Siegiel
Blisko stworzenia czegoś tak pięknego, że wszyscy zaczną mi gratulować.
Postać na ziemi poruszyła się niemrawo i znów zaczyna krzyczeć.
Idealna poza, poza która jest życiem i śmiercią.
Zostawiam postać i wracam na gore, czuje ze niedługo uda się wreszcie połączyć wszystko w jedno. Lata niepowodzeń, a teraz jestem już tak blisko. Spoglądam raz jeszcze przez okno widzę jak do Johna przyjechał jakiś gość. Zaczynam troszkę się niepokoić bo policja już od 5 dni zostawiła sprawę wiec mam nadzieje ze teraz nie zakłóci mojego wielkiego dzieła.
Wyobrażam sobie jak stoję nad nimi niczym Król który rządzi nimi ukazaujac im moje dzieło.
- Wspaniałe ze pan przyjechał. Pewnie podróż była męcząca. Proszę za mną . Właśnie przyjechałem do wnuczki w odwiedziny kiedy dowiedziałem się ze ktoś ja porwał i od 5 dni nic się nie zmienia a tylko pan może mi pomoc
- Trochę zeszło mi by do pana trafić, po drodze minąłem kilka korków, i trochę interwencji policji, ale jakoś udalo się dojechać do pana.
Starzec zaprowadził mnie do salonu który był mały, ale przestronny, nie było w nim przepychu tak jak i cały dom. Widać wnuczka wolała zainwestować swoje oszczędności bądź dostała ten dom.
Usiadłem. Kanapa była nowa czułem jeszcze zapach świeżości.
Starzec poszedł zrobić coś do picia ja analizowałem dom. Po lewej stronie wiodły schody na gore.
Zaś po prawej kuchnia gdzie właśnie była szykowana dla mnie herbata( wole w dzień pic herbatę by nie zasnąć)
6 dni wcześniej
Muszę zadzwonić do wnuczki, nie lubie odwiedzin, tak jak i nie lubię telefonów do niej od czasu kiedy jej rodzice zginęli musiałem się nią opiekować, a było to ciężkie zadanie. Wszedłem do mojego domu. Czuje się tu wreszcie normalnie, jakiś rok temu udało mi się wygrać duża spraw wiec mogę pozwolić sobie na małe luksusy. Idąc po drinka, cały czas trzymam telefon, trochę się wącham jednak to już ponad rok kiedy nie słyszałem ani nie widziałem mojej Katie. Podnoszę słuchawkę i wybieram numer
- cześć Katie właśnie się zbieram do ciebie będę za dwa dni
- Cześć dziadku, wspaniałe cieszy mnie bardzo ze przyjedziesz na moje urodziny, dawno cię nie widziałam. Kiedy wyjechałam na uniwerek straciliśmy kontakt, a później się wróciłam do naszego starego domu na Elm Street
- No tez cię nie widziałem ogrom czasu. Pewnie już skończyłaś szkole i masz jakaś dobra prace
- Tak dziadku jest wszystko dobrze, jeszcze raz cieszę się ze przyjedziesz.
Kurczę co ja właśnie powiedziałem przez telefon mam ponad 60 lat i teraz czekają mnie dwa dni jazdy do Katie, mogłem pomyśleć nim się zgodziłem, cóż za późno. Dopijam drinka i jeszcze robię mała rundkę w basenie i zaczynam się pakować.
Zgodnie z obietnica wrzucam drugi fragment. Podzielcie się proszę co o tym sądzicie? Jeśli chodzi o błędy to wiadomo wersja surowa ale mam nadzieje ze da się przeczytać. Co sądzicie o detektywie? Macie już poszlakę kto może stać za porwaniem Kate?
Piszcie :) jak się spodoba to pojawi się jeszcze jakiś fragmencik :)
Trochę czasu już pisze to w różnych etapach mojego nastroju hrhe