasie, wrota do innych wymiarów/światów, które istnieją na Ziemi... To uważam, że jest to możliwe, ale nie znam żadnych sensownych argumentów, nie mówiąc już o dowodach, więc nie ma tematu. Wierzę jednak, że takie coś może istnieć. Wiele rzeczy było niewyobrażalnych lub nie do pomyślenia dla wielu ludzi przed pewnymi odkryciami. Wiem, takie przejścia i zjawiska przeczące znanej nam fizyce, to zupełnie odmienne tematy, ale kto wie, co kryje się w oceanach? Kto wie, czy nie pojawi się jakaś nowa fizyka kwantowa, która odmieni nasze postrzeganie rzeczywistości? Nasza wiedza na temat wszechświata, jest niewielka, a im więcej odkrywamy, tym bardziej sobie uzmysławiamy, że nic nie wiemy. Mimo, że wcześniej uważaliśmy że wiemy dostatecznie dużo.
[Teorie spiskowe]
Co do tematu teorii spiskowych etc., które poruszają twórcy serialu... Od obejrzenia 2 sezonu (co miało miejsce pół roku lub rok przed premierą 3, nie pamiętam dokładnie) myślę nad jedną z teorii, które przedstawili scenarzyści. Wydaje mi się, że niewykluczone jest to, iż Rothschildowie i inne, bogate i wpływowe rodziny, odkryły i sprawdziły pewne przydatne fakty, które umożliwiają im łatwiejsze życie. Nie mówię tu oczywiście o rzeczach, jak podróże w czasie, kontakt z kosmitami, jakieś miejsca-teleporty, które działają jak te z "Dooma" lub "Quake'a" (tak, są takie teorie spiskowe), bo to na 99% bajki na poziomie "Dragon Balla". Mam tu na myśli bardziej przyziemne kwestie - jak zarabiać szybko i skutecznie pieniądze, jak je inwestować, jak przewidzieć pewne wydarzenia lub trendy z większą dokładnością, jak wpływać na innych ludzi, jak kontrolować masy ludzi, jak wyglądają prawdziwe mapy, mają dostęp do pełnej wiedzy (bo część wiedzy jest przed nami ukrywa, tak samo nawet te teoretycznie prawdziwe mapy są częściowo sfałszowane i nie, w obu tych przypadkach nie chodzi mi o celowe uproszczenie) etc. W przekonaniu wielu osób, są to rzeczy trudne, których nie da się tak łatwo zrealizować. Częściowo jest to bzdurne przekonanie, ale częściowo ich zwątpienie jest uzasadnione. Nie zawsze i nie wszędzie można to osiągnąć, ale jeśli mamy know-how, odpowiednio dużo zasobów (ludzie, pieniądze, swobodę działania, czas i inne rzeczy), działamy wedle planu oraz instrukcji, nie damy się ponieść emocjom (bo człowiek często sam sabotuje swoje działania - np. ilu to ludzi nie było w stanie siedzieć cicho, tylko musieli się wygadać i cały misterny plan się rozwalił?), umiemy się adaptować do zmiennych warunków (bo wielu rzeczy i tak nie przewidzimy, nawet jak się bardzo dobrze przygotujemy) i nie popełnimy zbyt dużych błędów, to jest to możliwe. Gdy zobaczyłem organizację "Sic mundus creatus est" oraz lepiej poznałem Adama, to mimowolnie skojarzyłem ich z "podobnymi" organizacjami z naszej rzeczywistości.
