Z przyjemnością przeczytałem. Dla mnie ten odcinek to były dwa:
- ten odcinek miał dla mnie trzy odcienie i był bardzo przygodowy: "walka" z biegaczami "Rzeźnika" (stratowali szlak, a gdy po raz setny ustępujesz im z drogi, to zaczynasz ich serdecznie... nie lubić); spokój cmentarza na Chryszczatej; i wreszcie urok jeziorek Duszatyńskich - tam braliśmy udział w "akcji ratunkowej". Nie koniec przygód, bo jeszcze trzeba było dostać się na nocleg do Woli Michowej (wszystko bliżej szlaku zajęli "rzeźnicy")
https://klubwloczykijow.truvvl.blog/glowny-szlak-beskidzki-etap-4-cisna-duszatyn
- Duszatyn - Tokarnia (zejście do Woli Piotrowej, skąd miałem transport na nocleg).
- Lekko miło i przyjemnie do Komańczy, potem mordęga na Wahalowski (szlak rozjeżdżony przez traktor, każdy krok to wyciągnięcie nogi z dodatkowym kg błota na bucie...). Potem ulga na polanie, fajna wędrówka do Chaty i jej ekscentryczny gospodarz. Na koniec chyba jedyna widokowa góra w B Niskim - Tokarnia. Nawet pod wieczór upał tam dawał się we znaki
https://klubwloczykijow.truvvl.blog/glowny-szlak-beskidzki-etap-5-duszatyn-tokarnia
RE: GSB (4) - z Wołosani przez Chryszczatą i Komańczę do Chaty w Przybyszowie.