Po sobotnim wiecu czułem lekki zawód. Moje oczekiwania były zbyt wielkie. Liczyłem na jakieś przełomowe decyzje, a tu nic takiego się nie wydarzyło. Agenda była długa i porządne przepracowanie wszystkich kwestii okazało się niemożliwe. Nie oznacza to jednak, że wiec był bezowocny. Sama rozmowa była dla mnie bardzo ważna (w tym czytanie prezentacji przygotowanej przez 'a) i ostatecznie doprowadziła mnie do ważnych refleksji ustrojowych.
Jeszcze rok temu moje wyobrażenie roli namiestnika sprowadzało się do administrowania i realizowania woli społeczności. Tak to widziałem. Zapewne wynika to z remontowego przemęczenia i chęci zrzucania z własnych pleców dużej części odpowiedzialności za Królestwo. Koncepcja oddolnego zarządzanie nie do końca jednak działa. Dowodem na to jest choćby liczba wniosków, które się pojawiły przez ostatni rok. Równe dwa. W planowanym projekcie konstytucji zamierzam wziąć to pod uwagę. Piszę "zamierzam", bo w sobotę uświadomiłem sobie, że niestety na wiecach jej nie napiszemy. Muszę więc zacząć ten proces sam. Na szczęście sporo kwestii mam już przemyślanych. Ogólne założenia są następujące:
- Ograniczenie formy głosowania SMS-owego tylko do zmiany konstytucji.
- Inicjatywa ustawodawcza dla każdego i proces głosowania oparty o Hive.
- Możliwość delegowania komuś swojego głosu.
- Szerokie prerogatywy namiestnika.
- Wiec jako organ doradczy.
Jako, że jestem zwolennikiem bardzo zwięzłych ustaw zasadniczych, to konstytucję KBK ograniczyłbym do zapisania fundamentalnych kwestii takich jak ogólne zasady systemowe, podejmowanie decyzji i zakres władzy. Na dniach planuję się za to zabrać. Ewentualne sugestie można pisać w komentarzach.