Uważam tak z kilku powodów. Przede wszystkim, Adam chłodno obserwuje rzeczywistość, dostosowuje się do niej, wprowadzając poprawki kiedy musi, nie zapominając przy tym o realizacji swojego celu. Nie obchodzą go straty, zarówno te które sam musi ponieść, jak i szczególnie ludzi spoza jego grona. Na początku swojej drogi kierował się emocjami i pragnieniami, ale w pewnym momencie zrezygnował z nich. Czy raczej, stłumił je niemal do zera. Podejrzewam, że stało się to po próbie gwałtu, gdy zdał sobie sprawę, jak łatwo jego plan może zostać zniszczony przez własne pragnienia i potrzeby. Nie chcę zabrzmieć jak purysta, bo byłbym w tym momencie gigantycznym hipokrytą, ale w dzisiejszym świecie mamy zbyt wiele rzeczy, które odciągają naszą uwagę od rzeczy ważnych, czasem drastycznie potęgują nasze wady i zatruwają umysł. Dlatego też pewna grupa ludzi, celowo pozbawia swoje dzieci zdobyczy dzisiejszej technologii, by ich mózg prawidłowo się rozwinął, a osobowości nie były nadmierne rozpieszczone (mówiąc ściślej - chodzi mi o układ nagrody i nadmiar dopaminy) i podatne na triggery. Nie wiem, ile jest w tym prawdy, a ile kłamstw, ale do pewnego stopnia jest to prawdziwe. Można mówić różne rzeczy na temat katolików, ich religii i edukacji, ale w tym ostatnim są kurewsko dobrzy. Dzięki dyscyplinie, dostępowi do wiedzy, dyscyplinie, świetnie wyedukowanych kadrach i jeszcze raz dyscyplinie. Wiedzą o tym również fanatyczni lewicowcy, czy muzułmanie, których trudno oskarżyć o miłość do wiary katolickiej. Również około dekadę temu, usłyszałem po raz pierwszy o powstających szkołach, w których telefony komórkowe, wi-fi, tablety etc. są surowo zakazane. Jeśli chodzi o ludzi z elitarnych rodów, to cóż.. Brak mi wiedzy, ale jak pisałem w tekście o Paulu von Obersteinie z LoTGH-a - tak prawdopodobnie szkolono Angielskie elity. Znowu, można mówić różne rzeczy na temat Anglików lub Amerykanów, ale faktem jest to, że umieją się odnaleźć w różnych sytuacjach i szybciej i skuteczniej rozwiązują swoje problemy niż Polacy. A nawet jeśli im to nie wychodzi, to posiadają odpowiednich specjalistów, którzy szybko lub bardzo szybko opracują jego rozwiązanie lub inne metody działania. Tak samo jak Adam, który otoczył się elitą naukowców lub przynajmniej zdobył od nich część wiedzy, co można wywnioskować z archiwalnych zdjęć lub niektórych jego wypowiedzi.
Poza tym są dwa powiedzenia, które pasują do tej sytuacji - "pieniądze lubią ciszę" oraz "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Organizacja Adama jest znana tylko nielicznym, praktycznie nie istnieją dowody na jej istnienie, a jeśli ktoś stanie się dla niej niebezpieczny lub dowie się czegoś, czego nie powinien, to jest eliminowany. Czy tak jest w rzeczywistości... Nie wiem i wolę tego nie komentować. Brak mi wiedzy by wysnuwać takie oskarżenia, a nie lubię wychodzić na głupca, który gada bzdury. Niemniej, lepiej wykształceni ludzie ode mnie, którzy podchodzą sceptycznie do spisków (a jednocześnie nie negują faktu ich istnienia, jednakże nie są również ich entuzjastami), mówili że tak się zdarza. Wiem też z wykładów (u dr Zbigniewa Cesarza, świetnego znawcy Stosunków Międzynarodowych) oraz innych źródeł, co robiły bogate i wpływowe rody albo inni ludzie, by osiągnąć duże korzyści. Oto przykłady. Praktycznie w każdej religii byli lub są kapłani, którzy wykorzystują niewiedzę podległych sobie ludzi, by nimi manipulować w różnych celach. Rothschildowie z kolei finansowali lub finansują wiele konfliktów (dając kasę obu stronom, by walki trwały jak najdłużej), wiele partii lub stronnictw politycznych, samemu zbijając gigantyczny kapitał na odbudowie krajów lub konflikcie społecznym. Bo na niszczeniu i odbudowaniu kraju oraz skłócaniu ludzi zarabia się bardzo dobre pieniądze. Niektórzy bogaci ludzie lub korporacje są w stanie wpłynąć na rządy wielu krajów. Np. Disney, czy DC podkupują odpowiedników senatorów, by poprawiać pod siebie prawo patentowe, inaczej już dawno by stracili prawa autorskie do niektórych swoich postaci. Albo różne przekręty finansowe, jak Amber Gold, jeśli chodzi o Polskę albo Piramida Charlesa Ponziego, jeśli idzie o zagranicę. Wystarczy mieć wiedzę, czas, odpowiednie doświadczenie i zasoby finansowe.
