Parę dni temu napisał do mnie mój kolega, który pracuje jako nauczyciel w jednej ze szkół. Powiedział mi o wynikach matur oraz pokazał opinię swojej koleżanki, która sprawdzała wyniki i oboje powiedzieli mniej więcej to samo, co Baba od polskiego, ale używając nieco dosadniejszych słów. Nie wiem, jak wyglądała tegoroczna próbna matura, ale z tego co widzę po tych paru pytaniach zamieszczonych przez blogerkę, musiało być naprawdę słabo (np. nieznajomość podstawowych informacji z charakterystycznej lektury, jaką jest "Pan Tadeusz"). Zwłaszcza, że wg całej trójki tegoroczna próbna matura była wyjątkowo uproszczona i pytania były wręcz na poziomie rzeczy, których moje pokolenie uczyło się w podstawówce lub na początku gimnazjum! Jasne, starsi ludzie mówili podobne rzeczy na temat mojej matury i nie przeczę, z perspektywy czasu widzę, jak prostych rzeczy się uczyłem z rówieśnikami, ale widzę że znajduje tu zastosowanie powiedzenie ukute przez Ziemkiewicza - "Lepiej już było, teraz będzie tylko gorzej".
Nie dziwi mnie to, z roku na rok nasz system edukacji staje się coraz bardziej dziurawy i coraz słabiej pasuje do dzisiejszych czasów. O ile w czasach naszych rodziców był on ok (czy raczej, nie wyrządził tylu szkód i bardziej na czasie, m.i.n ze względu na to, że nie było internetu), w naszych już mniej, ale jeszcze jakoś się to trzymało (internet już był, komputery również, ale zdecydowanie nie był to dzisiejszy poziom "cybernetyzacji", że tak to ujmę), o tyle obecnie jest on wzięty z innej epoki. Małe dzieciaki dysponują już sprzętem, o którym my mogliśmy co najwyżej pomarzyć (i to nawet ludzie, którzy mieszkali w ładnych mieszkaniach, jeździli rok w rok na wakacje do ładnych krajów), nie wspominając o ich nieograniczonym dostępie do internetu. Jak sami pewnie wiecie, internet to taka studnia bez dna, która w szybki sposób kradnie czas, pochłania energię (mózg musi przeanalizować wiele informacji, a człowiek marnuje zbyt wiele czasu na granie, czatowanie etc.) i nadmiernie rozleniwia. Dodajmy do tego nowe metody nauczania, z którymi nie radzi sobie wielu nauczycieli (jak również uczniów) + wymieszanie się światów szkoła-dom, z czym mają również problem dorośli, nie wspominając o dzieciach, które jeszcze nie mają dostatecznej wiedzy na swój temat lub doświadczenia z radzeniem sobie z presją, czy pracą. Co za tym idzie, ich młode organizmy dostają tzw. pierdolca, coś jak podczas opóźnionej lub przedwczesnej wiosny, lata, jesieni, zimy - organizm już się przygotował, że teraz powinna być inna pora roku, przez co reaguje otumanieniem, migrenami, nadmierną sennością. Nie wspominając już o rozkojarzeniu, nadmiaru bodźców i sprzętu elektronicznego, które bardzo utrudniają naukę. Sam to czuję po sobie, np. przez to, że nie mam nawyku czytania (nikt u mnie w domu nie czytał, a jeśli już, to 1 książkę na rok), to nie jestem w stanie czytać w domu. Nawet w przypadku "Wiedźmina", który wciągnął mnie tak mocno, jak intrygujące anime lub naprawdę dobry serial i czułem się autentycznie chory, jak przeczytałem zbyt mało rozdziałów w tygodniu. W domu za dużo rzeczy pochłania moją uwagę, przez co muszę je czytać albo opalając się na balkonie (jeśli mowa o lecie) albo podczas spacerów na świeżym powietrzu.
Niestety, uczniowie to jedna z wielu grup poszkodowanych pandemią, co odczujemy my wszyscy, a najmocniej oni, gdy już zakończą edukację i wejdą na rynek pracy. Niestety nikt nie będzie zwracał uwagi na to, że mieli trudniej od nas. Zwłaszcza za te 10-15 lat, gdy zakończy się Covidowa paranoja, a obłudne i fałszywe media będą już miały inny czas. Zapewne ludziom czytającym ten wpis nie muszę tego mówić, ale jeśli macie dzieci lub ktoś z Waszych najbliższych, to pomóżcie dzieciom. Wiem, że my teraz też mamy cięższy okres w związku z pandemią, ale dzieciaki będą miały jeszcze gorzej jak dorosną. Spróbujcie ich przekonać przynajmniej do tego, by nie marnowały zbyt wiele czasu, tylko nauczyły się praktycznych umiejętności, które można w łatwy sposób zamienić na dobry pieniądz. Cokolwiek, czy to programowania, grafiki, prac budowlanych, remontowych, może gotowanie, czy inne zawody, które raczej będą tak samo opłacalne, jak dzisiaj. Podziękują Wam za to, jak już dorosną.
A przy okazji, bardzo dobry podcast Waldka Doxa i ich gościa dot. edukacji, lgbt w szkołach i nie tylko.