No i w końcu mogłem zagrać w "Witcher 1". Nie będzie to długa opinia, bo doszedłem niewiele dalej ponad Kaer Morhen. Poza tym, w zasadzie nie mam o czym pisać - minęło tyle lat, że raczej nie wniosę nic ciekawego. Nawet moja opinia będzie raczej nieciekawa z uwagi na to, że mam marne doświadczenie w gatunku TPP. Zacznę od tego, że ogólnie gra jest całkiem nieźle grywalna, ale rzecz jasna nie bez problemów - niektóre momenty powodują lekkie zgrzytanie zębów, ale do większości można się przyzwyczaić w ciągu 1 godziny gry. Nie jest to poziom "Tomb Raidera" i innych gier, w które dziś gra się bardzo ciężko (a jeśli ktoś twierdzi inaczej, to niech tu i teraz w nie zagra - człowiek łatwo i szybko sobie uzmysłowi, że problem realnie istnieje). Gameplay jest relatywnie intuicyjny ale jeżeli ktoś mówi że "gra się dobrze, gra nie potrzebuje żadnego remake'u", ten bredzi i nie wie, co mówi. Remake jest potrzebny, widzę w tym elementy dobrej gry, ale niestety - jest przykryty pod fatalnym gameplayem, fabułą i liniami dialogowymi, które mnie odstraszyły. Weźcie też poprawkę na to, że ja nigdy nie lubiłem gier RPG i TPP, zwłaszcza z tamtego okresu ("Witcher 3" lub podobne jemu w kwestii gameplayu, to bardziej wyjątek niż reguła) i generalnie męczę się, spędzając czas przy tych gatunkach (przy RPG mniej). Czasami zdarzało się, że grałem w takie gry i sprawiały mi radość, ale jak sięgnę pamięcią, to cieszyłem się tylko dlatego, że byłem dzieckiem, a potem nastolatkiem i grałem w to, co akurat było pod ręką. Porównałbym to w pewnym sensie do "Man of Steel" - film pod kilkoma względami jest dobry, ale przez kilka wad człowiek nie może się w pełni cieszyć seansem. Może dalej jest lepiej, ale akcja w Kaer Morhen kilka razy spowodowała u mnie reakcję typu - XD. I to większy niż przy serialu Netflixa (mówię z perspektywy 1 sezonu - ten tekst był napisany około miesiąc przed premierą 2). Kompletnie nie czuję że to jest ten Vessemir, chce porzucić twierdzę, kilka razy zachował się jak mało doświadczony Wiedźmin, jak np. Leo albo Coen. Na szczęście Lambert i Eskel są już poprawnie przedstawieni.
Generalnie tragedii nie ma, ot typowa gra sprzed kilkunastu lat, która po prostu się zestarzała. Nic nowego, takich przykładów jest mnóstwo, czy to w filmach, czy grach. Obie branże cały czas się rozwijają - mimo, że czasami cofamy się w pewnych sprawach kilka kroków wcześniej, to przy okazji uzupełniamy rzeczy, o których wtedy nie myśleliśmy. Bardzo dobrze widać te braki po zwykłych remasterach gier - które czasem odświeżają produkt w znaczącym stopniu, ale nic nie zmieniają w samej treści. "Command and Conquer", który jeszcze 20 lat temu był bardzo dobrą i dość skomplikowaną grą, dziś jest na poziomie gier projektowanych na smartfony. Przy "Wiedźminie 1" częściowo czuję ten sam problem, aczkolwiek to zapewne wynika przede wszystkim z tego, że gram na poziomie Easy. Dzięki temu mniej się denerwuję i łatwiej jest mi poznać grę, ale ominie mnie część wrażeń. Voice acting jest wg mnie przeciętny - nie wiem, czy dobrze mi się wydaje, ale aktorzy głosowi chyba czytają swoje linie dialogowe, zamiast po prostu normalnie rozmawiać. W 3 części przygód Geralta wyszedł on dużo naturalniej, ale nie traktuję tego jako dużą wadę. Co prawda nasi aktorzy głosowi już wtedy mieli jakieś doświadczenie, ale mówimy głównie o dubbingu filmów od np. Disneya czy ich ówczesnych, dużych rywali. O różnicach w dubbingowaniu jednego i drugiego nie będę się wypowiadał, bo brakuje mi wiedzy, ale wydaje mi się to trudniejsze - choćby dlatego, że łatwiej jest się dopasować aktorom do porządnie narysowanych postaci, którymi "zarządza" reżyser. A w tej kwestii też nie byliśmy zbyt doświadczeni te kilkanaście lat temu.
