Together with children, we love to visit places behind which there is a piece of history. How best to get to know the places about which there are plenty in books, as soon as you see them with your own eyes.
One of such places is the defense line on Hel, which during the Second World War put up the longest resistance to the invader. As the most advanced peninsula, it was very well fortified in all the underground infrastructure, heavy shelters called "Zaragoza", "Sabała", "Vulture" and "Falcon" anti-bomb guns, anti-aircraft guns. And the whole was covered with a very dense forest, which made it difficult to occupy this area by the landing.
Thanks to its location at the entrance to the bay of Gdansk, it was possible to defend most of the entrance to the bay. Also defending the ships leaving it , which worked in favor of the defenders.
For several years, you can see the remains that survived the bombing of these areas during the war, because the former military areas have been made available for civilians to visit. Some of them have been preserved in very good condition, which allowed us to visit them. Unfortunately, but only from the outside, because years of the forces of nature and the biodegradation of individual elements made them unsuitable for sightseeing inside them. You can enter some of the fortifications for a small fee, you can also visit the trail by train, on the peninsula for more lazy visitors, excursions on melex are organized. I can say that on my children the very sight of such large military buildings made an impression, gave them a lot of joy, and the initiation of this trip their imagination worked like crazy, they played agents on a secret mission and the environment was undoubtedly conducive to this fun.
On our sightseeing path we also encountered many smaller defensive shelters, where up to two people could stay, and the very entrance to them was a real challenge. So just trying to surprise someone in such a shelter must have been a real challenge.
Polski:
Razem z dziećmi uwielbiamy zwiedzać miejsca za którymi kryje się kawałek historii. Jak najlepiej poznać miejsca o których jest mnóstwo w książkach, jak tylko zobaczyć je na własne oczy.
Jednym z takich miejsc jest linia obrony na Helu, która w trakcie Drugiej Wojnie Światowej stawiała najdłużej opór najeźdźcy. Jako najbardziej wysunięty półwysep, było bardzo dobrze ufortyfikowany w całą podziemną infrastrukturę, ciężkie schrony nazwane „Saragossa”, „Sabała”, „Sęp” i „Sokół” przeciw bombowe, działa przeciwlotnicze. A całość pokryta bardzo gęstym lasem, który utrudniał zajęcie tego terenu przez desant.
Dzięki swemu umiejscowieniu przy wpływie do zatoki Gdańskiej, można było bronić większości wejścia do zatoki. Również broniąc wypływających z niej statków, co działało na korzyść obrońców.
Od kilku lat można oglądać pozostałości, które ocalały po bombardowaniach tych terenów podczas wojny, gdyż dawne tereny wojskowe zostały udostępnione do zwiedzania cywilom. Niektóre zachowały się w bardzo dobrym stanie, co pozwoliło nam na ich zwiedzanie. Niestety ale tylko od zewnętrznej strony, ponieważ lata działania sił natury i biodegradacja poszczególnych elementów sprawiła, że nie nadają się one do zwiedzania w ich wnętrzu. Do części fortyfikacji można wejść za drobną odpłatnością, można również zwiedzić szlak kolejką, na półwyspie dla bardziej leniwych zwiedzających, organizowane są wycieczki na melexach. Mogę powiedzieć że na moim dzieciach sam widok takich wielkich budynków wojskowych zrobił wrażenie, dał im wiele radości, a wtarcie tej wycieczki ich wyobraźnia działała jak szalona, bawili się w agentów na tajnej misji a otoczenie sprzyjało niewątpliwe tej zabawie.
Na naszej ścieżce zwiedzania napotkaliśmy również wiele mniejszych schronów obronnych, w których mogło przebywać do dwóch osób, a samo wejście do nich było nie lada wyzwaniem. Więc sama próba zaskoczenia kogoś w taki schronie musiała być również nie lada wyzwaniem.