Deutsche Bank chce opodatkować ludzi.
Banksterzy zazwyczaj wysyłają marionetki - czytaj polityków - do misji podwyższania i nakładania nowych podatków. Ostatnio jednak analitycy Deutsche Banku przestali się już z tym kryć i rzucają absurdalnymi pomysłami, aby tylko ludzi nie było stać na nic więcej niż miskę ryżu.
Podatek od pracy zdalnej.
Niemiecki bank postuluje opodatkowanie pracy zdalnej. Wynagrodzenia ludzi, którzy pracują z domu miałyby być obłożone - używając polińskiej nowomowy - dodatkową 5% (to oczywiście na początek, dochodowy też zaczął się od symbolicznej stawki...) opłatą.
"- Praca z domu będzie elementem „nowej normalności”, która ukształtuje się po pandemii. Uważamy, że osoby pracujące zdalnie powinny płacić podatek za ten przywilej. "
Jak widzimy praca w postkowidiańskim świecie będzie przywilejem tylko dla wybranych. Pieniądze z podatku miałyby być przeznaczone ... na wypłacanie wynagrodzeń pracownikom z branż, które zostały zamknięte i dla najmniej zarabiających. Jak wiemy socjaliści zawsze wiedzą jak sprawiedliwie kroić tort. Szkoda tylko, że wszystkie państwa, które przyjęły taką wizję "rozwoju" prędzej czy później zbankrutowały. Oczywiście w tle pojawia się słowo sprawiedliwość, bo pracujący zdalnie nie muszą płacić za dojazd do pracy i w związku z tym mają z tego tytułu dodatkowy zysk. Ręce opadają od słuchania tych lewitujących umysłów...
Podatek dla pokolenia wyżu demograficznego.
To nie wszystko! Deutsche Bank walczy również o "równość pokoleń". Według analityków tej żałosnej instytucji dzisiejsze pokolenie - tzw. millenialsi - są w dużo gorszej sytuacji finansowej niż pokolenie ich rodziców, którzy w ich wieku mieli średnio 4 razy więcej majątku i zarabiali o 1/5 więcej. I tu oczywiście pojawia się pomysł opodatkowania pokolenia wyżu demograficznego, bo mają za dużo pieniędzy i jest to jakie? Dokładnie - niesprawiedliwe! A kysz!
Jak widzimy socjalistyczne pomysły mnoża się każdego dnia. Ciekawe jest to, że wspomniany Deutsche Bank, który ma możliwość kreowania pieniędzy z powietrza stoi u progu bankructwa. Czy można się temu dziwić, skoro zarządzają nim socjaliści? Tylko w jednym kwartale 2019 r. miał on stratę ponad 3 miliardów euro, a więc prawie tyle ile podano jako jego kapitał własny w 2015 r. Bank ma olbrzymie problemu od kilku lat. Nie wiadomo ile miliardów umoczył na obligacjach Grecji i derywatach. Gdyby nie to, że Merkelowa nie może dopuścić do jego upadku to już by dawno zbankrutował.
Socjaliści lubią mówić jak zarządzać czyimś majątkiem, ale sami nie potrafią zarządzać swoim.
Korzystałem z: