Dokładnie rok temu odbyły się pierwsze zajęcia polsko-ukraińskie. Był to mały kamyk, który rozpoczął prawdziwą lawinę zmian w KBK. Nie jest przypadkiem, że to właśnie przez ostatni rok utarło się powiedzenie, że nikt dwa razy nie wchodzi do tego samego Królestwa. Każdy miesiąc przynosi coś nowego. Tymczasem trwają od 365 dni, a ja mam niemały problem, aby podsumować ten okres. Za dużo myśli krąży po głowie. Ale cóż, spróbuję...
Podstawowa refleksja jest taka, że to działanie ma głęboki sens. Ogromną satysfakcję daje obserwowanie postępów u osób, które pojawiają się na zajęciach. Im częściej ktoś przychodzi tym większa jest przepaść między tym, co było na początku, a tym co jest teraz. Potwierdziła się więc całkowicie moja intuicja, że w wielu przypadkach konwersacje wystarczą, aby nauczyć się języka na komunikatywnym poziomie. Często przytaczanym przykładem jest Anna, która przez zaledwie kilka miesięcy przychodziła na rozmowy do KBK, a potem poszła na profesjonalny kurs, zrobili jej test i okazało się, że ma poziom A2. Przy czym są przypadki jeszcze bardziej spektakularne. Np. Liudmila (), z którą od dłuższego czasu w ogóle nie omawiam zdjęć, tylko po prostu rozmawiam na różne tematy.
Jeśli chodzi o przyjętą metodę to okazała się ona bardzo dobra. Głównie za sprawą sporej elastyczności. Fotografii jest bardzo dużo, poruszają różne tematy i można je wykorzystywać na różnym poziomie zaawansowania. Oczywiście dobrze jest nie ograniczać się tylko do nich. Dlatego stworzyłem też grę (Tenteges) polegającą na układaniu zdań. Zdania te potem można wpisać w ChatGPT i stworzyć na ich podstawie bajkę, którą można wykorzystać jako dyktando. To jednak jest już wyższy poziom zaawansowania. Dla kogoś, kto miał niewielki kontakt z językiem polskim fotografie sprawdzają się wyśmienicie. Oczywiście nie w 100% przypadków. Zdarzały się osoby (zwykle w podeszłym wieku), którym taka forma nie odpowiadała.
Przyjęta formuła wydaje się jednak optymalna dla warunków, w jakich odbywają się zajęcia. A trzeba mieć na uwadze, że działanie to jest całkowicie oddolne. Wszystko udaje się prowadzić tylko w oparciu o wolontariat osób, które nie są nauczycielami polskiego jako języka obcego. Jest to więc niemały sukces, zważywszy, że trwa to nieprzerwanie od roku. Tydzień w tydzień.
I tu należą się podziękowania dla wszystkich tych, którzy na różnych etapach i w różnym wymiarze zaangażowali się w ten projekt. A mianowicie dla Adrianny (), Agi (
), Agaty, Agnieszki, Aleksandra (
), Anastazji (
), Anny, Edwina (
), Edyty (
), Fabiana (
), Grzegorza (
), Grzegorza (
), Heinza (
), Izy, Jacka (
), Jagody, Juliusza (
), Justyny (
), Kamila (
), Kamila (
), Kamila, Katarzyny (
), Karoliny (
), Katarzyny, Krzysztofa (
), Krzysztofa, Luizy, Magdaleny (
), Marceliny, Marii, Marcina (
), Natalii (
), Oli, Patryka (
), Piotra (
), Przemysława, Szymona (
), Weroniki (
) i wszystkich tych, którzy całkowicie przygodnie rozmawiali z naszymi ukraińskimi sąsiadami.
Zajęcia na Biskupiej to (moim zdaniem) wielka rzecz. Uczymy nie tylko polskiego, ale też samej Polski. Podczas zajęć odpowiadamy na różne bardziej lub mniej oczywiste pytania. Sami przy okazji poznajemy lepiej siebie (i własną polskość) oraz naszych sąsiadów. Szkoda tylko, że nikt (oprócz Wojtka Muchy, byłego red. naczelnego Gazety Krakowskiej) się tym tematem nie zainteresował i informacje o naszych lekcjach praktycznie nie przedarły się do mediów. W efekcie wytrwale trwamy na zajętych pozycjach, ale o rozwoju inicjatywy mowy być nie może. Trochę żal, ale jakoś bez zdziwienia.
A tymczasem przed nami kolejny rok. Jeśli ktoś chciałby się dołączyć do rozmów to wystarczy napisać na maila fundacjatradycji@gmail.com. Zajęcia odbywają się co tydzień w poniedziałek, wtorek i środę w trzech blokach 16.00-18.00, 18.00-20.00, 20.00-22.00. Przez ostatni rok udało się stworzyć bardzo prosty i sprawny system zapisów. Umiejętności językowe nie są wymagane. Wystarczą tylko (lub aż) dobre chęci.