Nim przejdę do ostatniego segmentu, to dokończę wątek, który rozpocząłem nieco wcześniej. Mam tu na myśli wiedzę, czas i doświadczenie, czyli "rzeczach" niezbędnych do osiągnięcia sukcesu. Dzięki wiedzy wiemy co i jak robić, możemy wykonywać rozmaite działania o różnym zakresie, czy intensywności itd. w zależności od naszych potrzeb. Czas, bo nie zawsze wszystko nam się uda, a nie możemy sprawdzić w praktyce wszystkich scenariuszów. Nie mamy też przyśpieszacza, jak w jakimś symulatorze typu "Tropico", który sprawi, że szybciej przejdziemy do punktu, w którym nasze zadanie jest już wykonane. Ponadto, jak już mówiłem, trzeba się umieć zaadaptować do aktualnie panujących warunków. Wbrew temu, co twierdzi wielu zwolenników teorii spiskowych (w tym ja parę lat temu, Mea Culpa), nawet najbogatsi i najbardziej wpływowi ludzie nie mogą zrobić rzeczy niemożliwych. Żeby kontrolować wszystkich ludzi na Ziemi lub skutecznie forsować swoją ideologię, trzeba mieć gigantyczne zasoby i możliwości, czego nie posiada nikt na świecie (przynajmniej póki co). Można jedynie czasami próbować wpływać na pewne wydarzenia, część populacji, czy przyśpieszyć lub spowolnić pewne procesy. Trzeba też mieć przynajmniej milczącą zgodę pozostałych mocnych graczy lub olbrzymią przewagę nad nimi. Doświadczenie, bo wracając do growych analogii, świat nie jest prosty jak w grze komputerowej. Jest pełny niuansów, drobnych zmiennych, które mogą mieć wpływ na całokształt. Trzeba nabrać wprawy i doświadczenia, by umieć się w nim umiejętnie poruszać i odróżnić rzeczy istotne od nieistotnych. Ponadto to m.in.doświadczenie sprawia, że lepiej kontrolujemy swoje emocje i nie jesteśmy ich zakładnikami, np. gdy doświadczamy stresowej sytuacji, którą często wystarczy przeczekać, chociażby po to by spojrzeć na sprawę trzeźwym spojrzeniem, a nie działać w sposób reakcyjny. Trzeba również poprawnie odczytywać emocje, czasem próbując mniej lub bardziej nagiąć rzeczywistość lub ludzi do naszych oczekiwań. Zasoby finansowe z kolei pozwolą nam sfinansować cały plan, przekupić odpowiednie osoby, wynająć specjalistów mających unikalne zdolności do różnych zadań. O ile niemal wszystkie teorie spiskowe mogą być kompletną bujdą (piszę tak, bo np. MK Ultra ze "Stranger Things" to prawda), o tyle działanie z ukrycia, kontrola pewnych najważniejszych punktów i wykorzystywanie ludzi na dużą skalę, tojuż są fakty.
