Dzien łączy się w noc, brak życia i chęci.
Spoglądam przez okno, deszcz zaczyna lekko kapać na parapet.
Uśmiecham się piękno kwitnących kwiatów powoduje, ze nabieram wewnętrznego spokoju. Mam na sobie wyjątkowa bluzkę, dobrze pamietam ten niezwykły dzień. Woda w czajniku wydaje przyjemny pisk. Wsypuje dwie łyżeczki kawy do filiżanki i siadam przy stole rozmyślając o zupełnie błahych rzeczach. Spoglądam na zegar lekko wzdrygam się gdyż czas biegnie zbyt szybko.
Wracam do kawy smakuje niczym grzech w letnia noc. Wyjmuje z szafki talerzyk i dwa ciastka. Smak ciagle zawsze przywołuje dzieciństwo i zabawy u dziadków.
Tik tak tik tak tik tak
Cza biegnie, chce cofnąć wskazówki, ale idą na przód.
Słyszę na klatce schodowej głos, wszystko zamienia się w pył.
Zmieniam ubranie, wyglądam zwyczajnie.
Wchodzi. Niewyraźny cień spogląda na mnie, rejestruje każda moja pozytywna myśl i uśmiecha się.
Co na obiad? Pyta
Spoglądam na cień, odpowiadam, to co lubisz. Uśmiecha się.
Idzie do kuchni, patrzy na talerz zupy siada. Głaszcze włosy, nie patrzy na mnie spogląda na talerz.
Podchodzę trochę bliżej.
Jak w pracy?
Cisza, dziwna przejmująca cisza trwa niczym wodospad do którego wpadam co dnia.
No jak kurwa ma być? Znów zjebali na brygadzie i mi się oberwało.
Wiem, ze robię błąd pytając cień o to, obawiam się co jest dobre, a co złe.
Kurwa, jestem wkurwiony, gdzieś kurwa była cały dzień?
No jak gdzie zakupy, dom sprzątanie itp.
Czyli gowno jebana robiłaś.
Czuje ciepło na lewym poliku, piecze. Moja Skura krzyczy i manifestuje ból i strach. Upadam, cień wraca do posiłku.
Leżę przy kuchni trzymam dłoń na poliku. Lekka staruszka krwi wypływa mi z nosa.
Wybacz ze cię uderzyłem, ale wiesz jak to jest, wnerwiony jestem w pracy mnie wkurwiaja. Był Franek?
Był przyniósł ci kasę.
Hmm może chcial coś od ciebie? Podobasz mu się.
Cień podszedł bliżej. Czuje uderzenie w okolicy brzucha. Ból narasta tak silnie. Ze ciemność zamyka każda z dróg. Mdleje, ale cień dalej uderza. Błagam o litość, lecz jest już za późno wpada w szał tłucze, kopie, a ja odpływam do mojej wyobraźni, bie czując bólu. Po chwili cień kończy swoją sadystyczna zabawę, a ja zwinięta leżę w kałuży krwi, słysząc tylko wybacz nie zostawiaj mnie zmienię się na lepsze.
Nie zostawię go wybuchowy jest, trochę uderzy, ale daje mi poczucie kwatery i nie bycia samotna. Leżę i wyobrażam sobie życie kiedy papieros nie ładuje na piersi, a pieść nie pieści mojej twarzy.
Oczywiście opowiadanie jest wymysłem moim, choć problem bie jest fikcyjny. Przemoc w domu to najgorsze zło wokół kobiet. Kobiety często bite, gwałcone poniewierane nie odchodzą od swojego oprawcy często próbując usprawiedliwić go tym, ze miał zły dzień lub facet po kieliszku to uderzyć babe musi. Nie jest to prawda każdy przejaw przemocy w domu czy to fizycznej czy psychicznej powinien być z automatu eliminowany, a oprawca odsiadywać w więzieniu. Do napisania opowiadania nakłoniła mnie piosenka, jak i kilka kadrów komiksów.
https://ladypasztet.com/kwasne-jablko/
Tematyka jest trudna dla ofiar często nie chcą pomocy, jednak uciec od potwora to najlepsze co może być.