Witam was serdecznie dziś zabiorę was w komiksowe rejony
Punisher Max tom 4 rozpoczyna się z ogromnym przytupem.
Frank Castle nie boi się niczego, tak jeszcze myślał do niedawna, jednak jego szalony i nieobliczalny wróg Baracuda znalazł słaby punkt.
Punisher mimo masakry,
jaka dawno temu przeżył, nie potrafi się z niej otrząsnąć codziennie ma koszmar gdzie jego ukochana rodzina ginie.
By pozbyć się resztek wspomnień wyładowuje emocje na strzelnicy.
W tym czasie pojawia się jego dawny „znajomy” który tworzy wymyślna zasadzkę na Franka.
Frank będzie miał za zadanie zabić Baracude po raz drugi i uratować jedyna osobę na której aktualnie mu zależy.
Komiks jest mocno wulgarny, na myśl mogą przyjść filmy Quentina Tarantino gdzie wulgaryzmy tam padają często.
Scenariusz jest bardzo ciekawy, mimo ze komiks to jest tutaj taka szczypta autentyczności w tej historii.
Oczywiście bywają sceny tak przerysowane, ze nie raz ani nie dwa uśmiechniemy się.
Rysunki są wyraziste, widać że już ktoś inny tworzył rysunki bo kolejny raz Punisher wyglada troszkę inaczej ale ma to swój plus.
Komiks mi przypomina troszkę horrory z lat 80 czyli nie ważne ile razy wróg dostanie to i tak gdzieś tam się pojawia by bohatera zaatakować.
Komiks jest brutalny, krew tutaj się leje bardzo dużymi potokami, jednak to jest Punisher i sięgając po tego typu dzieło wiadomo co otrzymujemy :)
Na ta chwile przeczytałem jedna historie i jest ona genialna powrót Baracudy to coś na co czekałem to pojedynek dwóch świrów.
Czy dalej będzie równie świetnie okaże się ale na ten moment tom 4 jest jednym z najlepszych jakie czytałem :)