Nadchodzi plaga ... drożyzny. Plandemia i susza mogą spowodować mocny wzrost cen produktów spożywczych.
Susza.
Wygląda na to, że deszcz przystąpił do akcji #zostańwchmurach. W wielu rejonach Polski prawie nie pada. Jeżeli dodamy do tego oszczędną w opady śniegu zimę możemy mieć spory problem. Na szczęście minister Marek Gróbarczyk przygotował ustawę zabezpieczającą Polskę przed suszą. Wystarczy ją przegłosować w sejmie i deszcz spadnie...
Minister rolnictwa zaapelował do Polaków by oszczędzali wodę. Sytuacja jest więc bardzo poważna.
Mniejsze zbiory - wyższe ceny.
Wygląda na to, że mimo halvingu Bitcoina to żywość będzie "inwestycją roku". Susza spowoduje mniejsze zbiory warzyw i owoców, więc możemy zobaczyć nowe ATH na pietruszce, jabłkach i ziemniakach. Już w marcu warzywa podrożały o 8 %. Poza tym w dalszym ciągu mamy "zamknięte granice" i pracownicy sezonowi mogą w tym roku nie przyjechać na zbiory do bogatszych państw. To z kolei zmusi je do zatrudniania "droższych" pracowników, co spowoduje wyższe koszty działalności rolniczej.
Nie będzie też prądu?
W wielu rzekach poziom wód widocznie się obniżył. Elektrownie potrzebują jej do chłodzenia generatorów, a niektóre z nich pobierają ją prosto z rzek. Jeżeli zabraknie "surowca" produkcja energii zostanie wstrzymana. Całe szczęście, że gospodarka stoi i zużywamy mniej prądu...
Korzystałem z: