Kowidiańskie innowacje w Walii.
W Walii wprowadzono zakaz sprzedaży uwaga "nieistotnych produktów/rzeczy". Żart? Otóż nie. Niestety nie sprecyzowano co jest istotne, a co nieistotne i sklepy mają problem. Według przepisów te podmioty, które mają szeroki asortyment (czyli supermarkety) nie powinny sprzedawać np. ubrań, produktów AGD, zabawek, telefonów, gier. Dlaczego? Bo sklepy z tylko i wyłącznie z tymi produktami muszą być zamknięte podczas lockdownu. Taka niby "sprawiedliwość". Co za chory pomysł? Jeżeli ktoś decyduje się pofatygować do sklepu i wydać pieniądze to chyba po to, żeby kupić coś co jest dla niego potrzebne? W związku z tym przepisem supermarkety zasłaniają folią alejki z "nieistotnymi" produktami.
https://twitter.com/GrantTucker/status/1319615885250842624
- GrantTucker
I tak oto w jednym ze sklepów możesz kupić gazety, ale książki już nie. Skarpetki i rajstopy są zakazane, ale np. dekoracje na Halloween czy Boże Narodzenie już nie. W innym markecie możesz kupić 0.7 l, ale ubrań już nie. Jaki jest klucz? Tego chyba nikt nie wie.
Na klientów, którzy będą kupowali "rarytasy" może czekać policja, wróć, milicja, która grozi, że będzie przeszukiwać koszyki klientów w poszukiwaniu "nielegalnych" towarów.
„Na tym etapie nie będziemy zaczynali ograniczać supermarketów i sprawdzać artykułów w koszykach i wózkach, aby ustalić, czy jest to legalny, niezbędny przedmiot, ale proszę nie mieć złudzeń, jeśli ludzie nie zważą na ostrzeżenia i zalecenia, zaczniemy to robić ”
Szef policji w Northamptonshire - Nick Adderley link
Według portalu jeden z klientów został ukarany grzywną za zakup chipsów i wina.
Czy nasi politycy podłapią ten pomysł? Może to być kolejna rzecz, która generuje "emocjonalne zapotrzebowanie" na szczepionkę, więc radzę zrobić zakupy.
Korzystałem z: