Relacja z poszukiwań prezentu dla chłopaka
Czyli jak znaleźć coś dziwnego i użytecznego
Kilka dni temu obchodził swoje urodziny. Z racji ostatnich wydarzeń w Polsce i na świecie, nie było żadnego wielkiego obiadu czy spotkania rodzinnego, a Mysiek był skazany na moje towarzystwo. Ponieważ były to okrągłe urodziny uznałam, że kupię dla niego coś ciekawego.
Na starcie odpadła mi cała masa rzeczy, bo galerie zostały zamknięte. Wytrąciło to z moich rąk podstawowy pomysł jaki miałam już od miesiąca w głowie. Ponieważ planuję go wykorzystać w przyszłości powiem tylko, że musiałabym się obkupić w Empikach lub innych sklepach związanych z fotografią.
Nie wiem co ze mną nie tak, halp!
Kiedyś na TwarzoKsiążce rzuciły mi się w oczy skarpetki ze znajomym motywem. Zainteresowana otworzyłam reklamę strony, by upewnić się czy aby na pewno dobrze widzę. Skarpetki z myszkami takimi jak na awatarze . Dodatkowo jeszcze z serkami, fikuśne i w sam raz na urodziny. Myślę sobie, że będą pasować idealnie.
Niestety, spóźniłam się - wszystkie były wyprzedane. Serduszko zabolało, tym mocniej kiedy pokazałam Myśkowi zdjęcie i powiedział, że chciałby takie mieć. Ah, ten niedobry Fejsbuk, nie mógł pokazać mysio skarpet wcześniej!
Źródło: https://vanooki.com/
Musiałam znaleźć coś, co miałoby jakąś wartość użytkową. Czułam, że będzie to bardziej problematyczne, niż początkowo zakładałam. Jakby nie patrzeć, mieliśmy wszystko czego potrzebowaliśmy. Kupowanie kosmetyków było zbyt sztampowe, dodatkowo ta kwarantanna mocno obcięła mi możliwości włóczenia się po sklepach w poszukiwaniu inspiracji.
Jeden z tych bardziej leniwych dni miesiąc wcześniej...
Siedzimy na kanapie, Mysiek szuka kolejnych dietetycznych i prostych przepisów na śniadanie. Z nudów oglądam razem z nim, chociaż wiem, że nie skorzystam z tej wiedzy. Jeden z filmików przedstawia zestawienie omletów z różnych stron świata. Przedstawiciel Japonii - Tamagoyaki wpadł mi w oko. Mysiek też chciałby spróbować, ale tłumaczę mu, że bez specjalne wyprofilowanej patelni może być to dość trudne. Zostawiamy temat, przeglądając kolejne, bardziej przystępne przepisy.
Patelnia do Tamagoyaki
Na dwa tygodnie przed urodzinami Myśka przypomniałam sobie, że w sumie mogłabym zrobić mu taki prezent. Szybki przegląd, jak łatwo się domyślić, tylko kilka sklepów zajmuje się dystrybucją takich rzeczy. Zerkam na opisy, porównuję i znajduję mojego czempiona. Szybkie zamówienie przez InPost, bo jednak Korona-impreza trwa i ma się dobrze. Brałam pod uwagę, że mogą być potencjalne opóźnienia, że paczkomaty będą zapchane, cuda dziać się mogą, czas też dość specyficzny.
Paczka wyszła dopiero tydzień po złożeniu zamówienia, podobno przez tydzień czekała na kuriera. Na szczęście duży zapas czasowy sprawiał, że nawet taki przestój nie robił na mnie wrażenia, a wszystko przyszło na czas.
Patelnia w akcji podczas robienia omletu japońskiego
Niewielka patelnia okazała się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście trzeba było wypróbować nowy nabytek, Mysiek zrobił sobie szybkie szkolenie z pomocą YouTube i zaczął tworzyć. Niestety, nie mamy pałeczek, żeby było już tak rzeczywiście japońsko, ale jak na pierwszy raz to wyszło bardzo ładnie i byłam dumna z chłopaka. Poza tym oczywiście można używać tego jak normalnej patelni, działa na piecu indukcyjnym mimo swojego kanciastego kształtu.