Mieć czas, środki doświadczenie i wiedzę, wszystko to uosabia Adam. Słowa dr Roberta Gwiazdowskiego dobrze oddają uzasadnienie dla jego działania, celowo tak napisałem bo gdyby zrealizowałby swój plan, to konsekwencje mogą być opłakane dla całej ludzkości. "Ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas, gdy inne możliwości zawiodą." Adam zrobił wszystko, by zrealizować swój idealny scenariusz. Wszelkie jego pomysły zawiodły, a działania przysporzyły mu wyłącznie cierpienia - zarówno fizycznego w formie blizn, jak i psychicznego w postaci ran na duszy. Stał się zimny, wyzbyty emocji, które kojarzyli byśmy z tymi pozytywnymi. Traktuje ludzi przedmiotowo, kontroluje ich działania i wpływa na emocje. Najpierw umiejętnie podporządkowuje ludzi, a potem miesza im w głowach, cynicznie korzystając z posiadanej przez siebie wiedzy. Gdy jego ludzie zaczynają coś podejrzewać, to umiejętnie ich omamia, stosując różne schematy do manipulacji - grając na ich emocjach, wykorzystując system kar i nagród, wiedzę o ludziach i ich tajemnicach przeciwko nim. Coś jak niektórzy podrywacze wykorzystujący naiwność dziewczyn (i odwrotnie - panie również wykorzystują słabości mężczyzn w niektórych obszarach - np. faceci są mniej podatni na wykorzystywanie słodkich zwierzątek, czy pomoc biednym dzieciom, za to wystarczy pokazać nam kawał ładnej dupy, fajne piersi, zaproponować seks przy wódce lub narkotykach i tracimy rozum, co Rosjanie opanowali do poziomu mistrzowskiego) i ich nieco większą podatność na niektóre techniki manipulacyjne albo sekty, czy porywacze dziewczyn do zagranicznych burdeli. Rafał Ziemkiewicz w jednym z programów wspominał o schemacie działania, który (prawidłowo zastosowany - tj. dobrze wykonany, na odpowiednim typie osobowości) pozwoli nam na zmanipulowanie człowieka i sprawienie, że stanie się uzależniony od nas i będzie robił to, co zechcemy. W tym przypadku - rozbudzeniu intensywnego uczucia, które pragnie każdy człowiek oraz zaufania względem porywacza.
[Psychologia i relacje międzyludzkie]
"Dark" opowiada o wielu rzeczach, główne ludzkim egoizmie (głupocie, krótkowzroczności i innych cechach) i tym, jak nasze emocje oraz pragnienia wpływają na nasze decyzje. Autorzy pokazują również, że wbrew temu, co niektórzy deklarują, każdy z nas próbuje zagarnąć dla siebie jak najwięcej - czy to rzeczy, które uznaje za dobre, atencję innej osoby lub przynajmniej postawić na swoim (w myśl zasady "teraz kurwa ja decyduję!"). Świetnie też pokazuje, że nie zawsze to czego pragniemy, jest dla nas dobre. Innymi słowy - ludzie mylnie stawiają znak równości między "szczęściem", a realizacją swoich pragnień, na które wpływają przyzwyczajenia, emocje, hormony, coś czego brakowało nam w dzieciństwie lub mieliśmy go w nadmiarze. Np. ta głucha dziewczynka i jej rodzice, którzy praktycznie ze sobą nie rozmawiają, a jak już to robią, to często kłamią, unikają kontaktu wzrokowego lub komunikują się informacjami-hasłami. Najmocniej to widać na początku 4 odcinka, w którym przekazują sobie informacje niczym roboty, nie poruszając przy tym innych tematów. Gdy ta dziewczyna dorosła, to również komunikowała się w podobny sposób oraz wymagała od siebie więcej i tego samego wynikała od innych (choć to akurat wynika z tego, że urodziła się jako niepełnosprawny wcześniak - tacy ludzie lub dzieci dorastające w rozbitych rodzinach, często cierpią na podobny problem). Serial pokazuje też, że mimo iż ludzie są niezależnymi, zwykle egoistycznymi jednostkami (co nie oznacza, że nie możemy mieć również tendencji do pomagania - w końcu mało kto jest 100% zły lub dobry), to każdy z nas z osobna jest ułamkiem całości i wzajemnie się uzupełniamy, coś jak kobieta i mężczyzna w związku, ale na dużo mniejszą skalę. My zrobimy coś dla kogoś, ktoś coś dla nas, wspólnie pomożemy komuś innemu lub grupa ludzi pomoże komuś z naszej rodziny. Tak samo my uczymy się od naszych znajomych, randomowych ludzi etc. co robić lub czego nie robić. Odnosząc to do dawnych czasów - dzięki tym ludziom, którzy jedli złe grzyby, wiemy jakich nie jeść. Dzięki mniej inteligentnym ludziom z internetu, wiemy jakich głupich pomysłów na pewno nie opłaca się realizować mimo, że chcielibyśmy je sprawdzić.
