10 days ago, we had another anniversary of the release of "Doom 1". One of the most breakthrough titles in the history of the industry. The game that established a new genre (such as "Dune II" RTS games). A game whose brutality was extraordinary. A game whose quality, implementation and level can delight even today. I invite you to my memories.
The second half of the 1980s, and especially the 1990s, were a period when progress galloped like a horse in an important race (and therefore games as well). I don't remember when this period ended, but there would be anywhere around 2005, a little earlier, maybe a little later. At the same time, if they were still refined, because they had to be - no one would download the patch weighing MB, if the game was ready, such as "Cyberpunk 2077". Not only because the internet was isolated, but above all because there was no easy way to transfer this data. There were no CDs, USB recordings, and there was still a phone call to be a song of the future, and a lot of things are transferred on floppy disks (which were used in some places 15 years ago - I know how I saw it with my own eyes). We received revolutionary titles much more than today. Yes, contrary to what many say, often for simple games, the high level of difficulty was artificially inflated by the player not being very frequent (and ten trends in different fast forms over many years). Contraception was also updated, as now, when I was looking for a solution and a solution to the competition, as he said, as the obligation already existed "and FIFA). In 1992 we got the 2nd part of Sonic, "Mortal Kombat", Wolf3D, "Alone in the Dark", in 1993 MK II, "The Legend of Zelda: Link's Awakening", "Virtua Fighter 1", on December 10th, "Doom" joined to this list.
The work of the ID studio was a revolutionary title. Not only did it contain a lot of technological innovations (texturing maps, dynamic lighting, introduced stairs, balconies, levels - previous games were flat, the possibility of mods by anyone, multiplayer). I will not talk about technological issues, because I would have to copy others, which does not make sense, and the same about modding, because as it is, everyone can see (if not for ID, Blizzard, Valve, the global modding scene would probably be much poorer than it is today). I would like to say about multiplayer, because many young people grew up in a time when the Internet was already there, and I still remember the world without it. The beginnings were difficult - you had to deal with things that are obvious today, and that in the 90s were a problem. For example, more common lags, lack of synchronization between the PC of player A and the PC of player B (although they were in the same game, they saw different things, or at least this was the problem for "WarCraft 1" players), you had to work hard to play in the LAN network, it did not look like today - we connect, upload the software and it works. And most of all, in the early 90s it was a bigger novelty than the VR goggles today. If we moved back in time to the USA in 1992 with a very good computer for that time (and money on the internet bill) and said that we could play over cable with a man from another state, we would be considered a kind of Sultan, and people would be lining up to our house. As it used to be in Poland, when PCs with CD-ROMs came in, which gave incomparably greater possibilities than floppy disks - some houses or apartments were visited by people who just wanted to look. A gigantic shock combined with a brain explosion. Our hormones were so buzzing that you could feel as if they were actually exploding. Today such something is impossible - or otherwise, it is possible, but it would have to be something absolutely revolutionary and open up completely new possibilities. Something that would cause a widespread WOW effect - both among hardcore players and casual casuals.
To make you aware of it - before "Doom" the games were not that fast, the sound was not that precise (in "Doom" we could hear where the monsters are, the sounds they make etc. Especially when we had a Sound Blaster or Gravis sound card), music made a huge impression, generally ID started a new genre (yes, FPP games were before "Catacomb 3D", which was the progenitor of "Wolf 3D", but it was "Doom" that started the hype - more or less until the premiere of "Unreal", FPP games were called dubbed "Doomo-like"). I do not know what it was like outside Poland (although I assume that the ID Software game contributed to the "problem" with brutality in computer games, which bothers Puritan Americans), but for over a decade we have been told that this game promotes Satanism, the Devil, etc. . Even 20 years after its premiere, some priests still complain about the title. Today that might sound funny, especially to young gamers who haven't experienced too much of the effect that a movie or game that looked amazing as a child looks awkward today. And if you still don't believe it, listen to YouTubers about retro games or look for old gaming magazines as reviewers or enthusiasts talk about photorealistic graphics in "Alone in the Dark 1" or just about "Doom 1".
