| Dziś mam dla Was książkę z karkonoskiej serii Szymona Wrzesińskiego, tym razem napisaną wspólnie z Justyną Kość – poświęconą tragicznym wydarzeniom, które w historii tych gór wcale nie są tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać. | Today I present a book from Szymon Wrzesiński’s series about the Giant Mountains, here co-written with Justyna Kość – a work dedicated to tragic events which, in the history of these mountains, turn out to be far less rare than one might suppose. |
| Bo Karkonosze nie są górami wysokimi (najwyższy szczyt – Śnieżka – wznosi się „tylko” na 1603 metry nad poziom morza). Nie są – w większości – specjalnie wymagające (no dobra, zimą bardziej) wobec turystów – na ich najwyższe miejsca dość łatwo się dostać, szlak prowadzi szeroką, dostosowaną do dużej liczby wędrowców drogą. Z tego względu zdarza się, że bywają lekceważone, traktowane jak miejsce zupełnie bezpieczne, w którym nie da się zrobić sobie krzywdy. I na ogół rzeczywiście tak jest. Ale… |
For the Giant Mountains are not towering peaks (their highest summit, Śnieżka, rises a “mere” 1,603 metres above sea level). Nor are most of their trails particularly strenuous (admittedly, winter is a different matter). Reaching the upper altitudes is fairly straightforward, via wide, well-trodden paths designed for many hikers. Consequently, they are sometimes underestimated – regarded as a place of complete safety from harm. And for the most part, that instinct holds. But… |
| Ale zdarzają się momenty, że nawet tam dzieje się coś nieprzewidzianego, groźnego i śmiercionośnego. Że nawet tam giną ludzie – z różnych powodów. Czasem jedynym winnym jest natura, czasem inni ludzie. I właśnie o takich momentach piszą autorzy, przypominając historie z dawnych lat, a nawet wieków. Opierają się przy tym na źródłach historycznych – od średniowiecznych kronik po współczesną prasę i materiały śledcze, nie zapominając przy tym o opowieściach naocznych świadków. |
And yet there are occasions when the unexpected strikes even here, when danger lurks and death appears. When people perish – for myriad reasons, in a landscape many deem benign. Sometimes nature alone is to blame; sometimes human error. It is such moments the authors revisit, unearthing stories stretching back decades, even centuries. They mine historical sources – from medieval chronicles to modern press reports and investigative records – and they do not neglect the voices of those who witnessed events in person. |
| W poszczególnych rozdziałach pierwszej części Szymon Wrzesiński opowiada nam o nawiedzających Karkonosze nieszczęściach: trzęsieniach ziemi, burzach z piorunami, ulewach, powodziach, lawinach… i o ratownikach, którzy nieśli pomoc zawsze, kiedy była ona konieczna. | In the chapters of the first section, Szymon Wrzesiński guides us through the calamities that have shaken the Giant Mountains: earthquakes, lightning storms, torrential downpours, floods, avalanches… and tells us about the mountain rescuers who arrived each time aid was needed. |
| Szczególnie dużo miejsca poświęca wydarzeniom z marca 1968, kiedy to w Białym Jarze koło Karpacza pod zwałami lawiny zginęło 19 turystów – poznajemy dokładny przebieg wydarzeń, które do tragedii doprowadziły, a także nastąpiłej po niej akcji ratowniczej. Dużo miejsca autor oddaje również bezpośrednim bohaterom – przeżyłym uczestnikom pamiętnej wycieczki, ratującym ich żołnierzom, ratownikom GOPR. Dzięki temu możemy przeżyć grozę tamtych chwil prawie jakbyśmy byli naocznymi świadkami – tylko, na szczęście, bezpieczniej. |
Particular attention is devoted to the catastrophe of March 1968, when an avalanche in Biały Jar near Karpacz claimed 19 lives. One reads here an almost minute-by-minute reconstruction of how events unfolded, and of the consequent rescue operation. Far more than mere facts, the author renders the individuals at the heart of the story – the survivors of that fateful outing, the soldiers and mountain rescuers who came to their aid. Through their voices the horror of those hours is lived anew – thankfully from a distance. |
