Odnoszę wrażenie, że Wojtek Miłoszewski dopiero się rozkręca, mniejmy nadzieję, że utrzyma dotychczasowy balans między jakością a ilością wydawanych książek. Pod koniec września ukazała się jego najnowsza powieść będącą kontynuacją świetnego kryminału „Kastor”. Powieść przeczytałem już jakiś czas temu, ale dopiero teraz znalazłem czas, żeby ją wam zrecenzować.
Miłoszewski przenosi nas w czasie do początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to w Polsce następują przemiany gospodarcze, następuje bardzo szybki wzrost przestępczości, a przefarbowani z milicji na policję funkcjonariusze nie najlepiej odnajdują się w nowych realiach. Kraków jak wiele Polskich miast zmaga się z przestępczością zorganizowaną, haraczami, porwaniami dla okupu itd. Już na pierwszych stronach książki główny bohater komisarz Kastor Grudziński w najgorszy sposób przekonuje się, że zasady działania bandziorów się zmieniły i nie mają skrupułów strzelać do policjantów. Od kul przestępców ginie bezpośredni przełożony Kastora, a on sam ledwo uchodzi z życiem.
Od tego momentu za punkt honoru uważa odnalezienie i ukaranie sprawców tego niecnego czynu. Na miejsce zabitego naczelnika wydziału wyznaczony jest inny dość specyficzny oficer policji, który hołduje zasadzie, że policjanci powinni pracować i łapać przestępców zza biurka. Grudziński ma na ten temat odmienne zdanie, w związku z czym dochodzi do kilku spięć na lini przełożony-podwładny. Na dodatek komisarz może liczyć na swoich współpracowników. Alkoholika „Kwiatka”, który jest do użycia w zasadzie wyłącznie przez kilka godzin wieczorami, kiedy to wraca do żywych. Dodatkowo do sekcji terrory kryminalnego przydzielono emerytowanego milicjanta Ślepego, który po kilku latach wrócił do służby.
Sprawa zabójstwa naczelnika nie jest jedyną, którą się zajmują. W Krakowie zaczynają ginąć dzieci, zdziwienie policjantów budzi fakt, że jednym z nich jest syn biednego pracownika służb komunalnych. Nie pasuje to schematu działania bandytów, którzy porywali dzieci bogatych mieszkańców Krakowa dla okupu.
Grudziński „bez reszty” oddany jest służbie, nawet w związku z Olą – kobietą, która kocha, nie potrafi zapomnieć kim jest i z jakim ryzykiem wiąże się jego praca, dlatego też po raz drugi przedkłada obowiązki nad miłością. Kastor w imię sprawiedliwości nie ma skrupułów korzystania z pomocy emerytowanej funkcjonariuszki SB, która okazuje się nieoceniona jeśli chodzi o śledzenie podejrzanych, obeznana ze ścieżkami sprawdzającymi nie pozwala się zgubić śledzonemu. Taki zbiór indywiduów musi stawić złu, które opanowuje Kraków, a przy okazji dotrzeć do zabójcy policjanta.
Bardzo ciekawym zabiegiem autora było umieszczenie akcji swoich powieści w nieodległej przeszłości, dla Pokolenia Y będzie to powieść historyczna, a nieco starsi czytelnicy (tak jak ja) odnajdą tam unikalny, specyficzny klimat jaki panował w okresie transformacji.
Wartka, trzymająca w napięciu akcja z zaskakującym finałem. Zdecydowanie warto przeczytać, Wojtek Miłoszewski z każdą kolejną książką udowadnia, że świetnie sobie radzi z powieściami kryminalnymi. Liczę na więcej!
Na zachętę podrzucam początek powieści w wykonaniu Janusza Zadury:
data wydania: 2020-09-30
ISBN: 9788328072664
liczba stron: 352
kategoria: kryminał retro
język: polski
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.