Ech, znowu mam rację, a słowa (a przynajmniej ich część) szurów lub politycznych celebrytów, jak Bosak, Winnicki czy Korwin, potwierdzają się. Poza tym mam anonimowe źródła informacji od ludzi, którzy zajmują się tym na codzień i potwierdzają słowa z szurskich stron, jak NajwyższyCzas i im podobne. Odrazu powiem - jest to konieczne, czy nam się to podoba, czy nie (zachód robi to samo z nami - drenuje nas z ważnych specjalistów). Brakuje nam takich ludzi i chcąc nie chcąc, musimy uzupełniać te ubytki. Co lepsi lekarze z Ukrainy lub Białorusi już od lat są u nas lub Niemców, obecnie (wg ludzi rzekomo znających ten temat), rekrutujemy 2 i 3 ligowych "ekspertów". Co jest wyjątkowym problemem, bo skoro nasi lekarze nie raz popełniają błędy, to co będzie z ludźmi z zupełnie innych środowisk, którzy na pewno ukryli część swoich błędów lub niekompetencji? Nie odbieram możliwości kształcenia się ludziom ze wschodu, nie uważam że na to nie zasłużyli, ale... No przyznacie chyba, że to jest już przegięcie? Albo inaczej, ta lista sama w sobie byłaby jeszcze do przełknięcia. Nie można natomiast zaakceptować kryteriów selekcji uczniów oraz ich traktowania - nadmiernie pozytywnego i pozwalającego na zbyt wiele. Jak jest równość, to równość - można częściowo obniżyć pułap punktów dla zagranicznych studentów ze względu na język etc. ale bez przesady. Ci ludzie często nie muszą umieć mówić po polsku, pozwala się im na nie przychodzenie na zajęcia oraz jest generalnie większa tolerancja na błędy i ignorancję, również w kwestiach które studiują. Jednocześnie polscy studenci nie mają tak obniżonych wymagań. Ok, trzeba pomagać innym narodom, tak jak nam pomagano, ale nie w taki sposób. My sami mamy olbrzymie problemy w niektórych aspektach i po prostu nie stać nas na pomaganie innym w takich aspektach. Jeśli już, to powinno być coś na zasadzie inwestycji - my Wam pomożemy się pouczyć, ale w zamian musicie później pracować u nas pod groźbą olbrzymiej kary.
Jak już mówiłem, mam anonimowe źródło informacji, którego nie zdradzę. Zabrzmi to górnolotnie, ale będę go bronił z uwagi na dzisiejsze czasy i szajbę lewicy w kwestii donoszenia na ludzi, którzy mają złe poglądy wg nich. Nie chcę by ta osoba miała nieprzyjemności. Dodam, że zweryfikowałem to u dwóch innych ludzi (również z branży) i to potwierdzili co do słowa. W tym przypadku zawinił system przeliczników i uczelnia. Chodzi tu o przelicznik z ocen - jak masz 6 na koniec, to dostajesz z automatu 100%. Nie wiem, na czym polega wina uczelni i wolę nie mówić z obawy, że znając siebie, powiem za dużo.
Zdjęcia pochodzą z publicznych źródeł. Jest to lista studentów przyjętych na informatykę na UAM. Czemu pisałem o lekarzach zatem, a nie o informatykach? Ponieważ ten problem dotyka również studentów medycyny, a że ten problem znam najlepiej, to skupiłem się na nich. Generalnie niezależnie od kierunków, to można przypisać tego typu grzechy wszędzie, gdzie są studenci ze wschodu.