Witam.
Niedawno miałem okazję obejrzeć na potrzeby zajęć kilka dramatów obyczajowych, które na ogół umknęły uwadze większości widzów, na filmwebie nie mają ogromów ocen, czy recenzji, ewentualnie wleciał ciąg recenzji, ale całość mimo to przeszła bez echa.
Mam tu na myśli chociażby takie "Zjednoczone stany miłości", oraz "Lato 1993". Pamiętam, że jak miałem zajęcia ze scenopisarstwa, to wykładowca opowiadał nam o jednym typie filmu, którego pisania należy się wystrzegać. Określił go mianem "snój". Snój to typ na ogół dramatu, w którym ponury bohater sobie gdzieś chodzi, rozmawia, pije, jest smutny, nie ma jakiejś konkretnej dramaturgii, no chyba, że przyjmiemy, że smutek postaci jest dramaturgiczny sam w sobie, a fabuła niespecjalnie prowadzi do czegokolwiek. Otóż niestety ten typ filmu no... powstaje dość często.
Pierwszy wspomniany przeze mnie film jest tego koronnym przykładem. Jest sobie kilka bohaterek - ewidentnie nieszczęśliwych i samotnych, które sobie siedzą smutne, chodzą smutne, rozmawiają o wszystkim i o niczym smutne. Więcej jest w tym filmie tylko super szybkich scen, w których gdzieś z boku zapalą papierosa. Jakieś tam wątki są, jedna bohaterka próbuje bawić się w romans z żonatym mężczyzną, inna na starość odkryć lesbijską bliskość, ale to wszystko jest tanie niemrawe, nijakie, że nie da się nie zaziewać na śmierć.
Nieco lepiej jest w przypadku produkcji drugiej, choć tutaj też, oglądamy perypetię dziewczynki i jej rodziny, gdzie niewiele jest jakiegoś konkretnego ciągu przyczynowo-skutkowego i tak nie widać, żeby to szło gdziekolwiek. Fakt, widać tutaj serce, naturalność, ale no, film ten to zlepek snujących się scen, które w końcu co do czego okropnie nużą.
Tymczasem Smarzowski ma dość wyrazistą formułę, właśnie wyrazistość i profesjonalnie sklejona dramaturgia to stały element jego produkcji, nawet najsłabsze "Wesele" jest jakieś, jest o czymś, ma wyraźny punkt A, B i przystanki po drodze. Postacie nie snują się z kąta w kąt, każda kolejna scena ma jakiś sens w obrębie przedstawianej opowieści. W powyższych przypadkach tego nie ma, a nie są one niczym wyjątkowym, niestety.