Nie ma przyszłości bez przeszłość - niektóre nasze działania, mogą się przeistoczyć w nawyk, a jeśli nic z tym nie zrobimy, to mogą wrosnąć w naszą osobowość niczym bluszcz ściskający drzewo. Chyba nie ma takich ludzi na świecie, którzy doznali krzywd w dzieciństwie i nie wpłynęło to na ich dalsze życie lub nie pozostawiło na ich duszy różnych ran. Natomiast faktem jest to, że wychowanie oraz środowisko w jakim dorastaliśmy, na nas wpływają, czasem w taki sposób, w jaki byśmy się nie spodziewali. Dobrym przykładem na to jest Ulrich Nielsen (ten z 1 i 2 sezonu, bo ten z 3 to kawał kurwy i absolutnie nic go nie tłumaczy), który nieco zobojętniał na innych przez stratę brata. Nie bronię go za zdradzanie swojej żony, ale nie czynił tego w tak perfidny sposób, jak jego odpowiednik z innego świata + dodam w ramach częściowego usprawiedliwienia, że żona trochę go zaniedbywała na rzecz dzieci, co rozwinę za chwilę. Dobiła go utrata syna, przez co kompletnie zignorował żonę i ograniczał się do kontaktów z dziećmi, odpoczywając w łóżku u swojej kochanki. Strata brata dała mu motywację do zostania dobrym policjantem dbającym o swoje zdrowie, ale przez to stopniowo obojętniał na otoczenie, żonę, a następnie kochankę, co przyczyniło się do jego samotności. A propos, ten wątek to doskonała lekcja dla wszystkich facetów - kobieta jest w stanie wybaczyć wiele rzeczy, ale jeśli sprawicie jej prawdziwy, dotkliwy ból, to zamieni wasze życie w piekło. Za każdym razem, gdy oglądałem tę scenę w "Dark", a było to co najmniej 4 razy, to mówiłem do siebie głośno do siebie: "Ja pierdolę, ale z niej suka!". Wspomniałem o Katharinie Nielsen - ta również nie miała lekko. Jej matka piła, traktowała ją jak gówno (biła ją, znęcała się psychicznie) do tego stopnia, że Katharina chciała uciec z domu. Z tego powodu, młoda blondynka postanowiła, że będzie inaczej traktować swoje dzieci. I tak się też stało - Ulrich dołączył do grona mężczyzn, którzy nie dostają seksu i zbyt wiele czułości po porodzie, a ich kobiety zawsze są zmęczone i skupiają się wyłącznie na dzieciach. Jednakże ona, w przeciwieństwie do swojego męża, nie zapomniała o swojej miłości i starała się go uratować, nawet mimo tego że stał się dziadkiem. Swoją drogą, kochanka vel. Hannah Kahnwald, też nie jest grzeczna. Po tym, jak przestraszyła się możliwością dostania po twarzy (S1E9), to zrzuca całą winę na młodą Reginę. W jej dalszym życiu również można dostrzec, że zazdrość i tchórzliwość jej nie opuściły - jako 49-letni MILF, wybieliła się ze zdrady, zwalając całą winę na Ulricha, kłamiąc jego żonie, że ten już jej nie kocha etc. Przykładów jest jeszcze więcej, ale niestety nie mam czasu, by omówić pozostałe.
Nie jest też tak, że jesteśmy uodpornieni na wpływ w postaci czynników zewnętrznych. Jeśli ktoś tak mówi, to jest zwykłym kłamcą - osobna kwestia jest taka, czy robi to świadomie, czy nieświadomie. Ponownie powołam się na Rafała Ziemkiewicza, który w jednej audycji radiowej mówił, że nawet jeśli wyrzucimy telewizor i radio do kosza, a w internecie przebywamy tylko i wyłącznie na stronach rozrywkowych, to i tak będziemy w jakiś sposób spaczeni. Choćby dlatego, że trudno jest wykorzenić wiedzę, która już raz weszła do naszego mózgu lub nie kontaktować się z innymi ludźmi. Nawet jeśli nie rozmawiamy z nimi o polityce, sprawach społecznych etc. to natura nie lubi próżni i w jakiś sposób wpłyną na nas. Chociażby mimowolnymi, niezależnymi od nich działaniami lub my sami powielimy ich zachowania, poglądy, jeśli uznamy je za słuszne.