Fabuły nie będę krytykował, bo jak już mówiłem - jestem dopiero na początku gry, więc byłoby to nieuczciwe z mojej strony. Niektóre rzeczy już wspomniałem, ale np. nie rozumiem narzekania graczy na Modliszkę taranującą bramę KM. Magowie eksperymentowali ze wszystkimi zwierzętami - tak jak niektórzy nasi naukowcy, nie zawsze dbali o swoje obiekty badań, czy konsekwencje - liczył się dla nich tylko efekt. Fakt, zostało to rozwinięte dopiero w ostatniej książce Sapkowskiego, ale już we wcześniejszych tomach autor o tym wspominał. Poza tym, póki co nie dostrzegam w tym nic z książkowego "Wiedźmina" (poza posępnym klimatem, wiernie przedstawionym Geraltem, choć nieco z innej strony niż w 3 części gry), ale w drugiej lokacji widzę już więcej elementów zaczerpniętych z książek - wieśniacy, Geralt który zasadniczo nie odmawia seksu, niejednoznaczność postaci, pokazanie ich szarości w kwestii moralności, postrzegania dobra i zła. Mam nadzieję, że później dostrzegę więcej takich elementów, bo przez lata nasłuchałem się mnóstwo pochwał na temat tego produktu od Karola i Michała.
Jeśli chodzi o zalety, to cóż... Póki co nie dostrzegłem ich zbyt wiele. Na pewno mogę pochwalić muzykę, która świetnie pasuje do klimatu wykreowanego przez Sapkowskiego. Co prawda na ten moment, preferuję soundtrack z "Wild Hunt", ale to raczej wynika z tego, że preferuję muzykę hm... Epicką? Wzniosłą? Lubię spokojniejsze, nastrojowe utwory, ale bardziej do mnie przemawia brzmienie z 3 części. Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że kilka utworów z 3, powstało na potrzeby 1 części. O posępnym, szaroburym klimacie już napisałem, więc zakończę na systemie rozwoju postaci. Nie będę kłamał, nie przejrzałem wszystkich dostępnych opcji i póki co wkładam wszystkie punkty w HP z uwagi na to, że nie umiem walczyć, a nie chcę za często stosować save & load, ale na pierwszy rzut oka wygląda to lepiej niż w przypadku 3 części gry. Zwłaszcza podzielenie ich na trzy różne talenty, jak to jest np. w "League of Legends" z runami.
Nie wiem, czy skończę ten tytuł. Planuję go przejść do końca grudnia, ale... Coś czuję, że poddam się w 2 lub 3 akcie. Albo jeszcze szybciej. Będę się starał być konsekwentny w kwestii ignorowania wad gameplayu, ale nie wiem czy wystarczy mi cierpliwości do tego. Generalnie jeżeli do końca 2 aktu nic mnie naprawdę nie zainteresuje, to usunę ją. Gameplay jak już mówiłem, nie jest taki trudny i można się do niego przyzwyczaić, ale dla mnie liczy się przede wszystkim relaks. Poznam grę na tyle, na ile będę musiał by wyrobić swoje zdanie, a potem będę czekał na pełnoprawny remake, a nie poprawę gry jak Enhanced Edition. Jednakże z drugiej strony, znam kilka innych gier, które bardziej na niego zasłużyły. "Wiedźmin 1" potrzebuje go, ale nie aż tak bardzo. Aczkolwiek wydaje mi się, że to wynika z faktu, że dorastałem z tego typu grami i jest mi łatwiej. Sam co prawda rzadko grałem w TPP, ale jeżeli od dziecka jesteś posiadaczem PC i masz te minimum 25 lat, to na pewno jest nam łatwiej niż dzisiejszemu pokoleniu graczy, dla których W1 to prawdziwe muzeum.
Btw. Fani 1 części gry, którzy narzekali na zbyt OP Igni i Ard w anime "Wiedźmina", to nieźli hipokryci - w cinematicu do 1 części gry, Geralt również miał zbyt mocny znak ognia.
Screeny pochodzą z tej strony - https://forums.cdprojektred.com/index.php?threads/witcher-1-screenshots-thread.8559/