Do you know Lobo? The famous last Czernian, who eliminated his entire race to be the toughest ;)? Well, today I'm going to try to review a very specific comic that combines Lobo with... Robocop.
Comic even in capital letters confirms the fact, that it is only a parody and that the creators of Robocop took the comic as a comedy, and so it is.
In this vision Lobo is working, or rather hanging out at a bar and drinking and trashing the police, even when he's had enough he still pours a huge amount of beer into himself due to which... he dies.
The comic by Alan Grant doesn't try to be serious it just ridicules everything.
At this point, two scientists appear and try to develop an ingenious invention that will help the police and the city's security.
The vision of Detroit with Lobo as Robocop is so peculiar that it is almost insane.
The operation goes theoretically according to plan, but when they try to get into the brain they see that something is wrong.
After the operation Lobo is fully automatic and is supposed to serve the city, however he wouldn't be Lobo if he didn't take the law to heart a little too thoroughly and so the chaos begins.
This 25 page comic is an interesting portrayal of Lobo in the world of Robocop and adds some specific humor to it.
The finale is surprising and gruesome, but the whole thing doesn't throw it off, in fact everything here is geared towards cartoonish violence which makes the whole thing look comically gruesome.
Lobo even being Robocop has his own quirks and that's what makes the comic go faster and the only thing that can stop the chaos is...cement.
The story is short, but if it was longer it could get tiring, but this is how we get one issue that perfectly balances between kitsch, 90s atmosphere and humor, which accompanies it from the very first page.
On the one hand, it is hard to recommend it to a person who does not know the character of the biggest tough guy of the Galaxy because many of the threads here are shallow and more oriented towards a joke. On the other hand, it is a light entertainment, which ridicules both universes, thanks to which it is the first time we meet a dc character in the world of Orion (as I remember the film was created by Orion company).
If you like it, in some time I will delve deeper into the world of crazy Lobo to show you more about him and his achievements.
I rate the comic book in terms of humour at 7/10, and as a whole at 6/10 because at some points you can clearly see that there was a lack of idea to take it at an even pace.
Kojarzycie Lobo? Słynny ostatni Czernianin, który wyeliminował cała swoją rasę by być najtwardszym ;)? No wiec dziś spróbuje wam zrecenzować dość specyficzny komiks, który łączy Lobo z… Robocopem.
Komiks wręcz wielkimi literami utwierdza w fakcie, ze to tylko parodia i, żeby twórcy Robocopa brali komiks jako komediowy i taki tez jest.
W tej wizji Lobo pracuje, a raczej przesiaduje w barze i pije i wywala do kosza policję, nawet kiedy już ma dosyć to i tak jeszcze wlewa ogrom piwa w siebie przez co… umiera.
Komiks autorstwa Alana Granta nie stara się być poważny wręcz ośmiesza wszystko.
W tym momencie pojawia się dwójka naukowców, którzy starają się opracować genialny wynalazek który ma pomoc policji oraz bezpieczeństwu miasta.
Wizja Detroit z Lobo jako Robocopem jest na tyle specyficzna, ze wręcz zakrawa o szaleństwo
Operacja idzie teoretycznie zgodnie z planem, jednak kiedy próbują dostać się do mózgu widza, ze jest coś nie tak.
Po operacji Lobo jest w pełni automatyczny i ma służyć miastu, jednak nie byłby Lobo gdyby trochę zbyt dokładnie nie brał prawa do serca i tak zaczyna się chaos.
Ten 25 stronicowy komiks ciekawie przedstawia postać Lobo w świecie Robocopa i dodając do tego specyficzny humor.
Finał jest zaskakujący i makabryczny, ale całość nie odrzuca, a wręcz wszystko tutaj nakierowane na kreskówkowa przemoc przez co całość wyglada komicznie makabrycznie.
Lobo nawet będąc Robocopem miewa swoje dziwactwa i przez to komiks nabiera tempa, a powstrzymać chaos może tylko…cement.
Historia jest krótka, ale będąc dłuższa mogła by męczyć, a tak dostajemy jeden zeszyt, który idealnie balansuje między kiczem, klimatem lat 90 a humorem, który od pierwszej strony towarzyszy.
Z jednej strony ciężko polecić osobie, która nie zna postaci największego Twardziela Galaktyki, gdyż wiele tutaj jest wątków spłyconych i bardziej ukierunkowanie na żart. Z drugiej to lekka zabawa, która wyśmiewa obydwa uniwersa, przez co pierwszy raz spotykamy postać z Dc w świecie Oriona( jak dobrze pamietam film powstał przez firmę Orion)
Jeśli się spodoba to za jakiś czas zagłębie się mocniej w świat szalonego Lobo by wam ukazać bliżej sylwetkę i jego dokonania.
Komiks pod względem humoru oceniam na 7/10. Zaś jako całość na 6/10 gdyż miejscami ewidentnie widać, ze zabrakło pomysłu by to ogarnąć w równym tempie.