2-3 weeks ago, I finally started catching up on old series and movies from the "Gundam" universe. The OAV series went first, which I chose for two reasons - a brilliant opening (and not much worse ending) and praise on the Internet regarding the military climate. They were real, the atmosphere of the series reminds me of the American series "M.A.S.H", but with huge robots. As a fan of war anime and mechs, I couldn't deny myself the pleasure of watching something like that. As I wrote on the cover of the text - this is a title that shows well how the mechs could work (if, of course, to solve a lot of problems that prevent their practical use from today's perspective) in the combat conditions we know. In addition, it is quite a pleasant romantic story about the love of soldiers from both sides of the front with a well-realized, anti-war message. Generally, you can start your adventure with "Mobile Suit Gundam" from this anime, as in the case of, for example, "War in the Pocket".
The plot tells about the 8th MS unit, which is commanded by the standard-bearer Shiro Amad. They fight on the front in Southeast Asia with the troops of the Zeon (independent colonies that have opposed the Earth and the colonies united with them). The task of the ground troops is to support the Federation when it is looking for a secret weapon called Zeon, a new type of Mobile Armor - Apsaras. The story begins with a brilliant episode set in space. We get to know some of the soldiers flying to Earth to replenish the Federation's forces. When they are close to the planet, Zaku confronts with a robot belonging to "our" side of the conflict. Shiro sees his ally's poor performance, so he enters the cleaning robot and flies to support his friend. In outer space, he meets Aina Sahalin, the woman who controls the enemy robot. Their joint adventure on a destroyed space station reminded me a lot of some episodes of "Tekkaman Blade". Anime known in the US and Poland (or rather, the American version, because the most powerful country in the world has censored some elements from the Japanese version), I do not know what the situation is for the rest of the world.
As for the heroes, they are well drawn, you can like them, but they don't stand out in terms of quality or execution - just solid, well-done, but not much more. Apart from this aspect, I have no objections to them. Acting as they should, not having much of the behavior that is typical (i.e. stupid or not serious, depending on how you look at it) for many anime, it feels like the writers took the subject seriously. Although some things may be perceived as simplified, I think fans of war atmosphere will find something for themselves here. We see a lot of clichés that we have seen on the screen many times (sometimes better, sometimes worse) - be it in the form of movies or other anime. For example, an inexperienced soldier as the main character, a shy soldier, a small, annoying, but helpful girl, a chad who is a good specialist, but is too self-confident, likes stupid jokes, for which women often get hit on the head, a slightly shy lady pilot ( although this one is quite different from Ayanami Rei from NGE, or Four Furasame from "Gundam Zeta", fortunately in a positive way), an experienced veteran who does not like to live soberly, so he likes to drink a lot. If you've seen a lot of titles on this subject from both media (and genres), you've certainly seen most of these characters, only they had a different name. And as with the old Gundams, we got naked tits, so I'll joke at the end.
Graphics, i.e. lines and animation, look quite good. I missed an old anime that was nicely drawn and animated. Even though the title is over 25 years old, the DVD versions look very nice. They are quite detailed, which can be seen, for example, in the case of background, things in the far plane, colors. Nature is colorful and picturesque - swamps, a waterfall, a lake, a jungle. Everything moves very smoothly and nicely. The battles are rewarding, dynamic, and quite a lot of them. Sometimes you get a worse animated frame or a badly drawn face, but these were rather individual cases. Basically if you want to see the old title with that vibe then feel free to check out this 12 episode series (+ special episode, "Miller's Report"). The visual sphere should not disappoint you. It is different in the case of music - I did not like any song or it stuck in my memory, except for the opening and ending. Both are brilliant and this opening theme is my favorite in the brand. Musically, IMO can compete with him only from the TV version of "Gundam the Origin" (but I recommend the movies, not the serial version, they are better than what I read on internet forums). It is very sentimental and emotional for me, depending on how I feel right now, it causes me joy, melancholy or sadness. Besides, I love very good female singers. Besides, it's not bad, but it's not good either - it's just average.
In summary, the show has its drawbacks, there were moments when I was bored, but they didn't last too long and there weren't too many of them either. Overall I had a good time, not having too many opportunities to complain. It's not an outstanding series and if you want to see a really good title with robots, I recommend the above mentioned Origin or "Full Metal Panic" - both are much better in my opinion. However, if you know them, you can easily reach for the series with the subtitle "The 08th MS Team". I rate it solid 7.5 / 10. I am skipping the episode of "Miller's Report" here, which I am not going to review.
2-3 tygodnie temu, rozpocząłem w końcu nadrabianie starych serii i filmów z uniwersum "Gundam". Na pierwszy ogień poszła seria OAV, którą wybrałem z dwóch powodów - genialny opening (i niewiele gorszy ending) oraz pochwały w internecie dotyczące wojskowego klimatu. Były one prawdziwe, klimat serialu przypomina mi amerykański serial "M.A.S.H", tylko że z wielkimi robotami. Jako miłośnik wojennych anime i mechów, nie mogłem sobie odmówić przyjemności obejrzenia czegoś w tym stylu. Jak napisałem na okładce tekstu - jest to tytuł, który dobrze pokazuje, jak mogłyby działać mechy (gdyby rzecz jasna rozwiązać mnóstwo problemów, które uniemożliwiają ich praktyczne zastosowanie patrząc z dzisiejszej perspektywy) w znanych nam warunkach bojowych. Ponadto jest to całkiem przyjemna opowieść romantyczna o miłości żołnierzy z obu stron frontu z dobrze zrealizowanym, antywojennym przekazem. Generalnie można od tego anime zacząć swoją przygodę z "Mobile Suit Gundam", tak jak w przypadku np. "War in the Pocket".
Fabuła opowiada o oddziale 8 MS, który jest dowodzony przez chorążego Shiro Amada. Walczą na froncie w Azji południowo-wschodniej z oddziałami Zeon (niezależnych kolonii, które sprzeciwiły się Ziemi i zjednoczonych z nimi koloniami). Zadaniem oddziału wojsk naziemnych, jest wsparcie Federacji, gdy ta poszukuje tajnej broni Zeon, nowego typu Mobile Armor - Apsaras. Historia zaczyna się od genialnego odcinka, którego akcja dzieje się w kosmosie. Poznajemy część żołnierzy lecących na Ziemię w celu uzupełnienia sił Federacji Gdy są już blisko planety, to dochodzi do konfrontacji między Zaku, a robotem należącym do "naszej" strony konfliktu. Shiro widzi, że jego sojusznik słabo sobie radzi, więc wchodzi do robota sprzątającego i leci wesprzeć kolegę. W przestrzeni kosmicznej, poznaje Aina Sahalin, kobietę sterującą robotem przeciwników. Ich wspólna przygoda na zniszczonej stacji kosmicznej, bardzo mi przypominała niektóre odcinki "Tekkaman Blade". Anime znanego w USA i w Polsce (czy raczej, amerykańskiej wersji, bo najpotężniejsze państwo świata ocenzurowało kilka elementów z japońskiej wersji), nie wiem jak wygląda sytuacja w przypadku reszty świata. Myślę o odcinkach, których akcja działa się na Kosmicznym Pierścieniu - dużo je łączy. Shiro i Aina rozstają się i nie zdają sobie sprawy, że niedługo później spotkają się ponownie. Późniejsze odcinki są już zauważalnie gorsze, ale nadal trzymają wysoki poziom. Bohater i reszta transportu, bezpiecznie trafia na Ziemię i... resztę już znacie.
Generalnie jest to dość standardowy Gundam - cechuje się w miarę realistycznym (podkreślam - "w miarę", mówię w końcu o kreskówce) podejściem do przedstawienia wojny. Coś jak "Full Metal Panic" - roboty nie są niezniszczalne i wszechmocne, można je zniszczyć zwykłą bronią o odpowiednio mocnym kalibrze + mają swoje ograniczenia, mimo swoich dużych możliwości, nie są wszechstronne. Mamy przekaz antywojenny, na który składa się pokazanie brutalności, konieczność podejmowania nieraz trudnych decyzji, gdy do wyboru mamy wyłącznie (mniej lub bardziej) złe rozwiązania, co wpływa na psychikę bohaterów (kolejny element z realistycznych serii - zabójstwa żołnierzy przeciwnika, odciskają piętno na tych zabijających), czy bolesnej straty bliskich ludzi. Jest też wątek miłosny, który nie może mieć szczęśliwego finału. Nie ma tutaj też krystalicznie dobrych lub złych postaci, lub takich które zachowując się tak bez powodu. Nawet te ewidentnie złe, mają jakiś swój cel, który nie polega na chęci dominacji nad światem, czy podobnych, oklepanych wątkach. Z kolei pozytywni bohaterowie, czasami podejmują działania, które są złe, ale bywają konieczne. Bo np. ułatwią zwycięstwo lub ograniczą straty. Lubię oglądać tego typu tytuły, bo nie lubię idealizowania postaci lub nadmiernego upraszczania warunków panujących na polu bitwy. Wojna nie jest tak prosta, jak się niektórym może wydawać. Albo inaczej - jest jak w życiu, w teorii jest bardzo prosta i w sumie można ją łatwo wytłumaczyć - sprawa komplikuje się przy szczegółach, tzn. w trudnych i niebezpiecznych warunkach, ścierają się ludzkie charaktery, ludzkiej moralności, która jest często wystawiana na próbę, perspektywy patrzenia na konflikt i wiele innych rzeczy. Wszystko to się przenika, co dodatkowo utrudnia ocenę sytuacji, a co za tym idzie - podjęcie słusznej decyzji, bywa trudne lub bardzo trudne.