Podoba mi się to, że "Dark" podchodzi obiektywnie do rzeczywistości i świetnie eksponuje złe (oraz rzadziej - pozytywne) cechy zarówno mężczyzn. jak i kobiet. Generalnie ten serial to wyjątkowa wiwisekcja ludzi, o wiele lepsza od tego, co mogliśmy zobaczyć w np. anime "Beastars", również dostępnego na Netflixie. Dobitnie też pokazuje, że w tym świecie nie ma niewinnych i że każdy ma w sobie jakąś cząstkę zła. Mało jest ludzi, którzy są 100% źli lub dobrzy, a im silniejsi (lub wpływowi) jesteśmy, tym: a) łatwiej jest nam uzasadnić i zrealizować swoje działanie, dobre lub złe b) łatwiej uciec od odpowiedzialności za pogwałcenie cudzej wolności lub zrobienie komuś krzywdy. Siła może wynikać z pozycji, pieniędzy, fizycznej lub psychicznej przewagi, znajomości etc. Pojedyncze "mistrzostwo" w danej dziedzinie nie zawsze sprawi, że osiągniemy sukces, ale jeśli mamy np. mnóstwo pieniędzy, wiedzę, siłę, mocną osobowość albo kolegów, którzy mają możliwość, by nam pomóc szansa na niego drastycznie rośnie.
Dodam też, że wbrew obiegowej opinii, ludzie z mentalnością ofiary nie zawsze są niewinni, często sami krzywdzą innych, gdy tylko mogą (względnie, poprawiają swój stan kosztem innych - świadomie lub nieświadomie). Powody są różne - jak już mówiłem, niektórzy chcą sobie poprawić samopoczucie, czasem tacy ludzie nie znają innych zachowań i to wydaje im się naturalne. Wszystkie 3 sezony pokazują też, że KAŻDY kłamie. Skala i częstotliwość jest różna, niektóre są niewinne, mało szkodliwe, ale jednak - mijają się z prawdą. Dopóki dotyczy to tylko nas samych i nie wpływa to w jakikolwiek sposób na ludzi, to jest to mały problem. Jednakże tak się rzadko zdarza, bo kłamstwo rośnie i zaraża niczym wirus resztę ciała, przez co już w jakiś sposób wpłyniemy na innych. Wielu ludzi też ma nudne (lub kiepskie) życie i lubią sobie poprawiać ego. Można to robić w miękki sposób, oglądając patologię na YouTube albo seriale w stylu "Married with children" albo na twardo - kradnąc coś, co nie należy do nas, dzielić ludzi na lepsze i gorsze grupy. Dodajmy do tego fakt, że czasem nasze kłamstwa wychodzą na jaw i... trzeba coś zrobić, by ukręcić łeb sprawie. Np. zabijając świadka lub łgać dalej, jak Adam, który próbował zgwałcić dziewczynkę. No ale co, przecież nie powie że ma ryj jak za bardzo przypalony kurczak z KFC, bo dziewczyna o filigranowej budowie ciała zmasakrowała jego twarz gaśnicą. Bo wszyscy ludzie (wyłączając tych, którzy naprawdę nie mają sumienia lub są zwykłymi socjopatami) boją się albo konsekwencji albo przyznania się przed samym sobą, że coś popsuli. Kończąc ten akapit odwołam się do wątku z poprzedniego akapitu. Egon Tiedemann miał wiele informacji na stole, wystarczyłoby gdyby ktoś podrzucił mu jakieś wskazówki i byłby najlepiej poinformowanym człowiekiem poza Adamem, Ewą i ich najważniejszymi współpracownikami. To człowiek o wielu wadach, ale mimo wszystko w głębi serca jest dobry, a większość jego złych zachowań wynika z mylnych uprzedzeń. Jedną z jego wad jest niezdolność do wejścia na pewien poziom abstrakcji, co niektórzy mogliby określić mianem głupoty. Trudno go winić, to prosty chłop, na dodatek niezbyt bystry, co widać było po sytuacji, gdy odwiedziła go córka w formie starszej babci, a potem jako dziadek, nie potrafił dodać 1+1, że jego córka powiedziała mu dwa razy to samo (S2E3). Być może doświadczył również problemów w dzieciństwie, bo jest strasznie wycofany i ma pewne zachowania mocno wdrukowane w pamięć. Tak jak w przypadku Ulricha powiedziałbym, że kieruje nim chciwość (lub w przypadku Hanny zazdrość), tak grzechem Egona jest ignorancja. No i pech, bo często trafiał w nieodpowiednie miejsce o nieodpowiedniej godzinie.
