Sięgając po tę książkę, nie spodziewałem się, jak silne wrażenie na mnie wywrze. To fikcyjna historia oparta na realnych wydarzeniach, które stały się udziałem amerykańskiego społeczeństwa w latach 60. i 70. XX wieku. Kristin Hannah doskonale odtworzyła zapomniany rozdział historii – losy kobiet służących w Wietnamie. Autorka łączy talent do budowania emocjonalnych narracji z gruntownym researchem, tworząc literaturę poruszającą i edukacyjną jednocześnie.
Zarys fabuły: Ze słonecznej Kalifornii w objęcia wojny
W 1966 roku Frances „Frankie” McGrath ma dwadzieścia lat i wiedzie beztroskie życie kalifornijskiej dziewczyny z dobrej rodziny. Wychowana w duchu patriotyzmu i poświęcenia dla ojczyzny (ściana w gabinecie ojca pełna jest portretów zasłużonych przodków), patrzy, jak jej brat – pilot marynarki – otrzymuje rozkaz wyjazdu do Wietnamu. W dziewczynie dojrzewa potrzeba udowodnienia własnej wartości. Za podpowiedzią kolegi brata decyduje się zaciągnąć na ochotnika do korpusu medycznego.
Decyzja Frankie jest szokiem dla bliskich, którzy nie potrafią jej zaakceptować. Mimo tragicznej wiadomości o śmierci brata, która dociera do rodziny tuż przed terminem jej wyjazdu, dziewczyna nie zmienia zdania. Po krótkim przeszkoleniu w Fort Sam Houston rusza na wojnę.
Frankie trafia do 36. Szpitala Ewakuacyjnego. Już pierwszego dnia jej idealistyczne wyobrażenia zderzają się z brutalną rzeczywistością. Pracuje po 12–16 godzin dziennie w nieludzkim upale, wilgoci i pod ostrzałem moździerzy. Ratuje życie dziesiątkom żołnierzy, ale setki umierają na jej rękach, wzywając matki. W tym piekle znajduje jednak bratnie dusze – pielęgniarki takie jak Barb stają się jej bliskie niczym siostry. Przeżywa też swoją pierwszą, wojenną miłość do Ry’a Walsha, co odciśnie piętno na jej całym dalszym życiu.
Druga wojna: Powrót do domu
Po dwóch latach Frankie wraca do USA – złamana, naznaczona PTSD i nawiedzana przez koszmary. Okazuje się jednak, że najgorsze dopiero nadchodzi. Społeczeństwo amerykańskie nie chce słyszeć o Wietnamie. Ludzie odwracają wzrok, ojciec nie potrafi z nią rozmawiać, a matka wstydzi się, że córka „nie wyszła za mąż”. Najbardziej boli jednak mur niedowierzania: „Kobiety nie były w Wietnamie” – słyszy Frankie na każdym kroku.
Bohaterka tonie w alkoholu, lekach i poczuciu osamotnienia. Przez dekady zmaga się z traumą, próbując zrozumieć, kim jest w kraju, który wymazał jej poświęcenie z pamięci. Dopiero spotkanie z innymi weterankami w latach 80. otwiera jej drogę do uzdrowienia.
Tło historyczne i wrażenia
Wojna w Wietnamie (1955–1975) to jedna z największych traum w historii USA. O ile o żołnierzach-mężczyznach mówiono wiele, o tyle około 11 000 kobiet, które służyły głównie jako pielęgniarki, zostało praktycznie zapomnianych. Ich PTSD ignorowano, a ich służbę lekceważono.
Książkę przesłuchałem w wykonaniu Anny Dereszowskiej i jej interpretacja była doskonała. Postać Frankie jest wspaniale napisana – to pełna transformacja od naiwnej dziewczyny po zahartowaną, choć wewnętrznie zniszczoną kobietę. Hannah nie oszczędza czytelnika; opisy ran i pracy chirurgów są wstrząsające, ale napisane z ogromnym szacunkiem i empatią.
Podsumowanie
„Kobiety” to wielka, ważna powieść, która przywraca głos tym, których społeczeństwo postanowiło nie zauważać. To nie jest łatwa lektura – jest emocjonalnie wyczerpująca i bolesna – ale absolutnie niezbędna. To arcydzieło literatury historycznej, które zmusza do konfrontacji z ceną, jaką płacimy za ignorowanie cudzej traumy. Must-read.
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.