Polacy umierają. "Darmowa" służba zdrowia nie radzi sobie z pomysłami rządu.
W październiku w Polsce zmarło 47 tys. osób. To więcej o 13 tys. niż w roku ubiegłym. Czy powodem tego była zaraza, a może jest inna przyczyna? Patrząc na oficjalne statystyki widzimy, że mniej niż 1/4 to zgony związane z powikłaniami po koronie. Dlaczego w takim razie więcej osób umiera?
Czyżby teleporady się nie sprawdziły? Czy straszenie starszych ludzi przed odwiedzeniem lekarzy przyczyniło się do zwiększonej śmiertelności? Czy przekładanie terminów operacji nie wpłynęło na liczbę zgonów? Według prezesa Polskiej Izby Pogrzebowej lekarstwo, którym leczy nas rząd jest groźniejsze niż choroba:
"- Wśród zmarłych znaczącą grupę stanowią osoby, które ze względu na wiosenny lockdown pozbawione były opieki medycznej. Ewentualnie chorowały na przewlekłe choroby, a unikały szpitali nie podejmując leczenia ze względu na zagrożenie zakażenia koronawirusem".
"- Obecnie spotykamy się z dużą liczbą zgonów w domach. Wygląda to tak, że najsłabsze osoby obciążone wieloma chorobami umierają w samotności, gdy ich stan się pogarsza. "
Najczęstrzą przyczyną zgonów są choroby układu krążenia. Według danych prof. Gila na odziałach kardiologicznych przebywało 20 razy mniej pacjentów niż w poprzednim roku.
" Setki pacjentów, na przykład ze schorzeniami kardiologicznymi, nie miały szans na skuteczne leczenie. Serce pacjenta, któremu nie wykonano na czas zabiegu, traci 20-30 procent wydolności i zamienia się, jak my to nazywamy, w "kapeć""
Później wiozą takiego umierającego człowieka do szpitala, który ma wycieńczony organizm i oczywiście łapie zarazę po drodze. I oczywiście bach do statystyk kowidiańskich.
Czy ktoś wyciąga z tego wnioski? Ministerstwo Zdrowia zajmuje się robieniem biznesów więc nie ma czasu na takie rzeczy. Kto wie, może to celowa strategia eliminacji osób, które pobierają emeryturę i rentę oraz przewlekle chorych na których leczenie "państwo" wydaje miliardy złotych?
"Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy."
Alexis de Tocqueville
Narodowa kwarantanna?
Jakby tego było mało za kilka dni zostanie ogłoszona "narodowa kwarantanna", która jeszcze pogłębi te problemy. Strach przed wyjściem z domu zostanie jeszcze zwiększony. Kto będzie myślał o udaniu się do lekarza jak za rogiem może czychać milicja z przerażającym pytaniem "dokąd idziesz obywatelu"? Wiele chorób nie zostanie wykrytych na wczesnym etapie i za pół roku czy rok nie będzie już czego ratować. Politycy z pomocą TVP będą manipulować faktami wrzucając wykresy z liczbą zgonów. Mało kto dowie się co jest tego przyczyną, bo najprościej połączyć to z zarazą.
Tak więc prawdopodobnie w tym tygodniu usłyszymy z ust polskiego Ponokia o "narodowej kwarantannie". Nawet nie chcę przewidywać co to oznacza. Pewnie będzie godzina milicyjna, a może nawet wprowadzą rozwiązania jak np. w Grecji, gdzie trzeba wysłać SMS-a podając swoje imię nazwisko i adres, aby wyjść z domu.
Politycy nie ogarniają, że "Rok 1984" to było ostrzeżenie, a nie instrukcja!
Korzystałem z: