Lepiej mieć RCRT niż RCR, bo RCRT można stakować i pomnażać swoje tokeny - taką odważną tezę postawił ostatnio . Tematu jednak nie pociągnęliśmy, bo chwilę później
nawiedzili goście i rycarowa kwestia zgubiła się w tłumie. Ale jak to mówią: co się odwlecze, to nie uciecze...
Wczoraj w nocy coś się, coś się popsuło w API i skrypt nie wygenerował nowych tokenów. Bywa. Wydarzenie to jednak skłoniło mnie to przemyślenia kwestii emisji rycarów transferowych. Obecnie zasada jest następująca: jeśli ktoś stakuje RCRT to co tydzień otrzymuje 0,5% stakowanej kwoty. Nie ukrywam, że jest to dla mnie dość upierdliwe, bo co niedzielę muszę pamiętać, by mieć odpalony skrypt. Chętnie więc bym to zmienił na comiesięczną emisję w wysokości 2,5% stakowanej kwoty. Zapis taki mógłby się znaleźć w Ustawie o Rycarze Transferowym, którą już od jakiegoś czasu zamierzam napisać, poddać pod dyskusję, następnie pod głosowanie i opublikować na .
I tu dochodzimy do sporu, co lepiej jest mieć: RCRT czy RCR. Otóż posiadanie rycarów transferowych nie ma żadnego znaczenia w procesie legislacyjnym Królestwa. Zamieniając RCR na RCRT redukujemy swój wpływ na to, jak działa KBK. Dotyczy to również samego systemu rycarowego. Jeśli w przyszłości ktoś zgłosi wniosek, aby zredukować miesięczną wypłatę do 1%, to zadecydują o niej posiadacze RCR a nie RCRT.
"Ale chwileczkę" - może powiedzieć , niczym profesor w Wielkiej Grze. No bo jaki wpływ na legislację może mieć ktoś, kto posiada nieco ponad 1% rycarów depozytowych? Paradoksalnie całkiem spory. Po pierwsze, aby wniosek został poddany głosowaniu najpierw musi on otrzymać poparcie 10%. Na tym etapie 1% wszystkich tokenów to 10% tego, co trzeba zebrać. Podczas samego głosowania 1% wszystkich możliwych głosów również może być decydujący, zwłaszcza jeśli większość nie weźmie udziału w głosowaniu lub wstrzyma się od głosu. Wówczas decyzję podejmie aktywna mniejszość.