Nagrana wczorajsza rozmowa pomiędzy dziennikarzem "Fox News" Johnem Robertsem, a fotografem Dougiem Millsem z "NY Times" przed codzienną konferencją w Białym Domu zrobiła się głośna.
- Możesz zdjąć maskę, śmiertelność według USC to od 0,1 do 0,3 %.
Dziennikarz powołuje się na badanie USC and LA County, w którym co prawda stwierdzono 7000 przypadków, ale uważają, że jest ich nawet 420 000. Co to oznacza? Śmiertelność wirusa byłaby zbliżona do ... grypy. Zresztą podczas konferencji z 20 kwietnia padło pytanie o te dane:
Od 50:45.
Badania stwierdzają, że 4,1 % dorosłych ludzi w Los Angeles ma przeciwciała SARS-COV2. Oczywiście według testów, których skuteczność ocenia się bardzo różnie... Te, które wykorzystano w hrabstwie LA mają dokładność 90-95%. Wynika z tego to, że zdecydowana większość ludzi przechodzi chorobę bezobjawowo.
Według Dr Birx to ciekawe dane, bo nie ma konkretnych statystyk dotyczących przypadków bezobjawowych, które wpływają przecież na wskaźniki zakażalności i śmiertelności. Jej zespół analizuje te wyniki.
- So it was a hoax?
Czy, więc cała ta nakręcona pandemia to mistyfikacja (jeżeli chodzi o skalę śmiertelności) jak zażartował (?) D.Mills?
Korzystałem z: