
[ENG]
It is a shame to reveal ourselves, but it was only yesterday that we were the first to dive into the Pacific Ocean. We had to wait a long time for this, but:
- it was too cold in Paonia, and the ocean was not open, so it probably wouldn't count,
- in Arika, although it was very, very hot, to the extent that we thought about nothing else than swimming in the water, it was the most ordinary time, we rushed to Bolivia only in bad weather,
- in Lima it stank and it was not so warm anymore,
- in Trujillo the ocean stank, even more than anywhere else ...
Only a tiny town in the very north of Peru gave us this opportunity.
Mancora is advertised by the locals as one of the best surfing spots in the world, and it can be there, because the audience of surfers of all nationalities was enormous. Hot water, very large waves and even sections of waves, which is the secret that won, that crowds from all over the world are fighting in this town.
I can't surf, but I wouldn't be accurate if I would let go of such great fun in the sea waves. Agatka was not too convinced to splash in the water, and she was definitely more interested in another characteristic thing from this region. The Mancora region is famous throughout Peru for the seafood caught here, especially shrimps. As soon as I got bored of splashing in the ocean waves, we took a little walk in the city to find some sensible seafood restaurant. I remember that the choice was not easy, because whether it was too expensive, or the place is completely empty, there may also be ones that scared you away with their appearance. A choice for Los Dlfines, where I wanted to give myself a chance to eat a tasty Ceviche for the last time, and Agatka ordered some plain fish and chips. The effect was predictable. Agatka was full, and I ended up with a pain in the pain of chopped raw fish. We left Peru in this mood.
[PL]
Wstyd się przyznać, ale dopiero wczoraj pierwszy raz zanurzyliśmy się w Oceanie Spokojnym. Długo musieliśmy na to czekać, ale:
- w Patagonii było za zimno, i zresztą nie był to otwarty ocean tylko fiord, więc pewnie i tak by się nie liczyło,
- w Arice mimo, że było bardzo, bardzo gorąco, do tego stopnia, że nie myśleliśmy o niczym innym tylko o popływaniu w wodzie, to najzwyczajniej nie znaleźliśmy na to czasu, tylko w pośpiechu popędziliśmy do Boliwii,
- w Limie śmierdziało i akurat nie było już tak ciepło,
- w Trujillo z oceanu śmierdziało, jeszcze bardziej niż gdziekolwiek indziej...
Dopiero malutkie miasteczko na samej północy Peru dało nam tą możliwość.
Mancora przez tutejszych jest reklamowana jako jedno z najlepszych miejsc do surfowania na świecie, i coś w tym może być, bo faktycznie liczba surferów najróżniejszej narodowości była przeogromna. Ciepła woda, bardzo duże fale i to co najważniejsze fale idące równo, to jest sekret który sprawił, że do tego miasteczka walą tłumy z całego świata.
Ja co prawda nie potrafię surfować, ale nie byłbym sobą gdybym odpuścił taka super zabawę w morskich falach. Agatka nie była za mocno przekonana do tego aby chlapać się w wodzie, ją zdecydowanie bardziej zaciekawiła inna charakterystychna rzecz z tego regionu. Region Mancora słynie na całe Peru z poławianych tutaj owoców morza, a zwłaszcza krewetek. Więc gdy tylko znudziło mi się pluskanie w oceanicznych falach zrobiliśmy sobie mały spacerek po mieście aby znaleźć jakaś sensowną knajpkę z owocami morza. Pamiętam, że wybór nie był łatwy, bo albo było za drogo, albo lokal kompletnie świecił pustkami, a zdarzały się również i takie które wręcz odstraszały swoim wyglądem. Wybór padł na Los Dlfines, gdzie ja po raz ostatni chciałem dać sobie szanse na zjedzenie smacznego Ceviche, a agatka zamówiła jakaś zwykła rybę z frytkami. Efekt był prosty do przewidzenia. Agatka się najadła, a ja skończyłem z bólem brzucha po surowej posiekanej rybie. I w takim nastroju opuściliśmy Peru.