| W drugiej części Justyna Kość opisuje – rozciągające się również na blisko cztery stulecia – tragiczne przypadki, w których góry okazywały się zabójcze bez uciekania się do kataklizmów. Wystarczyły – tylko i aż – zła pogoda (np. zamieć, mróz), problemy z orientacją (np. mgła), znalezienie się w nieodpowiednim miejscu w wyjątkowo nieodpowiednim czasie (np. na skraju przepaści podczas mocniejszego podmuchu wiatru). Mnie szczególnie zapadła w pamięć historia Bohumila Hanča, uczestniczącego w marcu 1913 roku w wielkanocnym biegu narciarskim na 50 km i Václava Vrbaty, kibicującego mu przyjaciela. Nagłe załamanie pogody i burza śnieżna, szlachetny gest oddania potrzebującemu przyjacielowi płaszcza i czapki, próba ukończenia biegu w nieadekwatnym, pomimo pomocy przyjaciela, stroju – w nieświadomości, że bieg został przerwany i odwołany… i ostatecznie śmierć ze zmęczenia i wychłodzenia obu przyjaciół… Dziś, przy możliwościach współczesnej technologii, tych wszystkich GPSach, lokalizatorach, skuterach śnieżnych czy helikopterach prawdopodobnie dałoby się tego nieszczęścia uniknąć – ale wtedy… |
In the second part, Justyna Kość recounts tragic episodes spanning nearly four centuries, in which the mountains proved lethal without the aid of cataclysmic forces. In these tales, only harsh weather (blizzard, bitter cold), loss of bearings (fog), or unfortunate positioning at the wrong time (on a precipice during a gale) were enough. I was especially struck by the narrative of Bohumil Hanč, who in March 1913 started a 50-kilometre Easter ski race, and his friend Václav Vrbata, who supported him. A swift shift in the weather, a sudden snowstorm, the chivalrous act of giving up a coat and hat to a friend, the attempt to finish the race – unaware that the event had been cancelled… and ultimately death from exhaustion and hypothermia for both men. One cannot help reflecting that, today, with GPS locators, snowmobiles and rescue helicopters, such a tragedy might well have been averted. But in those days… |
| Wspomniano również o katastrofach lotniczych, które miały miejsce w Karkonoszach podczas II wojny światowej – niektóre z nich zostały dobrze zbadane i udokumentowane, jednak są też takie, po których jedynym śladem jest wzmianka w pojedynczym liście albo wspomnienia o tym, jak tuż po wojnie w niektórych gospodarstwach domowych mieszkańcy używali przedmiotów sporządzonych ze szczątków bliżej niezidentyfikowanych samolotów… | The book also touches on the air disasters that occurred in the Giant Mountains during the Second World War – some well documented, others surviving only in a mention in a single letter or the recollection of how, just after the war, locals fashioned household items from the wreckage of unidentified aircraft… |
| Całość uzupełnia ciekawy i cenny materiał ilustracyjny, w którym przeważają dawne pocztówki oraz zdjęcia, pokazujące nie tylko karkonoskie widoki, | A fine and valuable collection of illustrations rounds out the volume – mostly vintage postcards and photographs depicting not only mountain vistas, |
| ale też skutki katastrof | but also the aftermath of disasters |
| i przebieg akcji ratunkowych. | and the ensuing rescue efforts. |
| Dociekliwy czytelnik odnajdzie również bibliografię – może nie aż tak szczegółową, jak w pracach ściśle naukowych, ale pozwalającą informacje zawarte w książce poszerzyć i/lub zweryfikować. | Readers with a curious spirit will also find a bibliography – perhaps not exhaustive in the academic sense, but more than adequate for extending and/or verifying the information presented. |
| Książkę czyta się szybko i płynnie. Niewątpliwie może stanowić ciekawą pozycję nie tylko dla mieszkańców Karkonoszy i innych miłośników tych gór. Choć nie jest to praca ściśle naukowa, może stanowić doskonały punkt wyjścia do dalszego zgłębiania tajemnic tego regionu – i autorom należy się pełna pochwała oraz docenienie wysiłku włożonego w przygotowanie książki. Moja ocena – 7,5/10 (między dobra a bardzo dobra). |
The book is an easy, fluid read. It will certainly interest not only the people of the region and devotees of the Giant Mountains, but any reader drawn to hidden histories of mountainous realms. Though it is not a strictly scholarly work, it provides an excellent springboard for deeper investigation of this extraordinary region – and the authors merit full credit for the effort invested. My rating: 7.5 /10 (lying somewhere between good and very good). |