[Przeznaczenie]
W formie zakończenia napiszą o przeznaczeniu. Można debatować nad tym, czy ono istnieje, czy nie, są przesłanki zarówno na tak, jak również nie. Moim zdaniem tak, choć niekoniecznie w tej wersji, jak to przedstawia Kościół Katolicki lub np. Sapkowski w "Wiedźminie. Można też powiedzieć, że przeznaczenie to ciąg przyczynowo-skutkowy, co też jest moim zdaniem, sensownym wytłumaczeniem, jeśli by odrzucić kompletnie istnienie Boga, a istnienie duszy uznać za anomalię lub skupisko wielu przypadków, które zaowocowały rozwojem mózgu. Moim zdaniem obie rzeczy się uzupełniają, podobnie jak (przynajmniej częściowo, bo moja wiedza w tym zakresie jest zbyt słaba)Apologetyka i nauka. Uważam, że pewne wydarzenia tak czy siak muszą się nam przydarzyć i są one odgórnie zaplanowane (co świetnie tłumaczy serial), ale możemy mieć wpływ na drogę do tych... Hmmm, życiowych checkpointów, stosując słownik gier komputerowych. Mamy też wybór, nie zawsze co prawda jest on uczciwy, ale czasami mamy wybór między dobrem, a złem lub dużym złem, a mniejszym złem. Często zapominamy o tym, że wydarzenia mające miejsce w przyszłości, mogą mieć duży wpływ na nasz charakter lub nawyki, o których nie zdajemy sobie sprawy, a wywołują w nas toksyczne cechy charakteru lub złe przyzwyczajenia. Krótkowzroczna perspektywa wynikająca m.in. z krótkiego czasu naszego życia wybitnie nie pomaga przy dostrzeganiu konsekwencji swoich czynów. Przez to że idziemy ciągle do przodu, wyrywkowo patrząc w przeszłość, to czasem (a niektórzy z nas robią to częściej niż czasem, jak np. ja) nie dostrzegamy tego, że powielamy wcześniejsze błędy. W niektórych przypadkach prowadzi to do tego, że wracamy do znanej nam sytuacji, od której chcieliśmy uciec, a potem mimowolnie do niej dążymy - bo znamy już ją, znamy potencjalne zagrożenia etc. Odwołam się ponownie do Hannah Kahnwal, której mąż się powiesił. Jako dziecko była zazdrosna o Ulricha, co widać było po tym, jak skłamała ws. gwałtu na jego ówczesnej dziewczynie. Jako dorosła zemściła się na nim w wybitnie brutalny sposób. Mogła go uratować z pułapki, w którą sam wpadł, ale wkopała go jeszcze głębiej. Chociaż z drugiej strony, to nie ma większego znaczenia, bo przeznaczeniem Ulricha było utknięcie w innej linii czasowej.
Wiem, że niektóre kwestie ograniczyłem do minimum, z kolei inne poruszyłem w płytki sposób, ale gdybym miał pisać o wszystkim, to ten tekst byłby dwa razy dłuższy. Starałem się przekazać to, co najważniejsze w miarę spójny sposób. Mam nadzieję, że przyjemnie się Wam czytało. Pragnę wyjątkowo mocno podziękować Karolowi oraz Oli, którzy odpowiedzieli na wiele moich pytań w związku z tym tekstem. Bez Was pewnie napisałbym kilka bzdur w kwestii religii, psychologii etc.
Polecam ten link.
https://en.wikipedia.org/wiki/Novikov_self-consistency_principle