Most of my memories concern 2 parts of the game, because I only passed 1 part as a teenager, when I bought a boxed version of this game in Empik. Sure, I played both titles when I was a kid, but in the case of 1 part it was 1 episode in the form of shareware. I love it so much that it is the only game I had installed on every computer that belonged to me (I currently have it on GOG, so I don't have to - I have it always at hand). I have gone through it many times, I have learned most of the secrets personally, some stages I remember by heart, not to mention two codes that will probably never leave my head again. Even today, it's a lot of fun - it's still a piece of a great game that has grown old in really good shape. Sure, the graphics are already funny, the pixels are the size of a brick, the monsters evoke sincere laughter and the game will start on every possible platform, but nonetheless the game is intuitive, we enjoy smashing monsters, some secrets impress with their ingenuity, and the boards from 1 and 2 (especially 2) should be a model for level designers on how games should be designed in this respect. You may not like this game, but the undeniable fact is that it is a living story that has permanently entered the hearts of its fans and in various books. Such as, for example, "Star Wars" or "Dragon Ball Z".
10 dni temu minęła kolejna rocznica wydania „Doom 1”. Jeden z najbardziej przełomowych tytułów w historii branży. Gra, która ustanowiła nowy gatunek (np. gry RTS „Dune II”). Gra, której brutalność była niezwykła. Gra, której jakość, wykonanie i poziom potrafią zachwycać nawet dzisiaj. Zapraszam do moich wspomnień.
Druga połowa lat '80, a zwłaszcza lata '90, były okresem gdy postęp technologiczny galopował jak koń podczas ważnego wyścigu (a co za tym idzie, również gry). Nie pamiętam kiedy ten okres się skończył, chyba to było gdzieś w okolicach 2005, może nieco wcześniej, może nieco później. Gry były wówczas bardziej dopracowane, bo takie musiały być - nikt by nie pobierał patcha ważącego kilkanaście MB, gdyby gra była dziurawa jak np. "Cyberpunk 2077". Nie tylko dlatego, że internet był wolniejszy, ale przede wszystkim dlatego, że nie było na czym przenosić tych danych w prosty sposób. Nie było nagrywarek CD, USB i dzisiejsze telefony komórkowe to była pieśń przyszłości, a drobne rzeczy przenosiło się na dyskietkach (które były używane w niektórych miejscach 15 lat temu - wiem, bo widziałem na własne oczy). Dostawaliśmy też rewolucyjne tytuły o wiele częściej niż dziś. Owszem, wbrew temu co mówi wielu ludzi, często to były proste gry, a wysoki poziom trudności był sztucznie wywindowany, by gracz nie przeszedł jej zbyt szybko (i ten trend w różnej formie, trwał przez wiele lat). Było też mnóstwo kopiowania, podpatrywania rozwiązań i pomysłów od konkurencji, tak jak dzisiaj, jednakże jak już mówiłem - praktycznie nie było miesiąca, by nie pojawił się jakiś tytuł, który wprowadzał istotną zmianę do danego gatunku lub różnił się od pozostałych (pozdrawiam fanów "Call of Duty" i FIFA). W 1992 dostaliśmy 2 część Sonica, "Mortal Kombat", Wolf3D, "Alone in the Dark", w 1993 MK II, "The Legend of Zelda: Link's Awakening", "Virtua Fighter 1", a 10 grudnia do listy zacnych tytułów dołączył "Doom".
Dzieło studia ID było rewolucyjnym tytułem. Nie dość, że zawierało mnóstwo technologicznych innowacji (teksturowanie map, dynamiczne oświetlenie, wprowadził schody, balkony, poziomy - wcześniejsze gry były płaskie, możliwość tworzenia modów przez każdego, multiplayer). O kwestiach technologicznych nie będę mówił, bo musiałbym kopiować innych, co nie ma sensu, tak samo o modowaniu, bo jak jest, każdy widzi (gdyby nie ID, Blizzard, Valve, to światowa scena moderów byłaby zapewne o wiele uboższa niż obecnie). Chętnie za to powiem o multiplayerze, bo wielu młodych ludzi dorastało w czasach, gdy internet już był, a ja jeszcze pamiętam świat bez niego. Początki były trudne - trzeba było zająć się rzeczami, które dzisiaj są oczywistą oczywistością, a w latach '90 były problemem. Np. powszechniejsze lagi, brak synchronizacji między PC gracza A, a PC gracza B (mimo, że byli w tej samej rozgrywce, to widzieli różne rzeczy, a przynajmniej taki problem dotykał graczy "WarCraft 1"), trzeba było się napracować, by zagrać w sieci LAN, to nie wyglądało tak jak dziś - podłączamy, wgrywamy oprogramowanie i działa. No i przede wszystkim, na początku lat '90 to była większa nowość niż gogle VR dzisiaj. Gdybyśmy się przenieśli w czasie do USA w 1992 roku wraz z bardzo dobrym komputerem na ówczesne czasy (oraz pieniędzmi na rachunek za internet) i powiedzielibyśmy, że możemy grać przez kabel z człowiekiem z innego stanu, to bylibyśmy uznani za kogoś w rodzaju Sułtana, a do naszego domu ustawiali by się ludzie w kolejce. Tak jak to bywało w Polsce, gdy weszły PC z CD-romami, które dawały nieporównywalnie większe możliwości od dyskietek - do niektórych domów lub mieszkań codziennie przychodzili ludzie, którzy chcieli tylko popatrzeć. Gigantyczny szok połączona z eksplozją mózgu. Hormony w nas tak buzowały, że można było się poczuć tak, jakby autentycznie wybuchał. Dziś takie coś jest już niemożliwe - albo inaczej, możliwe jak najbardziej jest, ale to musiałoby być coś absolutnie rewolucyjnego i otwierać zupełnie nowe możliwości. Coś co by wywołało powszechny efekt WOW - zarówno wśród hardcore'owych graczy, jak i zwykłych casuali.
