Tym podzielę się z Wami posiłkiem, który wychodzi mi najlepiej - sałatkę z kurczakiem. Można zrobić ją z różnymi składnikami - jajkami, brokułami, migdałami, w każdym przypadku smakuje tak samo. O ile rzecz jasna umiecie to zrobić ;).
Co należy kupić lub przygotować? Cóż, jak już mówiłem, możliwości jest mnóstwo, więc po prostu powiem o tym, co ostatnio przygotowałem dla swojej dziewczyny.
DUŻY garnek, najlepiej taki na zupę dla całej rodziny.
x1 sałatę lodową lub sałatę pekińską (0,5 kg w zupełności wystarczy)
x500g filetów z kurczaka
przyprawy do kurczaka (oregano, majeranek, sól, pieprz, mogą też być przyprawy do kebabów, jak chcecie wyrazisty smak)
x2 małe jogurty naturalne
olej (najlepiej z Grecji, Hiszpanii lub Italii), nie oszczędzajcie na nim
x2 fixy do sosu (np. Knorr, nie wiem czy takie są dostępne poza Polską)
x1 czosnek granulowany, ale równie dobrze możecie kupić x1 główkę czosnku i pokroić 6-7 ząbków na drobne kawałki
x1 brokuł
x4 pomidory
x2 papryki
x1 ogórek
x1 szczypiorek
x1 chleb tostowy, jeśli chcecie grzanki.
Zaczynamy od mięsa. Tak jak pisałem w poprzednim przepisie na golonkę z piwem, im dłużej leży w lodówce przyprawiona, tym lepiej. W przypadku mięsa z kurczaka nie ma potrzeby by leżało ono ponad 5 godzin, ale godzina powiedzmy że wystarczy. Obmywamy je i kroimy na małe kawałki, które potem wrzucamy do garnka. Polewamy go oliwą (nie za mało, ale też nie za dużo - w końcu trzeba będzie dodać trochę oliwy, by usmażyć mięso), a następnie posypujemy przyprawami. Potem wkładamy dłoń do tego garnka i mieszamy oraz ubijamy dłonią - tak jakbyście wyrabiali ciasto. Trzeba to zrobić mocno, by jak najlepiej je wymieszać, a mięso przesiąkło aromatem przypraw. Zostawiamy mięso i przechodzimy do chleba.
Nie jest on wymagany i nie robiłem go ostatnio, bo dziewczyna chciała bym jak najszybciej opuścił kuchnię xD. Kupuję dobry chleb tostowy, nie jakieś tanie gówno z biednego marketu. Podobnie jak w przypadku oleju, nie zalecam oszczędzać. Nie kupujecie tego za często, więc po co się truć chemią i innym, plastikowym syfem? Zazwyczaj biorę 3 kromki, które kroję w kosteczki na desce do krojenia chleba. Wrzucam je na blachę do piekarnika i gdy skroję cały chleb (lub tyle, ile potrzebuję), to wsadzam blachę do środka na niską temperaturę z opcją wiatru (szybciej wyschnie). Ja zazwyczaj ustawiam na 100-140 stopni i grzeję to przez około 30 minut. Czasem dłużej, czasem krócej, sprawdzajcie co parę minut, czy jest już ok - powinien być suchy, ale nie jak suchar! Można też zrobić tosty z masłem czosnkowym lub zwykłym, też jest dobrze. Jednakże tej drugiej wersji nie robiłem zbyt często, więc nie powiem jak to się robi. Obstawiam jednak, że ten proces wygląda mniej więcej, jak wypiekanie grzanek z serem.
Jeśli chodzi o warzywa, to standard - kroimy, wrzucamy do dużego garnka. Gotujemy brokuła aż zrobi się miękki (przypominam, że jego korzeń jest jadalny - nie wyrzucajcie go!), a następnie kroimy jak pozostałe warzywa. Możecie ugotować jajka na twardo, możecie dodać kawałki migdałów - testowałem obie opcje, każda smakuje dobrze. Potem smażymy mięso, jak się przygotuje, to odstawiamy na bok, by się trochę schłodziło i dodajemy do warzyw. Co do sosu, to zazwyczaj robiłem go w ten sposób - brałem szklankę, wsypywałem zawartość x2 fixów Knorra, zalewałem wodą i olejem, a potem mieszałem. Teraz jednak wymyśliłem inną metodę, której nauczyła mnie moja dziewczyna - wlewam do miski 2 małe jogurty naturalne, wrzucam zawartość dwóch torebek Knorra, dodaję odrobinę oleju, potem zmiażdżony czosnek (ale pokrojony w drobne kosteczki też będzie ok) i mieszamy. Zanim go dodamy do dużego garnka, to dokładnie mieszamy mięso z warzywami, bo potem będzie trudniej + łatwiej Wam się będzie ochlapać sosem jogurtowym. Potem zalewamy i znowu mieszamy. Posiłek jest gotowy. Taki garnek wystarcza mi spokojnie na 3 dni (a uwierzcie mi, jem dużo) lub 2, jeśli zjadacie go z kimś.