Przyznam, że nie jestem wielkim fanem fantasy, ale od czasu do czasu daję się skusić na ten gatunek. Do lektury trzech nowel George’a R.R. Martina zachęcił mnie zapowiadany serial HBO. Wyznaję zasadę, że jeśli to możliwe, najpierw sięgam po książkę, a dopiero potem po jej ekranizację. Podobnie było w przypadku „Rodu Smoka” – znajomość literackiego pierwowzoru sprawia, że filmowy obraz staje się znacznie pełniejszy i łatwiejszy do zrozumienia.
Zanim jednak wyruszymy wyboistymi drogami Westeros, wdychając zapach końskiego potu, warto wspomnieć o człowieku, bez którego ten świat by nie istniał.
Człowiek, który stworzył świat – i nie może przestać do niego wracać
George R.R. Martin (ur. 1948) to dziś jeden z najbardziej wpływowych twórców w historii literatury. Autor, który nie boi się zabijać swoich bohaterów i który udowodnił, że fantastyczne królestwo może być równie brudne, cyniczne i tragiczne, jak najbardziej realistyczna powieść historyczna. Choć jego opus magnum to monumentalna „Pieśń Lodu i Ognia”, Martin potrafi też odejść od wielkich bitew o tron, by opowiedzieć intymną historię zwykłego rycerza. I tym właśnie jest „Rycerz Siedmiu Królestw”.
Co to właściwie za książka?
To nie jest jednolita powieść, lecz zbiór trzech nowel: „Wędrowny rycerz”, „Zaprzysiężony miecz” oraz „Tajemniczy rycerz”. Akcja dzieje się około 90 lat przed wydarzeniami znanymi z „Gry o tron”.
Bohaterem jest Dunk (Ser Duncan Wysoki) – wędrowny rycerz o gołębim sercu, oraz jego giermek, noszący pseudonim Jajo. Ta para to absolutne przeciwieństwo: jeden jest wielki, niepiśmienny i prostolinijny; drugi mały, łysy i nafaszerowany wiedzą o heraldyce oraz dworskich intrygach, którą wyniósł prosto z centrum władzy Targaryenów.
Streszczenie: Trzy drogi, jeden honor
- „Wędrowny rycerz”: Poznajemy Dunka, który po śmierci swojego mistrza rusza w świat. Dołącza do niego Jajo – chłopiec, który ukrywa swoją prawdziwą tożsamość (przyszłego króla Aegona V). Dunk staje w obronie zhańbionej dziewczyny, co kończy się uderzeniem jednego z książąt i dramatyczną „Próbą Siedmiu” – pojedynkiem, w którym stawką jest życie i rycerski honor.
- „Zaprzysiężony miecz”: Bohaterowie służą na dworze podupadłego rycerza, mierząc się z suszą i lokalnym konfliktem o miedzę. To historia spokojniejsza, opowiadająca o trudnych wyborach i lojalności.
- „Tajemniczy rycerz”: Dunk i Jajo trafiają na turniej, który okazuje się przykrywką dla politycznego spisku rodu Blackfyre’ów – bękarskiej odnogi Targaryenów roszczącej sobie prawa do Żelaznego Tronu.
Moje wrażenia – Westeros w ludzkiej skali
Lektura była świetną odskocznią od mrocznych kryminałów, które ostatnio dominowały w moim czytniku. Formuła nowel pozwala „pochłonąć” każdą historię w jeden wieczór. Martin serwuje tu wszystko, za co pokochały go miliony: wiarygodną psychologię, rubaszny humor i nagłe zwroty akcji.
Dunk nie jest mitycznym herosem – bywa niezdarny, niepewny i zagubiony, co czyni go postacią niezwykle ludzką. To książka o rycerzu z krwi i kości. Co ważne, można po nią sięgać bez znajomości głównego cyklu, choć dla fanów Westeros każda strona będzie dodatkową przyjemnością z odkrywania historycznych powiązań.
Podsumowanie
„Rycerz Siedmiu Królestw” to najlepszy punkt wejścia w świat Martina. Po tej lekturze nabrałem ogromnej ochoty na powrót do głównej sagi, by sprawdzić, jak literacki pierwowzór „Gry o tron” wypada na tle serialu.
Ocena: 8/10 ⭐
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.