Żeby Wam to bardziej uzmysłowić - przed "Doomem" gry nie były tak szybkie, dźwięk nie był tak dokładny (a w "Doomie" mogliśmy usłyszeć gdzie znajdują się potwory, dźwięki jakie wydają etc. Zwłaszcza gdy mieliśmy kartę dźwiękową Sound Blaster lub Gravis), muzyka robiła olbrzymie wrażenie, generalnie ID zapoczątkowało nowy gatunek (tak, gry FPP były jeszcze przed "Catacomb 3D", który był protoplastą "Wolf 3D", ale to "Doom" rozkręcił hype - mniej więcej do czasów premiery "Unreala", gry FPP określano mianem "Doomo-podobnych"). Nie wiem, jak było poza Polską (aczkolwiek zakładam, że gra ID Software dołożyła swoją cegiełkę do "problemu" z brutalnością w grach komputerowych, co przeszkadza purytańskim amerykanom), ale u nas przez ponad dekadę mówiono, że ta gra promuje Satanizm, Diabła etc. Nawet 20 lat po premierze, niektórzy księża nadal narzekają na ten tytuł. Dzisiaj to może brzmieć śmieszne, zwłaszcza dla młodych graczy, którzy jeszcze nie doświadczyli za bardzo efektu, że film lub gra, która w dzieciństwie wyglądała niesamowicie, dziś wygląda słabo. A jeśli mimo to nadal nie będziecie wierzyć, to posłuchajcie YouTuberów o grach retro lub poszukajcie starych czasopism o grach, jak recenzenci lub pasjonaci wypowiadają się na temat fotorealistycznej grafiki w "Alone in the Dark 1" lub właśnie o "Doom 1".
Większość moich wspomnień dotyczy 2 części gry, bo 1 przeszedłem dopiero jako nastolatek, gdy kupiłem w Empiku wersję pudełkową tej gry. Jasne, za dziecka grałem w oba tytuły, ale w przypadku 1 części był to 1 epizod w formie shareware. Pokochałem ją tak bardzo, że jest to jedyna gra, którą miałem zainstalowaną na każdym komputerze, który należał do mnie (obecnie mam ją kupioną na GOG-u, więc nie muszę - mam ją zawsze pod ręką). Przeszedłem ją wielokrotnie, osobiście poznałem większość sekretów, niektóre etapy pamiętam na pamięć, nie wspominając o dwóch kodach, które już chyba nigdy nie opuszczą mojej głowy. Nawet dzisiaj daje dużo frajdy - to ciągle kawał świetnej gry, która zestarzała się w naprawdę dobrej formie. Jasne, grafika jest już śmieszna, piksele są wielkości cegły, potwory budzą szczery śmiech, a gra odpali się na każdej możliwej platformie, ale mimo wszystko gra się intuicyjnie, czerpiemy radość z rozwalania potworów, niektóre sekrety robią wrażenie swoją pomysłowością, a plansze z 1 i 2 (a zwłaszcza 2), powinny być wzorem dla projektantów leveli, jak się powinno projektować gry pod tym względem. Można nie lubić tej gry, ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że żywa historia, która na trwale wpisała się w serca swoich fanów, jak i w różnych książkach. Tak jak np. "Star Wars", czy "Dragon Ball Z".