Jeśli chodzi o bohaterów, to ci są dobrze nakreśleni, można ich polubić, ale nie wybijają się pod względem jakości, czy realizacji - ot po prostu solidna, dobra robota, ale niewiele ponad to. Pomijając ten aspekt, to nie mam do nich zastrzeżeń. Zachowują się tak jak trzeba, nie przejawiają zbyt wiele zachowań typowych (czyli głupich lub nie poważnych, w zależności od tego, jak na to patrzycie) dla wielu anime, czuć że scenarzyści potraktowali ten temat poważnie. Mimo, że niektóre rzeczy mogą być postrzegane jako uproszczone, to myślę że miłośnicy wojennych klimatów, znajdą tu coś dla siebie. Widzimy tu wiele klisz, które wielokrotnie widzieliśmy na ekranie (czasem lepiej, czasem gorzej) - czy to w formie filmów, czy innych anime. Np. mało doświadczony żołnierz jako główny bohater, nieśmiały żołnierz, mała, irytująca, ale pomocna dziewczyna, chad który jest dobrym specjalistą, ale jest zbyt pewny siebie, lubi głupie żarty, za które często dostaje po głowie od kobiet, nieco nieśmiała pani pilot (choć ta się dość mocno odróżnia od Ayanami Rei z NGE, czy Four Furasame z "Gundam Zeta", na szczęście w pozytywny sposób), doświadczony weteran, który nie lubi trzeźwo żyć, więc lubi dużo pić. Jeżeli widzieliście dużo tytułów o tej tematyce z obu mediów (i gatunków), to na pewno widzieliście większość tych postaci, tylko że miały inne imię. No i jak to w starych Gundamach, dostaliśmy nagie cycki, że tak zażartuję na koniec.
Grafika, czyli kreska i animacja prezentuje się dość dobrze. Brakowało mi takiego starego anime, które byłoby ładnie narysowane i zaanimowane. Mimo, że tytuł ma ponad 25 lat, to wersje z DVD wyglądają bardzo ładnie. Są dość szczegółowe, co widać np. w przypadku tła, rzeczy na dalekim planie, kolorach. Natura jest barwna i wygląda malowniczo - bagna, wodospad, jezioro, dżungla. Wszystko porusza się bardzo płynnie i ładnie. Bitwy są satysfakcjonujące, dynamiczne, jest ich też dość dużo. Czasami trafi się gorzej zaanimowany kadr lub brzydko narysowana twarz, ale były to raczej jednostkowe przypadki. Generalnie jeżeli chcecie zobaczyć stary tytuł z takim vibem, to możecie śmiało obejrzeć ten 12-odcinkowy serial (+ odcinek specjalny, "Miller's Report"). Sfera wizualna nie powinna Was rozczarować. Co innego w przypadku muzyki - żaden utwór mi się nie spodobał ani nie zapadł w pamięci, pomijając opening i ending. Oba są genialne, a ten opening jest moim ulubionym w całej marce. IMO muzycznie może z nim rywalizować tylko ten z telewizyjnej wersji "Gundam the Origin" (ale zalecam filmy, a nie jego serialową wersję, są lepsze z tego co czytałem na forach internetowych). Jest dla mnie bardzo sentymentalny i emocjonalny, w zależności od tego jak się obecnie czuję, wywołuje we mnie radość, melancholię lub smutek. Poza tym, uwielbiam bardzo dobre, kobiece wokalistki. Poza tym nie jest źle, ale dobrze też nie - jest po prostu przeciętnie.
Reasumując, serial ma swoje wady, bywały momenty że się nudziłem, lecz nie trwały one zbyt długo i nie było też ich zbyt wiele. Generalnie miło spędziłem czas, nie mając zbyt wiele okazji do narzekań. Nie jest to seria wybitna i jeśli chcecie zobaczyć naprawdę dobry tytuł z robotami, to polecam w/w Origin lub "Full Metal Panic" - oba są w moim mniemaniu znacznie lepsze. Jeżeli jednak je znacie, to spokojnie możecie sięgnąć po serię o podtytule "The 08th MS Team". Oceniam ją na solidne 7.5/10. Pomijam tutaj odcinek "Miller's Report", którego raczej nie zrecenzuję.