Wiem, to tzw. "gówno-źródło", ale opisali całkiem nieźle tę sprawę, która miała miejsce wiele lat temu.
To tak a propos pożytecznych idiotów, lewicy i innych środowisk, które twierdzą, że "nie ma sensu walczyć o prawdę historyczną, bo przecież wszyscy wiedzą, że Polacy nie mordowali Rzymian". No i jak widać, no nie do końca. Propaganda którą nakręcają niektóre kraje, wybielanie się ze swoich win (kto ładował masowo Izraelitów do pociągów, co Francuzi? Czemu Niemcy brzydzą się nazywaniem ich potomkami nazistów? Czemu dokonują takiej cenzury?) przez kilka dekad powodują, że świat zaczyna stawiać sensowne pytanie - skoro nie Niemcy, to kto wymordował Izraelitów?
No i z tego powodu, coraz więcej ludzi stawia znak równości między Polakami, a Nazistami. Parę lat temu, jak pracowałem w UK, to mój dobry kolega którego tam poznałem, musiał tłumaczyć jednemu Holendrowi (też nasz rówieśnik), że prawda historyczna wyglądała zupełnie inaczej. Wg niego Polacy byli sojusznikami Adolfa Hitlera i razem wsadzaliśmy Żydów do gazu. Jasne, zdarzali się tacy Polacy, ale jeśli mówimy o wszystkich, to o wszystkich. Najlepiej w kolejności od tych, którzy zamordowali ich najwięcej. Ciekawe ile narodów będzie przed nami i czy Żydów będzie więcej niż Polaków. Jak o tym napisałem na swoim wallu na fb i mówiłem znajomym w internecie, to niektóre głąby to negowały lub w najlepszym razie mówili: "to mniejszość, nie przejmuj się". Tylko że liczba takich przypadków rośnie i rośnie.
PiS tyle mówił o polityce historycznej, a władowali setki milionów w jakąś mentalną hołotę, które od 2 kadencji nie miała żadnej udanej akcji (Polska Fundacja Narodowa). Tymczasem jak pokazała akcja Polskich, prawicowych fanpage'ów i nie tylko, zwykli Polacy są w stanie zrobić dużo więcej dla pamięci i prawdy historycznej. Mając przy tym dużo mniejsze pieniądze, możliwości i wagę.
Zresztą, o czym my mówimy, jak pis nie jest w stanie nic dobrze zrobić, nawet lekcji etyki i religii. Nikt nie zrobił tyle dla laicyzacji Polaków, co rząd PiSu i ich podlizywanie się do Rydzyka. Dawny ja bym się ucieszył, obecny ja już mniej, bo coraz bardziej doceniam fakt istnienia religii katolickiej.
https://www.prawo.pl/oswiata/obowiazkowa-etyka-i-religia-zaskarzenie-wolnosc-sumienia-i,509030.html
Z jednej strony to dobrze, że księży uczy się etyki do tego przedmiotu, bo w sposób naturalny się do tego nadają (ciekawostka - ludzie niebinarni, mający problem z identyfikacją płciową etc. w wielu kulturach byli i są wykorzystywani jako księża, kapłani, dawni psychologowie, bo mają szerszą perspektywę)... Z drugiej zaś strony - nie wierzę w to, że Polski kler (jak i większość polskich grup, czy raczej - ludzi, co pokazała mi Anglia o czym za chwilę) będzie w tym zakresie uczciwa. Od wieków naszym sportem narodowym, jest walenie w wuja jak Zoro i maksymalne kombinatorstwo. W dodatku zbyt wielu Polaków nadal ma mentalność "polskiego kościoła" (nie mylić z katolicyzmem, to tak jakby porównywać normalnych liberałów, do libertariarno-anarchistycznej szurii), co na pewno zostanie szczególnie wykorzystane w Polse B. Szymon z Wojny Idei nazywa to "katolicyzmem jasełkowym" - jest to często zachowanie pseudo-katolickie, pełne agresji i czasem wręcz bolszewickiego podejścia (co pokazały niektóre środowiska katolickie, gdy wysłały stalinowskie busy mówiące, że geje i lesbijki to pedofile). Dlatego nie wierzę, że Etyka w takim wydaniu nie stanie się Religią 2.0. Bez specjalnych przepisów, które będą karały pieniężnie za jakąkolwiek propagandę religijną, jest to moim zdaniem niemożliwe. Anglia mi pokazała, że ludzie są na świecie (mówię o świecie cywilizowanym, ale zakładam że poza tzw. "światem zachodu", jest mniej-więcej podobnie) generalnie tacy sami wbrew temu, co twierdzi lewica - lubimy oszukiwać, naginać wszystko pod siebie, jesteśmy egoistyczni etc. Dlatego popieram angielskie podejście do tego tematu, choć ma to swoje wady. Wszystko jest obwarowane przepisami i jeśli ktoś je łamie, to mogę na niego donieść, a wcześniej nagrać dowody i typ leci ze stanowiska i dostaje olbrzymią karę finansową.