Wiosną 2020 r. zapowiadano nam 2-tygodniowe obostrzenia, spowodowane epidemią chińskiego wirusa. Wąsaty pan z gry Monopoly, stanął nad ekranem z napisem „Gospodarka” i wcisnął pauzę. Nasz świat nagle się zatrzymał.
Gdybym trzy lata temu opowiadał, że począwszy od lutego 2020, będą trzymać nas w domach pod pretekstem epidemii turbo grypy, nikt by mi nie uwierzył. Popukano by się w czoło i zarzucono mi rozpowszechnianie teorii spiskowych. Dziś mija rok, od kiedy mamy nieprzerwanie stan epidemiczny w Polsce.
Gospodarka w ujęciu medialnym boryka się z brakiem płynności, kolejnymi tarczami finansowymi, deficytem produkcji dóbr i dodrukowywaniem za naszymi plecami, kolejnych transz świeżo pachnących farbą drukarską pieniędzy. Mniej towarów na rynku i więcej pieniądza w obiegu, czy się nam to podoba, czy nie, spowoduje inflację. Właściwie, to już widzimy jej wpływ, gdy przyjdzie nam udać się do sklepu po podstawowe produkty żywieniowe.
Zatrzymanie ludzi w domach, zamrożenie gospodarki, oraz zamówienie znacznych ilości szczepionek na wirusa, miało nam pomóc przeczekać kilka miesięcy, by ponownie ruszyć i wieść prym zielonej wyspy na mapie Europy. Tak się jednak nie stało.
Wiemy, bo zewsząd nas tą informacją bombardowano, że wirus pochodzi z Chin. WHO tak stwierdziło, więc tam musi być. Nie mamy możliwości i chęci tego sprawdzić, więc bierzemy ów twierdzenie za prawdę objawioną. Nierzadko właśnie na wiarę.
Chińczycy momentalnie opanowali pandemię na swoim terenie, po czym strzepnęli kurz z roboczych ciuchów i ponownie rozpoczęły produkcję. Nie mają czasu oglądać się na zgniły zachód i ich wewnętrzne problemy z epidemią. Skoro produkują dużo i tanio, to i my będziemy od nich zamawiać.
Czasy, gdy stereotypowy Chińczyk pracował ponad siły za przysłowiową miskę ryżu, już dawno minęły. Teraz gospodarka chińska przestawia się na konsumpcjonizm. Papierowym dolarem można sobie pomachać, a na nikim nie zrobi to większego wrażenia. Gdyby Chiny chciały ponownie puścić w obieg cały zapas papierowych dolarów, jaki zalega w ich skarbcach na tysiącach palet, momentalnie zbankrutowałyby USA. Nie opłaca się im produkować tanich rzeczy w zamian za sztucznie pompowaną walutę, państwa istniejącego dzięki wiecznym kredycie.
Chiński pan z Monopoly wstał, wsparł się na stole i rzekł do zebranych graczy, że teraz to on sprawdza. I zaczęło się jąkanie, drapanie po głowie i ból okolic kości ogonowej, ponieważ zgniły świat zachodu nie może w nieskończoność konsumować, płacą za dobra papierkami bez pokrycia w gospodarce.
Mamy zapauzowany świat zachodu, rozkręconą gospodarkę Chin i szalejący kryzys. Komuniści z UE dodrukowują pieniądze, by ślepy i zalękniony wirusem obywatel, nie miał czasu spojrzeć szerzej, jak bardzo jesteśmy okradani z naszych pieniędzy. Czy to z oszczędności, czy to poprzez rozdawnictwo pieniędzy dla wszelkiej maści niebieskich ptaków i patologicznych siewców życia. Swoją drogą, tylko czekać kiedy sąd uzna, że dziecko już od poczęcia powinno być dofinansowywane z programu 500+. Oj, rzucą się po wnioski wszystkie Grażyny...
Chciałoby się znać odpowiedź na pytanie postawione w serii popularnych filmów animowanych „Jak wytresować smoka?”. Na chwilę obecna, nie mam pojęcia. To raczej smok szuka nowego miejsca na założenie swojego gniazda.
-> piątek, 5.03.2021, godz. 00:10 a.m., planeta Ziemia.